<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>oToruniu.net &#187; Historie toruńskie</title>
	<atom:link href="http://otoruniu.net/kategoria/historie-torunskie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://otoruniu.net</link>
	<description>Toruń jego zagadki, ciekawostki i historie…</description>
	<lastBuildDate>Sat, 19 May 2012 04:45:13 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>DWIE „KOCIE” BASTEJE</title>
		<link>http://otoruniu.net/dwie-%e2%80%9ekocie%e2%80%9d-basteje/</link>
		<comments>http://otoruniu.net/dwie-%e2%80%9ekocie%e2%80%9d-basteje/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Mar 2012 08:17:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tryskacz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historie toruńskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://otoruniu.net/?p=4764</guid>
		<description><![CDATA[Prawie wszyscy toruńczycy znają basteję Koci Łeb znajdującą się przy ul. Podmurnej. Mniej znana, bo tylko z fotografii, jest basteja Koci Ogon, która stała niegdyś blisko „Okrąglaka”. Skąd jednak wzięły się te „kocie” nazwy i co stało się z resztą tego „kota”,  skoro był łeb i ogon? 6-go lipca 1626 roku Gustaw Adolf – król [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Prawie wszyscy toruńczycy znają basteję Koci Łeb znajdującą się przy ul. Podmurnej. Mniej znana, bo tylko z fotografii, jest basteja Koci Ogon, która stała niegdyś blisko „Okrąglaka”. Skąd jednak wzięły się te „kocie” nazwy i co stało się z resztą tego „kota”,  skoro był łeb i ogon?<br />
6-go lipca 1626 roku Gustaw Adolf – król Szwecji wraz ze swoją armią wylądował w Piławie i ruszył w głąb Prus Królewskich. Bez większego oporu zdobywał kolejne miasta i obsadzał je swoimi załogami. 18-go lipca zdobył Malbork, stwarzając tym samym bezpośrednie zagrożenie dla Torunia. Jednak walki o opanowanie ujścia Wisły zajęły mu aż trzy lata (1626-1629). Obecność Szwedów na Pomorzu powodowała bezustanne ruchy wojsk polskich. Ich przemarsze szczególnie dały się we znaki Toruniowi, którego spichlerze rychło zaczęły świecić pustkami. W dodatku miasto nawiedziła plaga myszy. Miejscowe koty nie dawały sobie rady z wyłapywaniem żarłocznych gryzoni. Burmistrz Jan Preuss polecił więc sprowadzić do Torunia „kocie posiłki”. Mieszczanie sumiennie wypełnili nakaz burmistrza i ze swoich podmiejskich posiadłości masowo zaczęli zwozić czworonogi. Wśród nich znajdował się jeden wyjątkowo leniwy. Nie uganiał się za myszami, a czas spędzał na przymilaniu się do miejskich strażników, którzy go bardzo polubili i często oddawali mu swoje jedzenie. Brzuch kota robił się coraz bardziej okrągły, gdyż po jedzeniu zamiast polować udawał się na sjestę. Szczególnie upodobał sobie północny odcinek miejskich obwarowań, gdzie układał się w koronie murów, na prawym boku z głową zwróconą na wschód i ucinał sobie drzemkę. Tak mijały mu dni, aż nadszedł dzień 16 lutego 1629 roku. Pod bramami Torunia stanęło wojsko szwedzkie dowodzone przez feldmarszałka Hermana Wrangla. Obrońcy z trudem odpierali ataki jego żołnierzy. Bardzo często na przedpolu murów dochodziło do walki wręcz, której z góry przyglądał się leniwy kot. W czasie jednego z takich starć, po wybuchu miny w powietrze wyleciała brama Barbakanu Chełmińskiego i 30 szwedzkich piechurów wdarło się do środka. W „szyi” (był to most łączący barbakan z Bramą Chełmińską) doszło ponownie do walki wręcz. 20 obrońców miasta pod dowództwem sierżanta Adama Güntera dzielnie stawiło im opór. W wirze walki został ranny kapral Michał Steffel, którego kot szczególnie lubił. Właśnie wtedy w leniwego kocura coś wstąpiło. Zeskoczył z muru i swoimi ostrymi pazurami wbił się w twarz jednego ze Szwedów. Jak się później okazało żołnierz ten miał dać sygnał do rozpoczęcia głównego szturmu. Dzięki kociej „interwencji” atak na barbakan nie nastąpił, a brama nie została zdobyta. Przez dwa dni (16-17.02.1629) bohaterski kocur walczył na murach Torunia i dzielnie zastępował swojego rannego przyjaciela, a swoimi, ostrymi pazurami naznaczył niejedno lico wroga. Doszło do tego, że Szwedzi widząc go na murach, nawet nie próbowali wspinać się na nie. Po kolejnych nieudanych szturmach i próbach zdobycia miasta, napastnicy zarządzili odwrót. Toruń został niezdobyty. Burmistrz, który wiedział o wyczynach kota, postanowił upamiętnić dzielne zwierzę i nakazał by murom, na których walczył, nadano nazwy z nim związane. Tak oto w północnym odcinku murów obronnych Torunia pojawiły się basteje Koci Łeb i Koci Ogon. Między nimi stały cztery baszty, które zostały nazwane Kocimi Łapami. Ten, kto zapamiętał ułożenie kota na murach w czasie sjesty, z łatwością domyśli się jak zaczęto zwać Barbakan Chełmiński. Okrągłą budowlę przypominającą tłuste brzuszysko kocura nazwano Kocim Brzuchem. Była też i szyja, który łączyła barbakan przez Bramę Chełmińską z Kocim Łbem. Tyle legenda.<br />
Do dziś „z kota” niewiele pozostało. Tylko na ulicy Podmurnej zachowały się fragmenty oryginalnego Kociego Łba. Najpierw między 1249 a 1262 wybudowano tu basztę, jednak rozwój broni palnej spowodował, że w XVI w. przebudowano ją na basteję (podobnie jak Koci Ogon). Były to okrągłe elementy obronne, wysunięte przed lico murów, umożliwiające ostrzał z flanki. Obie basteje uległy zniszczeniu w 1703 r. Ruiny Kociego Ogona rozebrano całkowicie w 1887 roku, a resztki Kociego Łba w 1900 roku nadbudowano w stylu neogotyckim. Dzięki zachowanym rycinom i fotografiom możemy przybliżyć toruńczykom ich wygląd. Rycina Meriana przedstawia wygląd całej północnej linii obronnej Torunia. Zachowały się też fotografie z 1880 roku Kociego Ogona i niektórych Kocich Łap. Koci Brzuch wyleciał w powietrze w 1703 roku. Została po nim jednak szyja, którą rozebrano dopiero w 1887 roku. Wiemy też jak wyglądała, bowiem zachowało się jej zdjęcie z 1880 roku.<br />
Historia ta powinna tłumaczyć osobom spoza Torunia dlaczego tak dziwną i wielką miłością darzą swych czworonożnych przyjaciół współcześni mieszkańcy miasta.</p>
<p><em>Krzysztof Kalinowski</em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&#8222;Kocie&#8221; umocnienia na planie Meriana<br />
<a href="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2012/03/fot_1_.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4766" title="fot_1_" src="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2012/03/fot_1_.jpg" alt="" width="500" height="500" /></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Kocie łapy<br />
<a href="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2012/03/fot_2_.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4767" title="fot_2_" src="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2012/03/fot_2_.jpg" alt="" width="500" height="500" /></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Koci ogon<br />
<a href="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2012/03/fot_3_.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4768" title="fot_3_" src="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2012/03/fot_3_.jpg" alt="" width="500" height="500" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://otoruniu.net/dwie-%e2%80%9ekocie%e2%80%9d-basteje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nowe organy w kościele św. Jana w Toruniu</title>
		<link>http://otoruniu.net/nowe-organy-w-kosciele-sw-jana-w-toruniu/</link>
		<comments>http://otoruniu.net/nowe-organy-w-kosciele-sw-jana-w-toruniu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Feb 2012 14:50:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tryskacz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historie toruńskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://otoruniu.net/?p=4681</guid>
		<description><![CDATA[Orgarmistrz pan Terlecki z Królewca,  rodak z Warmii, skończył co tylko nowe organy w największym z naszych kościołów katolickich w Toruniu. W przyszły wtorek, gdy zebrane tu będą Towarzystwa św. Cecylii z dyecezyi chełmińskiej i liczni inni przyjaciele oraz uprawiacze muzyki i śpiewu kościelnego, nastąpi urzędowe odebranie ukończonego dzieła, a 1974 piszczele, piszczałki i piszczałeczki [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Orgarmistrz pan Terlecki z Królewca,  rodak z Warmii, skończył co tylko nowe organy w największym z naszych kościołów katolickich w Toruniu. W przyszły wtorek, gdy zebrane tu będą Towarzystwa św. Cecylii z dyecezyi chełmińskiej i liczni inni przyjaciele oraz uprawiacze muzyki i śpiewu kościelnego, nastąpi urzędowe odebranie ukończonego dzieła, a 1974 piszczele, piszczałki i piszczałeczki najprzeróżniejszego kształtu, rozmiaru, konstrukcyi, głosu, siły i kolorytu tonowego odezwą się pod umiejętną ręką jednego i drugiego artysty.<br />
Toruń, a zapewne ten sam kościół św. Jana, ma pod względem historyi organ swoją osobliwość. Starzy kronikarze zapisali, że dawnemi czasy pobudował tu pewien zakonnik pierwsze organy w ziemiach nadbałtyckich z 23 piszczałek. Szkoda, że czas tak niemiłosiernie się obchodzi nawet z pierwiastkami ludzkich wynalazków i że z owych 23 piszczałeczek nic nam nie zostawił. Odbijałyby one dziwnie od tego lasu piszczałek w teraźniejszem dziele p. Terleckiego.<br />
Ale i stare organy, które w kościele św. Jana dotąd nam służyły, miały swój wiek poważny. Zawieszone gdzieś wysoko pod samem sklepieniem kościelnem na małym chórku, który oryginalnie a śmiało, jak gniazdko jaskółcze, przylepił się tuż pod powałą, lubo miały 32 regestry i głosy 16-sto stopowe, początkiem swojem o kilka set lat w dawniejsze sięgały wieki. Kiedy je pobudowano, o tem nie ma nigdzie śladu i zapiski, ale że się to stało przed 300 laty, z pewnością przypuścić można. Na jednej z piszczeli metalowych znaleziono przy rozbieraniu napis „renofirt 1693”. Jeżeli więc po reparacyi, która widocznie staranniejszą być musiała od ortografii wspomnianego napisu, organy 200 lat blisko się utrzymały, wniosek, iż przed reparacyą przynajmniej 100 lat je zbudowano, zdaje się być wcale słusznym.<br />
Data renowacji przypomina organy w drugim kościele toruńskim. Są to organy u Panny Maryi, odznaczające się szczególniej ornamentyką zewnętrzną, bogatą, wspaniałą i pełną sztuki i polotu myśli robotą snycerską w stylu odrodzenia. Dzieło to powstało właśnie w tym czasie, w którym organy u św. Jana zreparowane zostały, a domyślać się wolno, że jeden i ten sam mistrz wykonał obie prace.<br />
W trzecim katolickim kościele św. Jakóba w Toruniu brak odpowiednich organ; te które są, nigdy się niczem nie zalecały zapewne, a dziś wiek poważny jeszcze poważniejszej nabawił je chrypki. Czyniono prawda propozycje, aby wysłużonego staruszka od św. Jana połączyć z rówieśnikiem u św. Jakóba, ale proboszcz nowomiejski słusznie nadmienił, że z dwóch starych dziadów trudno wydobyć jeden głos świeży.<br />
Z dwóch kościołów ewangelickich w Toruniu ma kościół staromiejski znakomite organy nowe, dzieło orgarmistrza dobrej sławy Sauera z Frankfurtu n. M., co do regestrów większe od naszych u św. Jana, jednakże pod względem mechaniki i siły, wnikliwości, czystości i zlewania się głosów nasze św. Jaskie stoją o wiele wyżej.<br />
Jest coś rzewliwego i z dziwną sympatyą chwytającego za serce w tych wspomnieniach, które się wiążą z organami w kościele, gdy myśl wstecz się unosi i zapadłe pokolenia widzi u stóp ołtarza śpiewające przy odgłosie organu to tryumfujące Te Deum, te błagalne suplikacye, Veni Kreator przedślubne lub żałobne requiem i straszne Dies irae. Radość i boleść serc wielu &#8211; to dzieje ludzkości i kraju, dzieje prawdziwszego wyrazu, niż szumne napisy po pomnikach i spiżowych medalach.<br />
Lecz zwróćmy się do nowych organ. I one będą miały swoje czasy i swoje pokolenia, swoje dzieje także. Daj Boże dzieje tryumfu i zmartwychwstania&#8230;<br />
Z budową nowych organów w kościele św. Jana połączyło się i przebudowanie chóru. Trzeba go było spuścić niżej o stóp 14, powiększyć i przystępniejszym uczynić przez pobudowanie wschodów murowanych, obwiniętych wkoło głównych filarów, na których wsparta jest wieża. Stało się to, ale czy na lepsze uwydatnienie architektonicznej piękności kościoła, czy obniżenie chóru a szczególniej znaczne rozszerzenie go aż poza najbliższą parą filarów w głównej nawie &#8211; to rzecz inna, która tem pewnie będzie się usprawiedliwiała tylko, że potrzeba i wygoda zażądała ofiar od symetryi i estetyki. Chór i wschody zastosowano do stylu całej budowy i w gotyckich trzymano się przytem liniach.<br />
Zewnętrzne ukształtowanie organów samych wykonane również w stylu gotyckim. Śmiało i mknąco w górę wystrzeliły pilastry i wierzchołkowe wieżyczki, ale czy wobec ogromu rozmiarów świątyni nie przedstawiają się zbyt drobno i niknąco, tego dłużej tu roztrząsać nie będziemy, niechcąc budzić po czasie żalu u tych, którzy, względami na skromne fundusze powodowani, przestać musieli na małem, gdzie pyszna okazałość budowy wymagała czegoś wielkiego. Chór i organy malowane w barwie ciemnego drzewa dębowego, która przy stosownem użyciu złota wcale miłe sprawia wrażenie dla oka.<br />
Wymiar głębi największych głosów jest 16-sto stopowy odkrytych piszczeli. Na regestrów 31 mają, one 4 regestry 16-sto stopowe odkryte, 2 zakryte 16-sto stopowe, 15 regestrów 8-mio stopowych, 6 czterostopowych, jeden regestr dwustopowy i trzy mieszane (mixtur). Regestra te są kilkochórowe, tj. mają po kilka rzędów piszczałek należących do jednego klawisza i w jeden głos się zlewających przy wydawaniu tonu. W szczególności z trzech regestrów mixturowych ma jeden siłę 2 2/3 stopy a pięć chórów piszczeli, drugi dwustopowy jest czterochórowym, ostatni (cornet) ośmiostopowy ma 4 chóry czyli rzędy piszczeli.<br />
Manuały czyli klawiatury są trzy jedna nad drugą, objętość ich 4 1/2 oktawy, dokładnie 54 tony od C do f3 do tego pedał z 27 tonów. Manuały urządzone do łączenia ich między sobą a nawet i pedału z dolnym manuałem. Powstają z tego przeróżne kombinacye to mające w skutku, że można dowolnie łączyć głosy jednego manuału z drugim w tych wszystkich stosunkach, które powstają z rozmaitej kombinacyi i przestawiania trzech danych.<br />
Tu podnieść wypada jednę nowość, którą się organy te zalecają. Jest to przyrząd pneumatyczny przeznaczony do tego, aby przy połączeniu manuałów ułatwić grającemu robotę dla palcy pod względem siły nacisku. Dotąd bywało tak, że gdy grać wypadło przy połączonych manuałach na dolnym, trzeba było wywierać palcami taki nacisk na klawisze, który się równał sumie siły potrzebnej do zgniecenia każdego manuału z osobna. W naszych organach ułatwia tę rzecz osobny przyrząd pneumatyczny zasadzający się na tem, że przez naciśnięcie klawisza dolnego manuału, gdy ten połączony z innemi, wpuszcza się zarazem ścieśnione powietrze z miecha zapasowego do małych mieszków pod każdą dźwignią klawiszową urządzonych, a wtedy mieszki te działają jak sprężyna z wielką precyzyą, bez tarcia i szelestu, ułatwiając grającemu robotę co do natężenia siły muskularnej. Poprawa ta jest znacznym postępem i nowym wynalazkiem.<br />
Że właśnie o tem mowa, nadmieniamy zaraz, iż cały mechanizm wprawiający ten potężny instrument muzyczny w ruch i brzmienie, działa szybko, pewno, punktualnie, z wielką czułością na każde poruszenie klawisza, a nade wszystko cicho i bez wszelkiego szelestu, tak iż nic nie zawodzi, a z roboty mechanicznego przyrządu przy wydobywaniu głosów nic zgoła nie słychać i nic też nie psuje, nie uszczupla siły i czystości tonu. Z tą samą akuratnością a spokojem i ciszą działają i wysuwki regestrowe. Wszystko to osiągnięto przez akuratne wykonanie w robocie i wyłożenie suknem lub innemi stosownemi materyami tych miejsc, gdzie twarde ciała stykają się w ruchu z sobą albo o siebie uderzają.<br />
Trzy miechy ścieśniające dostateczny zapas powietrza umieszczone są w wieży poza sklepieniem kościelnem, a więc tak, że roboty kalkowania w kościele nie widać i nie słychać. Powietrze schodzi do zapasowego miecha, tak zwanego magazynu, umieszczonego wśród organ, a miech ten znacznej objętości ma fołdy na zewnątrz i wewnątrz zapadające i cicho a pewno służbę swoją sprawuje.<br />
Czarowny efekt i urok sprawia przyrząd echowym nazwany, a pokonywający trudność długo za nieprzezwyciężoną dla orgarmistrzy uważaną, to jest trudność dynamicznego potęgowania tonu, czyli wzniesienia tonów jednego i tego samego regestru od niknącego gdzieś w oddali pianissimo do najsilniejszego fortissimo. Kresczendowanie tonu i dekresczendowanie go jest więc zupełnie w mocy grającego. A przyrząd to bardzo prosty. Regestry jednej klawiatury (górnej) zamknięte są w osobnej skrzyni, którą można według potrzeby otwierać naciśnięciem nogą żelaznego deptaka zwolna mniej lub więcej i przez wypuszczenie drżeń głosowych mniejsze lub większe, słabszy lub silniejszy głos puszczać do ucha słuchacza.<br />
Powiedzmy, że znawcy chwalą tak staranną we wszystkich częściach robotę, jak i dobór przedniego materyału, czy drzewa czy metalu, że w całem tem dziele widzą zapewnioną trwałość mimo subtelności w przeprowadzeniu mechanizmu, a skończymy to, co o mechanicznej stronie tego muzykalnego przyrządu powiedzieć nam należało.<br />
Pozostaje ton, jego siła, czystość, dźwięk, metal, wyrównanie, koloryt rozmaitych głosów i zlewanie się w pełnią harmonii. Pod tym względem mają nowe organy mieć wielką zaletę i prześcigiwać wszystkie inne w dyecezyi i prowincyi naszej. Itonacya doprowadzona w nich do szczytu życzeń, głosy równe w wszystkich tonach, wyraziste, wierne swemu charakterowi i przecudnego dźwięku. Jako szczególniej zalecające się i chwytające urokiem swego brzmienia za serce, wyliczają głosy fujarkowe czyli salicionalowe i gambowe. Przytem fletowe głosy, z których flauta traversa w oktawę się wznosi, szczególniej miły sprawiają efekt czystością i wewnętrzną rzewliwością tonu. Z drugiej strony głosy o językach metalowych, tak swobodnie drżących jak i uderzających, dodają znowu powagi i jędrności, które do koloryzowania muzykalnego w swoich razach potrzebne.<br />
Mamy więc, na cośmy długie czekali lata. Szczególniejszego starania i usilnej pracy dołożył tu ks. proboszcz Szmeja, który też, sam muzykalny, serdecznie dziełem swych starań się cieszy. Pan orgarmistrz Terlecki zapisał się tu na długie wieki dobrze w pamięci, jak o tem przyszły wtorek i zebrani muzycy kościelni przekonają się na miejscu.<br />
<em>Gazeta Toruńska,  lipiec 1878 r.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://otoruniu.net/nowe-organy-w-kosciele-sw-jana-w-toruniu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Odparcie Szwedów z pod Torunia &#8211; inna wersja</title>
		<link>http://otoruniu.net/odparcie-szwedow-z-pod-torunia-inna-wersja/</link>
		<comments>http://otoruniu.net/odparcie-szwedow-z-pod-torunia-inna-wersja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Feb 2012 06:29:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tryskacz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historie toruńskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://otoruniu.net/?p=4654</guid>
		<description><![CDATA[(…) W pamiętny dzień 16 lutego r. 1629 miano wieszać, za bezwstydne okradzenie patrycjusza toruńskiego, włóczęgę szwedzkiego, zwanego Szwedką. Skazaniec był już u szczytu drabiny, nad którą wisiała złowroga pętla, i raz jeszcze spojrzał na ziemię, by się z nią na zawsze pożegnać. Nagle krzyknął wielkim głosem: oto ujrzał w kierunku Mokrego liczne wojsko, szykujące [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>(…) W pamiętny dzień 16 lutego r. 1629 miano wieszać, za bezwstydne okradzenie patrycjusza toruńskiego, włóczęgę szwedzkiego, zwanego Szwedką. Skazaniec był już u szczytu drabiny, nad którą wisiała złowroga pętla, i raz jeszcze spojrzał na ziemię, by się z nią na zawsze pożegnać. Nagle krzyknął wielkim głosem: oto ujrzał w kierunku Mokrego liczne wojsko, szykujące się do szturmu. Na krzyk Szwedzi: „Szwedzi idą!” wszyscy rzucili się w popłochu ku bramom miasta, zapominając o biednym straceńcu a myśląc tylko o skutecznem przygotowaniu obrony.<br />
Tak, jeżeli mamy wierzyć dawnym podaniom, dzięki złodziejowi skazanemu na śmierć został Toruń uratowany od niespodziewanego napadu Szwedów. Szturm wojsk szwedzkich odparto, a Szwedkę w uznaniu jego zasługi ułaskawiono.<br />
Niedoszły wisielec długie lata jeszcze żył w Toruniu i błogosławił cudowny traf, który go zaprowadził na Wiesiołki, miejsce kaźni unikniętej szczęśliwie, z wielkim pożytkiem dla miasta.<br />
<strong>Marian Sydow</strong>, <em>Najciekawsze osobliwości m. Torunia z dawnych i nowszych czasów</em>, Toruń 1933</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://otoruniu.net/odparcie-szwedow-z-pod-torunia-inna-wersja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Odparcie Szwedów z pod Torunia</title>
		<link>http://otoruniu.net/odparcie-szwedow-z-pod-torunia/</link>
		<comments>http://otoruniu.net/odparcie-szwedow-z-pod-torunia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Feb 2012 15:53:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tryskacz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historie toruńskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://otoruniu.net/?p=4649</guid>
		<description><![CDATA[Zapomniana rocznica 16 lutego Ku pokrzepieniu ducha Toruńczyków, warto wspomnieć dawne dzieje. Trzysta lat temu z górą Szwedzi wpadają na Pomorze, a w pośpiesznym marszu dążą do Torunia. Niebezpieczeństwo wielkie, bo na czele hufców sam feldmarszałek Wrangel. Dziwnemu wypadkowi zawdzięcza wówczas Toruń skuteczny opór przeciwko Szwedom. Otóż 16. lutego 1629, o godzinie 10 z rana, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong>Zapomniana rocznica 16 lutego</strong></em></p>
<p>Ku pokrzepieniu ducha Toruńczyków, warto wspomnieć dawne dzieje. Trzysta lat temu z górą Szwedzi wpadają na Pomorze, a w pośpiesznym marszu dążą do Torunia. Niebezpieczeństwo wielkie, bo na czele hufców sam feldmarszałek Wrangel.<br />
Dziwnemu wypadkowi zawdzięcza wówczas Toruń skuteczny opór przeciwko Szwedom. Otóż 16. lutego 1629, o godzinie 10 z rana, kat wiesza Szweda, skazanego na śmierć za kradzież (miejsce stracenia znajdowało się przy Gerechtes Thor, na końcu Prostej, gdzie straż pożarna). Wtem, z wysokości drabiny szubienicznej, kat spostrzega zastępy szwedzkie w pobliżu Mokrej (rzeczka, zwana dziś: Bacha).<br />
Przerażony, ale przytomny woła co sił: Chroń się, kto może, do miasta! Zaledwie w największym popłochu i pośpiechu zamknięto bramy, Herman Wrangel, na czele 8000 wojska, wpada na szańce, zabiera sześć starych żelaznych dział i żąda na piśmie poddania się miasta, grożąc, w razie odmowy, wysadzeniom w powietrze bramy św. Katarzyny.<br />
Toruńczycy nie ulękli się strasznego feldmarszałka. Bronią się do upadłego. Wrangel przerzuca hufce pod bramę Chełmińską, petardą wysadza ją w powietrze, posuwa się naprzód z takim impetem, że już zastępy jego opanowują barbakan.<br />
Krótki jego triumf. Dzielni Toruńczycy odpierają wojsko Wrangla, kładąc trupem 430 żołnierzy.<br />
W tym czasie obywatele toruńscy podpalają piękne przedmieście i most Chełmiński, aby uratować miasto.<br />
Z pomocą Boża i dzięki nieustającemu ogniowi armatniemu, Szwedów ani znaku pod Toruniem już 18. lutego 1629. Tydzień później, 26. 2., miasto obiera Fryderyka von Rossen jako dowódcę wojennego (Kriegs-Obristen).<br />
Gdańszczanie przysyłają 8. marca 212 żołnierzy, jako pomoc w razie ponownego napadu Szwedów. Nie musiała to być elita wojska, gdyż po trzech tygodniach odesłano wojaków gdańskich z powodu ich niekarności.<br />
Nie próżnuje Toruń, nie spoczywa na laurach po zwycięstwie świetnem. Fryderyk von Rossen przygotowuje do odparcia Szwedów w przyszłości i miasto i ludzi. Sypie się wały i szańce przed brama św. Jakóba, przed bramą Starotoruńską. Obywatele tak oddani wyłącznie przygotowaniom do obrony, że nie kończą nawet budowy kościoła św. Wawrzyńca, oddając się ćwiczeniom wojennym.<br />
Król Zygmunt III daje wówczas dowody wielkiej dbałości o Toruń. Przybywa do stolicy Pomorza z obozu polskiego, 25. sierpnia, mimo że w Toruniu szerzy się w straszny sposób morowa zaraza (Ludzie padają jak muchy. Osób 2363 umarło na dżumę 1629, w mieście samem).<br />
Po sześciu dniach monarcha wraca do Warszawy, a królewicz (późniejszy król polski Władysław IV) zjeżdża do Torunia 1. września Widać zastaje wszystko w porządku, bo już 4 września opuszcza miasto, aby połączyć się ze swoim ojcem.<br />
W roku następnym, 1630, 16. lutego, Rada uchwala dziękczynny obchód uroczysty na pamiątkę Boskiego ratunku i opieki nad Toruniem w czasie najazdu Szwedów w r. 1629, 16. lutego.<br />
Jak podaje w Pamiętniku Henryk Stroband (ówczesny toruński burmistrz) uchwała ta brzmi: Z powodu rocznicy dwukrotnej potrzeby, tj. napadu szwedzkiego i strasznego pożaru Torunia, 16 lutego 1620, z których to imprez Toruń cudownie uratowany, prosimy Boga, aby odbywał się uroczysty obchód co roku, w dniu 16. lutego na podziękowanie za odebrane łaski<br />
Ile razy rocznicę tę święcono, „Toruńska Kronika” o tem nie wspomina.<br />
Zernecke nadmienia tylko o wybiciu pamiątkowego medalu złotego i srebrnego z wyobrażeniem płonącego miasta i z napisom na awersie wokoło: <strong>„Fides et Constantia per ignem probata”</strong>; na rewersie u góry herb Torunia, a pod nim napis: <strong>„Thorunia hostiliter oppugnata et Dei auxilio fortiter a Civibus defensa die 16 Febr. Anno 1629”</strong>.<br />
Każdy członek magistratu i Rady Miejskiej otrzymał wówczas taki medal na wieczną rzeczy pamiątkę.<br />
Medal taki przechowuje się w tutejszem muzeum miejskiem.<br />
<em>Słowo Pomorskie, luty 1932 r.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://otoruniu.net/odparcie-szwedow-z-pod-torunia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rozmiary kościoła św. Jakuba</title>
		<link>http://otoruniu.net/rozmiary-kosciola-sw-jakuba/</link>
		<comments>http://otoruniu.net/rozmiary-kosciola-sw-jakuba/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Jan 2012 07:20:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tryskacz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historie toruńskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://otoruniu.net/?p=4631</guid>
		<description><![CDATA[Długość toruńskiego kościoła św. Jakuba od drzwi głównych do tylnej ściany prezbiterium wynosi 50 m, w tem nawa liczy 33 m, prezbiterium 17 m. Szerokość wszystkich trzech naw wynosi 30 m, szerokość prezbiterium 8,5 m. Powierzchnia kościoła wynosi 1134,5 m. kw. Jeżeli liczyć na 1 m. kw. powierzchni 3 miejsca siedzące wzgl. 5 miejsc stojących, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Długość toruńskiego kościoła św. Jakuba od drzwi głównych do tylnej ściany prezbiterium wynosi 50 m, w tem nawa liczy 33 m, prezbiterium 17 m. Szerokość wszystkich trzech naw wynosi 30 m, szerokość prezbiterium 8,5 m. Powierzchnia kościoła wynosi 1134,5 m. kw. Jeżeli liczyć na 1 m. kw. powierzchni 3 miejsca siedzące wzgl. 5 miejsc stojących, to kościół św. Jakuba mógłby pomieścić 3400 osób siedzących względnie 5570 stojących. Po odliczeniu miejsca na filary, ołtarze i ławki wypadnie, że w kościele może się pomieścić równocześnie 4675 osób stojących i 600 siedzących, czyli razem 5275. Jak na nasze polskie stosunki jest to liczba wcale pokaźna. Dla porównania nadmieniamy, że bazylika św. Piotra w Rzymie, która jest największym kościołem na świecie, pomieścić może 75 tysięcy osób. Za największy kościół w Polsce uchodzi kościół pocysterski, obecna katedra w Pelplinie na Pomorzu.<br />
<em>Słowo Pomorskie, styczeń 1933 r.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://otoruniu.net/rozmiary-kosciola-sw-jakuba/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Żyrandol z Dworu Artusa dla kościoła na Mokrem</title>
		<link>http://otoruniu.net/zyrandol-z-dworu-artusa-dla-kosciola-na-mokrem/</link>
		<comments>http://otoruniu.net/zyrandol-z-dworu-artusa-dla-kosciola-na-mokrem/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Jan 2012 07:56:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tryskacz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historie toruńskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://otoruniu.net/?p=4538</guid>
		<description><![CDATA[Na jednem z ostatnich swoich posiedzeń magistrat toruński uchwalił ofiarować parafii Chrystusa Króla na Mokrem wielki żyrandol, który wisiał w dużej sali Dworu Artusa przed jej odnowieniem. Był to żyrandol stary, rówieśnik Dworu Artusa, budowany dla lamp gazowych. Oprócz gruntownego odnowienia konieczną będzie także zamiana lamp gazowych na elektryczne. W ten sposób ubogi kościół Mokrzański, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na jednem z ostatnich swoich posiedzeń magistrat toruński uchwalił ofiarować parafii Chrystusa Króla na Mokrem wielki żyrandol, który wisiał w dużej sali Dworu Artusa przed jej odnowieniem.<br />
Był to żyrandol stary, rówieśnik Dworu Artusa, budowany dla lamp gazowych. Oprócz gruntownego odnowienia konieczną będzie także zamiana lamp gazowych na elektryczne.<br />
W ten sposób ubogi kościół Mokrzański, będący dopiero „na dorobku”, zyskuje bogatą ozdobę a żyrandol ten, z którego miasto nie miałoby już żadnego pożytku, jaśnieć będzie jeszcze mnóstwem świateł na chwałę Bożą.<br />
Uchwała magistratu wymaga jeszcza zatwierdzenia przez Radę Miejską, z czem oczywiście żadnych trudności nie będzie.<br />
<em>Słowo Pomorskie, grudzień 1933 r.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://otoruniu.net/zyrandol-z-dworu-artusa-dla-kosciola-na-mokrem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szubienica w Toruniu</title>
		<link>http://otoruniu.net/szubienica-w-toruniu/</link>
		<comments>http://otoruniu.net/szubienica-w-toruniu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Dec 2011 21:35:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tryskacz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historie toruńskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://otoruniu.net/?p=4351</guid>
		<description><![CDATA[W dniu 2 listopada br. przed trybunałem doraźnym w Toruniu odbędzie się rozprawa, pierwsza w Toruniu w trybie doraźnym przeciwko Schülkemu i Klamczyńskiemu, oskarżonym o szereg napadów zbrojnych i zabójstwo (w pow. chełmińskim). Ponieważ obwinionym grozi kara śmierci a wyrok sądu doraźnego musi być wykonany w przeciągu 24-ch godzin, czynione są już obecnie przygotowania do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W dniu 2 listopada br. przed trybunałem doraźnym w Toruniu odbędzie się rozprawa, pierwsza w Toruniu w trybie doraźnym przeciwko Schülkemu i Klamczyńskiemu, oskarżonym o szereg napadów zbrojnych i zabójstwo (w pow. chełmińskim). Ponieważ obwinionym grozi kara śmierci a wyrok sądu doraźnego musi być wykonany w przeciągu 24-ch godzin, czynione są już obecnie przygotowania do egzekucji, która miałaby być dokonaną na dziedzińcu okrąglaka. W związku z tem sprowadzoną już została do Torunia szubienica.<br />
Wiadomość o tem przeniknęła już do szerszego ogółu a nieorjentująca się w stanie rzeczy stugłosa fama połączyła fakt sprowadzenia szubienicy ze sprawą matki i córek Kozłowskich, skazanych na karę śmierci za zabójstwo ojca w Radowiskach Wielkich. Jak wiadomo, w sprawie Kozłowskich założoną została kasacja do Sądu Najwyższego i dopóki nie zapadnie tam wyrok, nie może być mowy o egzekucji na Kozłowskich.<br />
<em>Słowo Pomorskie,  październik 1931 r.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://otoruniu.net/szubienica-w-toruniu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pożar mostu</title>
		<link>http://otoruniu.net/pozar-mostu/</link>
		<comments>http://otoruniu.net/pozar-mostu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Mar 2011 05:47:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tryskacz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historie toruńskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://otoruniu.net/?p=3470</guid>
		<description><![CDATA[Zwracamy uwagę publiczności przechodzącej po tutejszym moście drewnianym przez Wisłę, żeby niedopalonych a żarzących się cygar nie rzucano na pokład mostowy a zwłaszcza w szczeliny zapełnione palnemi okruchami słomy i drzewa Wczoraj przechodząc po moście spostrzegliśmy, że w szczelinie takiej się paliło. Przywołana straż mostowa natychmiast ugasiła tlejący ogień, który ze szczeliny wżarł się już [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zwracamy uwagę publiczności przechodzącej po tutejszym moście drewnianym przez Wisłę, żeby niedopalonych a żarzących się cygar nie rzucano na pokład mostowy a zwłaszcza w szczeliny zapełnione palnemi okruchami słomy i drzewa Wczoraj przechodząc po moście spostrzegliśmy, że w szczelinie takiej się paliło. Przywołana straż mostowa natychmiast ugasiła tlejący ogień, który ze szczeliny wżarł się już był dosyć głęboko w deski. Powiadano nam że tego roku już trzeci to wypadek.<br />
<em>Gazeta Toruńska, wrzesień 1868 r.</em></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2011/03/001_most-palowy_1871-1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-3473" title="001_most palowy_1871-1" src="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2011/03/001_most-palowy_1871-1.jpg" alt="" width="500" height="348" /></a></p>
<p style="text-align: center;">.</p>
<p>Pożar tej nocy zniszczył w połowie stary drewniany most na Wiśle pod Toruniem. Siła rozhukanego żywiołu była ogromna. Pomimo usilnego ratunku spaliło się sześć przęseł a zatem blisko połowa mostu i dom nadbrzeżny (drewniany), w którym mieścił się poborca myta. — Widok pożaru sięgającego od samej powierzchni wody aż w obłoki olbrzymią łuną, był zarazem przerażający i wspaniały. Przyczyna pożaru do tej chwili jest nam niewiadoma.<br />
<em>Gazeta Toruńska, 3 lipiec 1877 r.</em></p>
<p>Magistrat toruński na posiedzeniu swojem dnia 3 bm. postanowił, ze względu na koszta, zaniechać na razie odbudowania spalonego mostu. Do komunikacyi zatem kołowej i pieszej pozostanie tylko most żelazny.<br />
<em>Gazeta Toruńska, lipiec 1877 r.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://otoruniu.net/pozar-mostu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Toruń &#8211; miasto spichlerzy</title>
		<link>http://otoruniu.net/torun-miasto-spichlerzy/</link>
		<comments>http://otoruniu.net/torun-miasto-spichlerzy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Mar 2011 17:18:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tryskacz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historie toruńskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://otoruniu.net/?p=3407</guid>
		<description><![CDATA[Był czas, kiedy Toruń był jednym wielkim spichlerzem, przepełnionym najrozmaitszemi towarami, a szczególnie zbożem polskiem. Wtedy to przysługiwało Toruniowi szczytne miano „królowej Wisły”, miano, które sięga swym początkiem głębokiego średniowiecza, czasów wielkiego Mistrza Winrycha de Kniprode. Kniprode, najwybitniejszy z rządców ziem zakonu krzyżackiego, nadał Toruniowi w r. 1365 słynne „prawo składowe”, które zmuszało kupców zdążających [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Był czas, kiedy Toruń był jednym wielkim spichlerzem, przepełnionym najrozmaitszemi towarami, a szczególnie zbożem polskiem. Wtedy to przysługiwało Toruniowi szczytne miano „królowej Wisły”, miano, które sięga swym początkiem głębokiego średniowiecza, czasów wielkiego Mistrza Winrycha de Kniprode.<br />
Kniprode, najwybitniejszy z rządców ziem zakonu krzyżackiego, nadał Toruniowi w r. 1365 słynne „prawo składowe”, które zmuszało kupców zdążających koło Torunia w kierunku Bałtyku lub też w głąb Polski, do składania towarów w Toruniu. Przywilej ten odnowiony przez króla Kazimierza Jagiellończyka w r. 1457, został jeszcze za czasów krzyżackich rozszerzony przywilejem Konrada de Jungingen w r. 1407. W tym przywileju postanawia się, że jedyna droga handlowa, mająca przekraczać Wisłę na ziemiach pruskich, miała wieść przez Toruń.<br />
Obwarowany tak doniosłemi przywilejami, mógł handel Torunia zagarnąć szerokie dziedziny na drogach lądowych i na Wiśle, W Polsce najbliższym konkurentem był dość oddalony od Torunia Kazimierz Dolny, do dziś słynący resztkami pięknych spichlerzy średniowiecznych. Gdańsk raczej patrzał ku morzu i zyskom płynącym z handlu morskiego.<br />
Stąd też, kiedy w Gdańsku spichlerze i składnice skupiały ale na jednam miejscu, na tzw. wyspie spichrzowej, Toruń cały zamienił się w średniowieczu w ogromny spichlerz o znaczeniu tranzytowem. Z daleka napływali kupcy, by tu się zaopatrzyć w towar im potrzebny; nawet zamorscy kupcy pojawiali się w Toruniu po zakupy surowców polskich; jeszcze 150 lat temu przy ul. Szczytnej mieli Anglicy duży spichlerz, który służył do ekspedycji towarów kupionych w Toruniu i okolicy (tzw. „Packhof”).<br />
Całkowicie na składnice przeznaczone budowle były porozrzucane po całem mieście, przyczem Stare Miasto, jako przylegające do Wisły, było obficiej w spichlerze zaopatrzone niż Nowe Miasto. Najgęściej stały spichrze przy ul. Rabiańskiej, Podmurnej. dolnej części Mostowej i Piekar, przy ul. Ciasnej, Szczytnej i Franciszkańskiej; na Nowem Mieście przy Wielkich Garbarach, Browarnej i św. Jakóba.<br />
To były „ulice spichrzowe”, a poza tem każdy prawie dom był składnicą towarów. Przy dawnym układzie domów w Toruniu tylko parter domów był przeznaczony na cele mieszkalne; górne piętra były śpichlerzami i spiżarniami, a w sklepach domów przechowywano towary, wymagające chłodu do konserwacji.<br />
Oryginalny to był widok ulic w dawnym Toruniu: z wielu domów z pod szczytu zwisały ponad ulicą windy (jakie się zachowały np. na Czerwonym spichrzu przy ul. Ciasnej i na baszcie przy bramie Mostowej). Kiedy windowano towary z ulicy na górne piętra, przechodnie musieli mieć się bardzo na baczności, by ich jaka beczułka lub bela nie uderzyła lub też, broń Boże, im na głowę nie spadla&#8230;<br />
Jeszcze 300 lat temu posiadał Toruń 130 spichrzów, nie licząc „domów spichrzowych”, których było znacznie więcej. Upadek handlu toruńskiego spowodował zanik spichrzów; wiele zburzono całkowicie, inne przebudowano do celów mieszkalnych lub przemysłowych.<br />
Proces ten odbywa się jeszcze w naszych oczach. Tak np. przebudowano w ostatnich latach dwa spichrze barokowe przy ul. Browarnej na cele fabryczne i spichrz gotycki przy ul Podmurnej (naprzeciw Dworu Mieszczańskiego) na mieszkania. W innych wypadkach przebudowa objęła tylko część budowli spichrzowych, jak np. u spichrzów gotyckich, Mostowa 4 i 6, gdzie jest doskonale widoczny postępujący w wieku 19-tym zanik spichrzów.<br />
Mimo wszystko zachowało się do naszych czasów sporo okazałych, piętrzastych spichrzów toruńskich, z których największym jest tzw. spichrz szwedzki, ogromna budowla renesansowa, bokiem do ulicy zwrócona. Przebudowany za czasów okupacji szwedzkiej (r. 1656), do celów wojskowych, zadziwia grubością murów i nadzwyczaj masywnem belkowaniem wewnętrznem. Szwedzi, ażeby sobie ułatwić ładowanie paszy i zboża do spichrza, ze statków Wisłą do Torunia przybywających, zbudowali z górnych pięter spichrza ganki do przylegającej baszty miejskiej i na baszcie umieścili windę. Tym sposobem baszta niegdyś obronna została dostosowana do celów aprowizacyjnych.<br />
Ogromem zadziwia też spichrz z epoki Wazów, od szczytu siedmiopiętrowy, w pobliżu Krzywej Wieży, spichrz ten, jak większość spichrzów przy murach nad Wisłą, służył niegdyś do przechowywania zboża polskiego. Było tego zboża tyle, że spichrze nie mogły go pomieścić, i po domach prywatnych trzeba było na strychach i piętrach zboże magazynować (mimo zakazów władzy miejskiej). Nieraz pewnie w tym kierunku przesadzano: zapiska kronikarska z r. 1626 powiada, że w domu kupca Jana Cliverta przy ul. Mostowej wskutek przeładowania strychów zbożem strop górnego piętra się załamał i cały ładunek spadł do mieszkania na parterze, zabijając kupcową, jej pasierba i dwoje sług.<br />
Civis Thoruneneis<br />
<em>Słowo Pomorskie, listopad 1932 r.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://otoruniu.net/torun-miasto-spichlerzy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Toruń jako miejsce kuracyjne</title>
		<link>http://otoruniu.net/torun-jako-miejsce-kuracyjne/</link>
		<comments>http://otoruniu.net/torun-jako-miejsce-kuracyjne/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 Mar 2011 07:40:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tryskacz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historie toruńskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://otoruniu.net/?p=3344</guid>
		<description><![CDATA[Sława lekarska Torunia.  Pobyty kuracyjne książąt i królowych. Miodowe miesiące w. ks. Aleksego Był czas, kiedy Toruń był czemś w rodzaju miejsca kuracyjnego. Mniej może dla warunków klimatycznych, które, jak wiemy, nie są idealne, ile ze względu na szeroko znane, a niegdyś tylko wyjątkowo spotykane porządki miejskie. Prześwietna Rada m. Torunia od dawna już dbała [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Sława lekarska Torunia.  Pobyty kuracyjne książąt i królowych. Miodowe miesiące w. ks. Aleksego</strong></p>
<p>Był czas, kiedy Toruń był czemś w rodzaju miejsca kuracyjnego. Mniej może dla warunków klimatycznych, które, jak wiemy, nie są idealne, ile ze względu na szeroko znane, a niegdyś tylko wyjątkowo spotykane porządki miejskie.<br />
Prześwietna Rada m. Torunia od dawna już dbała o porządne bruki, o przepisy sanitarne, o apteki i szpitale a zasłużoną sławą w całej Polsce, a nawet poza jej granicami, cieszyli się lekarze toruńscy z fizykiem miejskim na czele. Starannie dobieranemu personelowi lekarskiemu zawdzięczało też pewnie miasto nasze swą reputację jako miejsce kuracyjne, choć w rzeczywistości pustoszące Europę zarazy i Torunia nie omijały.<br />
Bądź jak bądź zdarzało się często, o czem mówią źródła historyczne, że w czasie epidemij ściągali do Torunia z dalekich stron ludzie mienni, a nawet osoby rodu książęcego, by tutaj przeczekać najgorsze natężenie zarazy i po ocaleniu życia wrócić w strony rodzinne.<br />
I tak, spowodowany epidemją zaraźliwych chorób, zawleczonych podczas wojny trzydziestoletniej na Śląsk, przybył w r. 1633 do Torunia książę Jan Krystjan na Brzegu i Legnicy wraz z całą rodziną i świtą dworską. W jego otoczeniu znajdował się znany z historji literatury poeta śląski Opitz, a później zdaje się także znakomity malarz Bartłomiej Strobel, który w Toruniu i okolicy tyle zostawił po sobie pięknych dzieł malarskich.<br />
Lecz, jak powiada przysłowie, „śmierć i żona od Boga przeznaczona”, więc i bojaźliwego księcia brzesko-legnickiego los nie ominął, i to właśnie w tym Toruniu, w którym spodziewał się znaleźć bezpieczne schronienie przed obmierzłą babą — kostuchą. Już w następnym roku (1634) oddał Bogu ducha, i tylko martwe ciało jego powróciło do pięknej ziemi śląskiej.<br />
Także w późniejszych latach nie stracił Toruń swej siły atrakcyjnej, goszcząc w swych murach szukające zdrowia i wypoczynku dostojne osobistości. Królowa polska Eleonora Marja, wdowa po Michale Korybucie Wiśniowieckim, całe 8 miesięcy (od 29 lipca 1674 do 28 marca 1675 r.) przemieszkiwała w Toruniu, w towarzystwie hrabiny Schaffgotsch i to w domu Wachschlagerów, jedynym do dziś istniejącym przy ul. Chełmińskiej domu gotyckim. Na pamiątkę pobytu w Toruniu otrzymała przy uroczystem pożegnaniu od Rady Miejskiej kosztowny dar, w postaci misternie rzeźbionego krucyfiksu z bursztynu.<br />
Za przykładem Eleonory Marji poszła królowa Marysieńka, wdowa po Sobieskim, przybywając na dłuższy pobyt do Torunia w r. 1697. Zamieszkała w gospodzie (dzisiejszym hotelu) „Pod trzema koronami”, wraz z dwoma synami swymi, Konstantym i Aleksandrem. Królowej pobyt w Toruniu wyszedł na zdrowie; nie obyło się jednak zaraz na wstępie bez ciężkiej emocji, gdyż podczas przemowy powitalnej padł rażony apopleksją burmistrz Salomon Ludtke. Królowa kazała bezwładnego burmistrza odwieźć własną swą karocą do jego mieszkania, gdzie trzeciego dnia wyzionął ducha.<br />
Kroniki notują inne jeszcze pobyty wybitnych osobistości w Toruniu, które można zaliczyć do bytności wypoczynkowo &#8211; kuracyjnych. Szczególnie upodobał sobie miasto nasze Piotr Wielki przebywając tu kilkakrotnie przez dłuższy czas w latach 1709 i 1711 (również „Pod trzema koronami”). Co więcej, nakłonił syna swego, w. ks. Aleksego, by tu spędził „miodowe miesiące”.<br />
Aleksemu i młodej małżonce jego widać przypadło do gustu słodkie „miasto pierniczane”, gdyż przebył tu całą zimę z r. 1711 na 1712 i pożegnał mury Torunia dopiero na wiosnę (w maju).<br />
Dziś Toruń oficjalnie nie jest zaliczany w poczet miejsc kuracyjnych. Dla wielu zamiejscowych stanowi miłe i pożądane letnisko, szczególnie dodatnio działające w latach, gdy nasza kochana Wisła zbyt długo na wiosnę i około św. Jana nie zalewa niskich brzegów i kęp.<br />
Civis Thorunensis. (Marian Sydow)<br />
<em>Słowo Pomorskie, sierpień 1932 r.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://otoruniu.net/torun-jako-miejsce-kuracyjne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

