<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>oToruniu.net &#187; Pitaval toruński</title>
	<atom:link href="http://otoruniu.net/kategoria/pitaval-torunski/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://otoruniu.net</link>
	<description>Toruń jego zagadki, ciekawostki i historie…</description>
	<lastBuildDate>Sat, 19 May 2012 04:45:13 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Nieudany występ „blaszkarzy”</title>
		<link>http://otoruniu.net/nieudany-wystep-%e2%80%9eblaszkarzy/</link>
		<comments>http://otoruniu.net/nieudany-wystep-%e2%80%9eblaszkarzy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 May 2012 11:09:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tryskacz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pitaval toruński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://otoruniu.net/?p=4937</guid>
		<description><![CDATA[Dostało się im po półtora roku więzienia - Czy plaga „blaszkarstwa” zniknie? &#160; Istną plagą Torunia są sprytni wydrwigrosze, uprawiający gry szczęścia w tzw. „trzy blaszki”. Szczególnie w niedziele i święta w ustronnych miejscach spacerowych na przedmieściach spotkać można co kilka kroków grupki gapiów, przyglądających się ciekawie tej grze i pozwalających się wciągać do gry, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><em>Dostało się im po półtora roku więzienia<br />
- Czy plaga „blaszkarstwa” zniknie?</em></strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Istną plagą Torunia są sprytni wydrwigrosze, uprawiający gry szczęścia w tzw. „trzy blaszki”. Szczególnie w niedziele i święta w ustronnych miejscach spacerowych na przedmieściach spotkać można co kilka kroków grupki gapiów, przyglądających się ciekawie tej grze i pozwalających się wciągać do gry, bo jak wiadomo, naiwnych nigdy nie brak.<br />
Gra w „trzy blaszki” na gruncie Torunia, zyskała już pewien rozgłos. Toteż nic dziwnego, że do grodu Kopernikowego wybrali się pewnej niedzieli dwaj zawodowi blaszkarze z Poznania a to 20-Ietni Kazimierz Adamski i 19-letni Marjan Lewalski. Urządzili oni swe „gościnne popisy” w lasku przy ul. Mickiewicza. Do grona gapiów przyłączyła się i służąca Katarzyna Dudziakówna, która zachęcona przez aranżerów gry, podniosła kilka razy blaszkę „na próbę”, gdyż nie miała przy sobie pieniędzy na stawkę i — naturalnie wygrywała. Uwierzywszy spryciarzom, że „ma szczęście”, poszła do domu po pieniądze i przyniosła banknot 20-złotowy, który jeden z graczy jej żywo odebrał. Gra szła teraz „na serjo”. Po zmieszaniu blaszek D. jedną przewróciła i wygrała, co widząc jeden z graczy, błyskawicznie pociągnął za nakrycie stolika tak, że blaszka wygrywająca spadła na ziemię, oświadczając, że gra jest „nieważna”. Wobec tego D. ciągnęła jeszcze raz, lecz tym razem szczęście ją ominęło i przegrała, a krupierzy zatrzymując 20 zł w kieszeni, szybko się ulotnili. Poszkodowana zwróciła się do policji, która blaszkarzy wkrótce ujęła i osadziła w areszcie.<br />
W piątek, dnia 25 bm. odbyła się w tej sprawie rozprawa sądowa. Sędzia p. Matukiewicz podyktował niefortunnym blaszkarzom po półtora roku więzienia bez zawieszenia.<br />
<em>Słowo Pomorskie, maj 1934 r.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://otoruniu.net/nieudany-wystep-%e2%80%9eblaszkarzy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Piękny regestr ogłasza</title>
		<link>http://otoruniu.net/piekny-regestr-oglasza/</link>
		<comments>http://otoruniu.net/piekny-regestr-oglasza/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 24 Feb 2012 18:23:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tryskacz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pitaval toruński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://otoruniu.net/?p=4687</guid>
		<description><![CDATA[nasza policya o swojej czynności w upłynionym marcu. Wyśledziła 22 kradzieże, 1 uszkodzenie drzew, 1 przeniewierstwo, 1 uszkodzenie cudzej własności, 4 rajfurstwa; aresztowała: 38 nierządnic, 17 pijanych, 32 żebraków, 46 osób bez dachu, 23 hałaśników ulicznych. Gości zameldowano na policyi 673. Jako znalezione oddano na policyi: 1 elementarz, 1 nóż składany, 1 chustkę do nosa, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>nasza policya o swojej czynności w upłynionym marcu. Wyśledziła 22 kradzieże, 1 uszkodzenie drzew, 1 przeniewierstwo, 1 uszkodzenie cudzej własności, 4 rajfurstwa; aresztowała: 38 nierządnic, 17 pijanych, 32 żebraków, 46 osób bez dachu, 23 hałaśników ulicznych. Gości zameldowano na policyi 673. Jako znalezione oddano na policyi: 1 elementarz, 1 nóż składany, 1 chustkę do nosa, 1 pugilares, 1 kapelusz filcowy, 1 kratkę drócianą, 20 marek, 1 derę na konie i drąg żelazem okuty.<br />
<em>Gazeta Toruńska, kwiecień 1878 r.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://otoruniu.net/piekny-regestr-oglasza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Potworne morderstwo, w biały dzień w centrum Torunia.</title>
		<link>http://otoruniu.net/potworne-morderstwo-w-bialy-dzien-w-centrum-torunia/</link>
		<comments>http://otoruniu.net/potworne-morderstwo-w-bialy-dzien-w-centrum-torunia/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Jun 2010 15:42:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tryskacz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pitaval toruński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://otoruniu.net/?p=2450</guid>
		<description><![CDATA[W sobotę 27 czerwca w godzinach popołudniowych cały Toruń zelektryzowany został wiadomością o zagadkowem morderstwie, dokonanem w biały dzień w centrum miasta przy ruchliwej ul. Kopernika. Ofiarą mordu padła właścicielka sklepu ze starzyzną na rogu ul. Kopernika i Piekar Niemka Meta Pohl, lat 56. Do sklepu przyszedł miedzy godz. 14 a 15 sublokator M. Pohl, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W sobotę 27 czerwca w godzinach popołudniowych cały Toruń zelektryzowany został wiadomością o zagadkowem morderstwie, dokonanem w biały dzień w centrum miasta przy ruchliwej ul. Kopernika.</p>
<div id="attachment_2452" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2010/06/105_kopernika.jpg"><img class="size-full wp-image-2452" title="105_kopernika" src="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2010/06/105_kopernika.jpg" alt="" width="500" height="333" /></a><p class="wp-caption-text">tu mieścił się sklep M. Pohl</p></div>
<p>Ofiarą mordu padła właścicielka sklepu ze starzyzną na rogu ul. Kopernika i Piekar Niemka Meta Pohl, lat 56.</p>
<p>Do sklepu przyszedł miedzy godz. 14 a 15 sublokator M. Pohl, Jan Ciepliński, agent handlowy. Nie widząc nikogo w sklepie, a przeczuwając coś niedobrego, Ciepliński wezwał na świadka sąsiada p. Kaszubowskiego i obaj udali się do sklepu, gdzie za ladą znaleźli zwłoki Mety Pohl. Zawiadomiono natychmiast policję i na miejsce przybyły władze sądowo-śledcze. Jak stwierdzono, M. Pohl została najpierw ogłuszona uderzeniem tępem narzędziem w głowę a następnie, już nieprzytomnej, morderca podciął gardło brzytwą czy też ostrym nożem tak głęboko, że przecięte zostały krtań, przełyk, naczynia krwionośne szyi, przyczem ostrze sięgnęło aż do kręgosłupa, śmierć musiała nastąpić natychmiast Narzędzia zbrodni na miejscu nie znaleziono, jak również żadnych innych śladów po zbrodniarzach. Czy zostało co zrabowanem, trudno było ustalić, wobec panującego, jak zwykle w rupieciarniach, nieładu, zaś zamordowana żyła zupełnie samotnie i niema nikogo, kto by znał zapasy jej „towaru” lub jej stan majątkowy.</p>
<div id="attachment_2458" class="wp-caption alignleft" style="width: 210px"><a href="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2010/06/1931_07_01_m1.jpg"><img class="size-full wp-image-2458" title="1931_07_01_m" src="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2010/06/1931_07_01_m1.jpg" alt="" width="200" height="301" /></a><p class="wp-caption-text">Meta Pohl</p></div>
<p>M. Pohl pochodziła z Lignicy (na Niemieckim Śląsku), zamężną była za komisarzem policji niemieckiej, z którym jednak nie żyła i po rozejściu się z nim, osiedliła się przed 23 laty w Toruniu, gdzie założyła pracownię gorsetów. Swego czasu dobrze się jej powodziło, miała liczną klientelę, gdy jednak gorsety z nakazu mody zostały zarzucone, przedsiębiorstwo jej podupadło, M. Pohl zubożała i jęła się handlu starzyzną. Sklep jej mieścił się na rogu ul. Kopernika i Piekar, mieszkała zaś przy ul. Klonowicza 41, gdzie w 4-pokojowem mieszkaniu zajmowała 1 pokój a resztę odnajmowała sublokatorom. Mieszkała wspólnie z 90-Ietnią staruszką Niemką Schönborn, którą częściowo utrzymywała. M. Pohl miała zamężną siostrę w Neusaltz nad Odrą (w Niemczech) i 2 braci w Ameryce, którzy od czasu do czasu przysyłali jej dolary; M. Pohl jednak zdaje się nie robiła dla siebie użytku z dolarów, gdyż żyła bardzo ubogo. Możliwe, że gromadziła przysyłane jej dolary i że ktoś mógł wykryć kryjówkę, gdzie Pohl dolary chowała i by je zdobyć, zamordował nieszczęśliwą kobietę. Krąży też inna wersja: że M. Pohl otrzymała większe pieniądze na skutek wygranego procesu z pewnym swoim przedwojennym dłużnikiem.</p>
<p><strong>Echa morderstwa przy ul. Kopernika</strong>.<br />
Jak się dowiadujemy przybyłe z Niemiec siostry śp. Mety Pohl zamordowanej w ub. sobotę 27 czerwca w sklepie przy ul. Kopernika, zrzekły się spadku po niej na rzecz miasta, które ma pokryć koszty pogrzebu, a resztę rozdać między ubogich miasta. Pogrzeb śp. Pohlowej odbędzie się w środę 1 bm. o godz. 16 ze szpitala diakonisek na cmentarz ewangelicki przy ul. św. Jerzego.</p>
<p><strong>Żadnych śladów &#8211; Anonim do policji.</strong><br />
Zbrodnia postawiła na nogi całą policję. Energiczne jednak dochodzenia nie dały żadnych wyników, nie było bowiem żadnych poszlak, które mogłyby naprowadzić na ślad sprawców zbrodni. Domyślano się jedynie, że mogą być nimi ci dwaj młodzi ludzie, w Toruniu nieznani, których w krytycznym dniu widziała w sklepie M Pohl p. Pelagia Gintrowska, tudzież p. Jan Ciepliński, sublokator M. Pohl z ul. Klonowicza, któremu dwaj jacyś podejrzani osobnicy w dniu tym proponowali kupno zegarka. Kierując się rysopisem, podanym przez tych dwoje ludzi może w przyszłości udałoby się natrafić na ślad zbrodniarzy, w każdym bądź razie przewlekłoby się to na czas długi, a trudny do określenia. Czas płyną. Opinia zdołała już ochrzcić tę tragedię jako „tajemnicę ul. Kopernika”. Aż tu po upływie ok. 4 tygodni od dnia zbrodni policja otrzymała list anonimowy ze wskazaniem z imienia i nazwiska sprawców zbrodni, którzy też wkrótce zostali ujęci: jeden w Poznaniu &#8211; Roman Konarski, drugi Stefan Lewandowski w Podgórzu, w mieszkaniu swojej narzeczonej alias kochanki. Ujęci przyznali się do popełnienia zbrodni. Zagadka straszliwej zbrodni, która do żywego poruszyła umysły mieszkańców Torunia została nareszcie rozwiązaną.</p>
<p><strong>Sylwetki oskarżonych.</strong></p>
<p><a href="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2010/06/zab1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2485" title="zab" src="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2010/06/zab1.jpg" alt="" width="500" height="343" /></a></p>
<p><em>Stefan Lewandowsk</em>i ma lat 23, urodzony i mieszka w Poznaniu przy Starym Rynku 36, kawaler, karany 3-krotnie za kradzież.<br />
<em>Roman Konarski</em>, ma lat 19, urodzony również w Poznaniu i tamże mieszka przy Starym Rynku 91. Sądownie nie karany.</p>
<p><strong>Jak zamordowano Metę Pohl</strong><br />
Podług aktu oskarżenia upatrzyli oni już od dawna sklep M. Pohl, planując nań zamach złodziejski. Przyjeżdżali do Torunia już w kwietniu br., byli wewnątrz, udając, że chcą kupić walizkę.</p>
<p><strong>Ostatnia rozmowa ofiary.</strong><br />
Późnym wieczorem 26. 6. obaj wyjechali z Poznania do Torunia. Lewandowski zabrał ze sobą pręt żelazny, owinięty w paier i nóż składany. Przyjechali do Torunia ok. godz. 3 rano na dworzec Przedmieście, gdzie pozostali do godz. 7, poczem pieszo udali się do miasta. Na Rynku Nowomiejskim zjedli śniadanie i stąd udali się wprost na ul. Kopernika, gdzie wałęsali się jakiś czas, poczem weszli do sklepu M. Pohl, proponując jej nabycie zegarka. Gdy M. Pohl nie chciała kupić, opuścili sklep i znów wałęsali się po mieście. W pewnym sklepi rzeźnickim podpatrzyli, że jakiś klient miał banknot 100-zlotowy. Postanowili go zrabować i szli za nim czas jakiś, ponieważ jednak na ulicach panował ożywiony ruch, poniechali tego zamiaru i zjadłszy po drodze kupioną kiełbasę i wypiwszy ćwierćlitrową butelkę wódki, skierowali się znów do sklepu M. Pohl. Przed sklepem spotkali jakiegoś pana, któremu proponowali kupno zegarka (był to p. Ciepliński). Gdy ten od mówił odeszli, lecz po 10 min wrócili i weszli do sklepu, gdzie zastali M. Pohl i Cieplińskiego. Wyrazili wówczas chęć kupienia trzewików. W czasie wybierania 1 parę trzewików skradli i nic nie kupiwszy opuścili sklep. Lewandowski jednak zreflektował się, że „to jest żaden interes”, po chwili więc wrócili i oddali trzewiki Pohlowej, która była już sama w sklepie. Wywiązała się między nią a Lewandowskim dłuższa, wesoła nawet przyjazna rozmowa, prowadzona po niemiecku (Konarski po niemiecku nie rozumie &#8211; przysłuchiwał się więc tylko rozmowie). W tym czasie weszła do sklepu p. Gintrowska, która przyłączywszy się do rozmowy, pozostała sklepie ok. pól godziny. Podczas jej tam pobytu przychodzili do sklepu kupujący, a Lewandowski służył nawet za tłumacza, gdyż M. Pohl słabo mówiła po polsku i nie mogła porozumieć się z jedną z klientek.</p>
<p><strong>„Wo hast du Geld?”</strong><br />
Kilka minut przed godz. 15 Gintrowska wyszła ze sklepu i wówczas zbrodniarze uznali, że nadeszła odpowiednia chwila. Lewandowski uderzył samotną i bezbronną kobietę łomem z tyłu w głowę; ogłuszona ofiara padła nieprzytomna na ziemię. Lewandowski krzyknął do Konarskiego: „zamknij drzwi!” Rozpoczęli wówczas pakować do walizek różne przedmioty, gdy zauważyli, że M. Pohl ocknęła się z omdlenia. Dopadli jej, uklęknąwszy na jej rękach a Lewandowski zapytał: „wo hast du Geld? &#8211; „Ich habe nich” &#8211; odpowiedziała cicho ofiara. Wówczas Lewandowski nożem zadał jej cios a gardło, przecinając mięśnie, tętnicę, krtań i przełyk. Rzężąc, ofiara, w kilka chwil skonała.<br />
Po dokonaniu zbrodni zbrodniarze postanowili zrezygnować z większego łupu i zabrali tylko 26 zł 40 gr w gotówce i 5 zegarków. Zarzuciwszy zwłoki starą odzieżą opuścili sklep. Na ulicy podzielili się łupem po połowie i obmywszy w Wiśle ślady krwi z rąk i odzieży, po godzinie odjechali koleją do Poznania.<br />
Akt oskarżenia w zakończeniu zaznacza, że obaj oni działali świadomie, wspólnie i harmonijnie i że jest kwestją drugorzędna, który z nich zadał śmiertelny cios.</p>
<p><strong>„Oblężenie” sądu.</strong><br />
Obaj sprawcy zbrodni stanęli w dn. 16 bm. przed trybunałem karnym sądu okręgowego w Toruniu. Jak było do przewidzenia, rozprawa obudziła ogromne zainteresowanie. O godz. 9 rano gmach sądu oblegany był przez zastępy ciekawych na „dwa fronty”: od ul. Piekary i od Fosy Staromiejskiej, którędy wielu „spryciarzy” zamierzało przemycić się na salę rozpraw. Policja przemocą musiała usuwać publiczność, zalegającą korytarze sądu.<br />
Skład trybunału stanowili: przewodniczący p. Chodecki i wotanci: p. Nawrocki i Pietrykowski, oskarżał prokur. Wiśniewski, bronili oskarżonych: Lewandowskiego wyznaczony z urzędu aplik. sąd. p. Jaszkowski, Konarskiego &#8211; adw. dr. Jezierski.</p>
<p><strong>Wyrok.</strong><br />
Sąd skazujał Stefana Lewandowskiego na dożywotnie więzienie, zaś Romana Konarskiego na 10 lat ciężkiego więzienia, obu z pozbawieniem praw.<br />
Obrońca Konarski adw. dr Jezierski zamierza w jego imieniu zgłosić apelację.</p>
<p><em>Słowo Pomorskie, lipiec &#8211; listopad 1931 r.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://otoruniu.net/potworne-morderstwo-w-bialy-dzien-w-centrum-torunia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kasiarze przy pracy</title>
		<link>http://otoruniu.net/kasiarze-przy-pracy/</link>
		<comments>http://otoruniu.net/kasiarze-przy-pracy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Jun 2010 18:13:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tryskacz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pitaval toruński]]></category>
		<category><![CDATA[Chełmińskie-Przedmieście]]></category>
		<category><![CDATA[Jakubskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://otoruniu.net/?p=2201</guid>
		<description><![CDATA[Zamach na kasę w restauracji. W nocy z soboty na niedziele 24. bm dokonano zuchwałego włamania do restauracji p. Raniszewskiego przy ul. Grudziądzkiej 95. Złodzieje przeleźli przez płot na podwórze i przez okno dostali się do kantoru, mieszczącego się tuż obok restauracji. Złodzieje widocznie zostali przez kogoś spłoszeni, gdyż nie dokończywszy rozbijania kasy uciekli. Złodzieje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Zamach na kasę w restauracji.</strong></p>
<p>W nocy z soboty na niedziele 24. bm dokonano zuchwałego włamania do restauracji p. Raniszewskiego przy ul. Grudziądzkiej 95. <a href="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2010/06/1932_.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-2383" title="1932_" src="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2010/06/1932_.jpg" alt="" width="280" height="92" /></a>Złodzieje przeleźli przez płot na podwórze i przez okno dostali się do kantoru, mieszczącego się tuż obok restauracji. Złodzieje widocznie zostali przez kogoś spłoszeni, gdyż nie dokończywszy rozbijania kasy uciekli. Złodzieje zdążyli prawdopodobnie przy pomocy tzw. „raka” rozpruć dwie ściany kasy ogniotrwałej, do wnętrza jednak, w której znajdował się zbiór dzienny gotówki nie dostali się.</p>
<div id="attachment_2438" class="wp-caption alignleft" style="width: 277px"><a href="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2010/06/07101912086-1_m2.jpg"><img class="size-full wp-image-2438" title="07101912086-1_m" src="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2010/06/07101912086-1_m2.jpg" alt="" width="267" height="251" /></a><p class="wp-caption-text">Tak wygląda ten budynek dzisiaj</p></div>
<p>Jedyną stratą więc p. Raniszewskiego jest zepsuta kasa i obrus ze stołu, który złodzieje zabrali. Ponadto, dla ułatwienia sobie pracy, złodzieje otruli psa-bernardyna, którego zwłoki znaleziono w szopie. Zamach na kasą p. Raniszewskiego widocznie był od dawna przygotowywany, gdyż dawniej już uprowadzono mu psa-wilka. Policja wszczęła dochodzenie.<br />
<em>Słowo Pomorskie, 1930_08_26</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://otoruniu.net/kasiarze-przy-pracy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zabójstwo na tle rabunkowym.</title>
		<link>http://otoruniu.net/zabojstwo-na-tle-rabunkowym/</link>
		<comments>http://otoruniu.net/zabojstwo-na-tle-rabunkowym/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Jun 2010 05:27:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tryskacz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pitaval toruński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://otoruniu.net/?p=2367</guid>
		<description><![CDATA[Z rąk nieznanych osobników zginał Edmund Nagórzycki. W nocy na środę, 17 bm. dokonano w Toruniu na szosie Chełmińskiej krwawej zbrodni, której ofiarą padł dwudziestokilkoletni Edmund Nagórzycki, zamieszkały przy Szosie Chełmińskiej 157. W godzinach po południowych odprowadził wymieniony dwie sztuki bydła do rzeźni miejskiej na ubój. Ojciec Nagórzyckiego jest bowiem handlarzem bydła. Powracając z rzeźni [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong>Z rąk nieznanych osobników zginał Edmund Nagórzycki.</strong></em></p>
<p>W nocy na środę, 17 bm. dokonano w Toruniu na szosie Chełmińskiej krwawej zbrodni, której ofiarą padł dwudziestokilkoletni Edmund Nagórzycki, zamieszkały przy Szosie Chełmińskiej 157.</p>
<div id="attachment_2374" class="wp-caption alignleft" style="width: 290px"><a href="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2010/06/157_.jpg"><img class="size-full wp-image-2374" title="157_" src="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2010/06/157_.jpg" alt="" width="280" height="186" /></a><p class="wp-caption-text">Szosa Chełmińska 157</p></div>
<p>W godzinach po południowych odprowadził wymieniony dwie sztuki bydła do rzeźni miejskiej na ubój. Ojciec Nagórzyckiego jest bowiem handlarzem bydła. Powracając z rzeźni wstąpił Nagórzycki około godz. 10-ej wieczorem do lokalu p. Kiefera przy Szosie Chełmińskiej, skąd po chwili wyszedł.</p>
<div id="attachment_2370" class="wp-caption alignright" style="width: 290px"><a href="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2010/06/063-65_.jpg"><img class="size-full wp-image-2370" title="063-65_" src="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2010/06/063-65_.jpg" alt="" width="280" height="186" /></a><p class="wp-caption-text">Tu był &quot;lokal&quot; Hermanna Kifra</p></div>
<p>Za nim postępowało kilku nieznanych osobników, którzy widząc poprzednio Nagórzyckiego odprowadzającego bydło, spodziewali się, że Nagórzycki jest w posiadaniu większej gotówki. Osobnicy ci rzucili się na Nagórzycki w pobliżu składu kolonjalnego p. Radtkego  zadając mu kilka ran nożem.</p>
<div id="attachment_2372" class="wp-caption alignleft" style="width: 290px"><a href="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2010/06/084_.jpg"><img class="size-full wp-image-2372" title="084_" src="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2010/06/084_.jpg" alt="" width="280" height="186" /></a><p class="wp-caption-text">W tym bydynku mieścił się  sklep Ottona Radtkego</p></div>
<p>Nagórzycki zdołał się jednak wyrwać z rąk oprawców i pobiegł w kierunku domu. Napastnicy rzucili się w pogoń i po raz drugi dopadli Nagórzyckiego obok mieszkania p. Gajewskiego gdzie zadali mu dalsze ciosy. Na głośne krzyki o pomoc bandyci uciekli, pozostawiając Nagórzyckiego własnemu losowi. Tenże obficie brocząc krwią powlókł się jeszcze kilka kroków, upadł na śnieg i stracił przytomność.</p>
<div id="attachment_2376" class="wp-caption alignright" style="width: 290px"><a href="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2010/06/087_1.jpg"><img class="size-full wp-image-2376" title="087_" src="http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2010/06/087_1.jpg" alt="" width="280" height="186" /></a><p class="wp-caption-text">Dom, w którym mieszkał  p. J. Gajewski</p></div>
<p>Dopiero na drugi dzień rano mleczarz przechodzący tamtędy znalazł nieprzytomnego. Zaalarmowano pogotowie ratunkowe, które odwiozło ciężko rannego do szpitala. Nagórzyckiego nie udało się uratować; wskutek nadmiernego upływu krwi i zmarznięcia zmarł on około godz. 11 rano.<br />
Dochodzenia policyjne nie doprowadziły dotychczas do ujęcia zbrodniarzy.<br />
<em>Słowo Pomorskie, grudzień 1930 r.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://otoruniu.net/zabojstwo-na-tle-rabunkowym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nadużycia w Miejskiej Kasie Oszczędności &#8211; przed sądem okręgowym</title>
		<link>http://otoruniu.net/naduzycia-w-miejskiej-kasie-oszczednosci-przed-sadem-okregowym/</link>
		<comments>http://otoruniu.net/naduzycia-w-miejskiej-kasie-oszczednosci-przed-sadem-okregowym/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Mar 2010 05:21:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tryskacz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pitaval toruński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://otoruniu.net/naduzycia-w-miejskiej-kasie-oszczednosci-przed-sadem-okregowym/</guid>
		<description><![CDATA[We czwartek 14 bm. rozpoczął się proces w głośnej swego czasu sprawie nadużyć kredytowych w Miejskiej Kasie Oszczędności w Toruniu. Na ławie oskarżonych zasiedli pp Woźniak b. kierownik Kasy, Krzyżanowski były naczelnik magistratu i Tadeusz Dandelskl przemysłowiec. Do rozprawy powołano dwudziestu kilku świadków. Akt oskarżenia którego odczytanie trwało prawie 2 godziny, zarzuca oskarżonemu Woźniakowi w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>We czwartek 14 bm. rozpoczął się proces w głośnej swego czasu sprawie nadużyć kredytowych w Miejskiej Kasie Oszczędności w Toruniu. Na ławie oskarżonych zasiedli pp Woźniak b. kierownik Kasy, Krzyżanowski były naczelnik magistratu i Tadeusz Dandelskl przemysłowiec. Do rozprawy powołano dwudziestu kilku świadków. Akt oskarżenia którego odczytanie trwało prawie 2 godziny, zarzuca oskarżonemu Woźniakowi w 9 wypadkach sfałszowanie uchwał kuratorjum M. K. O &#8211; w ten sposób, że np. z 30 tys. robił 130 tys. zł. Takie duże pozycje zrobione zostały na korzyść fabryki Weesego i fabryki makaronów. Dalej, że sprolongował weksel Krzyżanowskiemu w ten sposób, że z daty „9” zrobił „19” itp.<br />
Krzyżanowski oskarżony jest o namawianie do sfałszowania weksla, a Dandelski o fałszywe w czasie śledztwa zeznanie, które miało osłaniać pewien występek Woźniaka.<br />
Oskarżony Woźniak do winy się nie poczuwa. Podwyższania kredytu było robione w porozumieniu z członkami kuratorjum. Datę na wekslu Krzyżanowskiego zmienił ze względów koleżeńskich. Wiedział o tem, że Krzyżanowski ma otrzymać odprawę od magistratu 18000 zł. I gdy się upewnił, że pieniądze te są w kasie miejskiej, wziął cesję od Krzyżanowskiego i przesunął datę wekslu o 10 dni. Dlaczego magistrat mając pieniądze Krzyżanowskiego nie potrącił sobie za weksel 5000 zł. tylko całą kwotę wypłacił innym wierzycielom Krzyżanowskiego, tego nie wie.<br />
Oskarżony Krzyżanowski również do winy się nie poczuwa. Prosił o prolongatę wekslu gdyż miał otrzymać od magistratu pieniądze, z wypłatą których zwłóczono. Na pokrycie tego wekslu dał cesję. Dlaczego magistrat nie potrącił sobie 5000 zł. tego nie wie. Oskarżony Dandelski powiada że przesłuchiwany w czasie dochodzeń powiedział od razu prokuratorowi, że pieniądze (1150 zł) zostały wpłacone, i że datę ma w książkach, i chciał zaraz zapytać się książkowej telefonicznie, ale nie został do telefonu dopuszczony. (Chodziło o ustalenie, kiedy te pieniądze zostały wpłacone).<br />
Ze świadków pierwszy zeznawał syndyk miejski p. Tomaszewski, który prowadził dochodzenia dyscyplinarne przeciwko Woźniakowi. Świadek powiada że słyszał od ówczesnego prokuratora p. Niklewskiego, że oskarżony Woźniak miał brać łapówki od starających się o pożyczkę. Na tę okoliczność sąd postanowił przesłuchać adw. p. Niklewskiego.<br />
Po przesłuchaniu kilku świadków sąd przerwał rozprawę do soboty 16 bm. 9 godziny rano.<br />
W sobotę po otwarciu rozprawy przystąpiono do przesłuchania jako świadka radcy Piskorskiego. Świadek zeznaje, że przy udzielaniu kredytów trzymano się ściśle statutów i wykluczonem jest, by uchwalono kredyty ponad normę gwarancyjną. Jest niemoźliwem, by firmie, która miała gwarancję na 30000 zł dano kredyt na 130000 zł. O ile byłaby jakaś uchwala dodatkowa, to powinna być również dodatkowo wpisana. Takich dodatkowych uchwal świadek sobie nie przypomina.<br />
Świadek Piątkowski, urzędnik kasy, na pytania odpowiada, że przypomina sobie, że chodził z wekslem Krzyżanowskiego do radcy Basińskiego. Zdaje mu się również, że była przyczepka do weksla, lecz czy to była cesja Krzyżanowskiego, tego świadek stwierdzić stanowczo nie może. O dyskoncie weksli Vogla wiedział. ale tem się nie interesował, również i wysokościami kredytów, bo na zebraniach zarządu nie bywał.<br />
Świadek adw. Niklewski, b prokurator, powiada, że zwracał syndykowi Tomaszewskiemu uwagę na kursujące pogłoski o Woźniaku. P. Niklewski zeznaje, że w sprawie Szosen Vogla zgłosił się u niego (dziś już nieżyjący) Żyd Jabłoński i twierdził, że Szosen Vogel łącznie z Wożniakiem działają na jego  szkodę. Raz dał on weksle napisane po rosyjsku; Woźniak uznał weksle te za nieważne, wystawił więc nowe. Woźniak jednak tamtych weksli nie oddał i powiedział, że je zniszczył, a później znalazły się one w obiegu. Również wywiadowca Falkowski meldował mu o kupnie trzech domów przez oskarżonego. Następnie przesłuchano świadka p. Gintera, pełnomocnika fabryki makaronów. Firma otrzymała pożyczkę na hipotekę 30000 zł. Później prosił on członków zarządu o podwyższenie kredytów między innymi radcę Piskorskiego. Jego rachunek kredytowy wynosił kilkadziesiąt tys. zł (Rachunek bieżący wynosił 118 tys. zł i weksle 17 tys. zł.). Skonfrontowany radca Piskorski zeznał, że możliwe jest, że o podwyższenie kredytów go proszono, ale czy o tem mówił na posiedzeniu, tego przypomnieć sobie nie może i kredyt nie musiał być podwyższony, bo niema o tem żadnej wzmianki w protokóle.<br />
Przesłuchanych kilku klientów kasy na okoliczności czy dawali prezenty Woźniakowi przy udzielaniu kredytów, stanowczo temu zaprzeczyli. Żadnych prezentów, łapówek i poczęstunków nie dawali i oskarżony Woźniak nigdy tego nie żądał.<br />
Świadek Żyd Izaak Elechowicz, wspólnik Szosen Vogla, warszawskiej składnicy skór, który wraz z Czeczmańskłm i innymi żyrował Voglowi weksle, na czem kasa poniosła z tytułu niewykupionych weksli poważną stratę, wzbrania się złożyć przysięgę z powodu „szabasu”. Sąd tego tłumaczenia nie uznał i zagroził mu karą, ale, z powodu wniosku prokuratora, że Elechowicz oskarżony jest również o współudział w korzystaniu z nielegalnego kredytu, sąd świadka tego nie zaprzysiągł. O Voglu mówi, że „…ten łajdak i oszust powiedział, co on bardzo bogaty, ma 10000 dolary i wielki majątek. Założył wielką kancelarię u Sandelowskiego. Dlaczego nie miałem mu wierzyć, kiedy wierzył mu bogacz Sandelowski i Czeczmański? On mnie nabrał na grzeczności źyrowe na weksle, które poszły do protestu…” Weksle do kasy posyłał listownie, z Wożniakiem nie mówił i żadnych prezentów mu nie dawał.<br />
Przesłuchano pp Szwieca i Chruścickiego na okoliczności żyrowania weksla Krzyżanowskiemu, następnie woźnego Centrali Rolników – Grubeckiego, który przyniósł zaginione 1150 zł do kasy. Świadek kwit otrzymał ale komu wręczył pieniądze, tego nie wie. Również świadek Zdrojewski wystawił i podpisał kwit na odbiór tej kwoty, ale kto pieniądze odebrał tego świadek nie wie.<br />
Po orzeczeniu znawcy p. Stanisława Tyrchana, rewizora ksiąg i odczytaniu personalji oskarżonych zamknięto postępowanie dowodowe.<br />
Prokurator podtrzymuje akt oskarżania co do Woźniaka i Krzyżanowskiego i wnosi o wysoki wymiar kary, natomiast cofa akt oskarżenia przeciwko p. Dandelskiemu i prosi o uwolnienie go. Adwokat Skąpski analizując akt oskarżenia, prosi o uwolnienie jego klienta Woźniaka.<br />
Oskarżony Woźniak przyłącza się do wywodów swego obrońcy, a oskarżony Krzyżanowski w ostrych słowach krytykuje porządki magistrackie, za co zostaje kilkakrotnie przez przewodniczącego wezwany, by mówi! do rzeczy. Oskarżony prosi o uwolnienie. P. T Dandelski przyłącza się do wniosku prokuratora co do swej osoby, gdyż dotychczas nie rozumie, za co siedział na ławie oskarżonych.<br />
Sąd o godz. 17:30 wydał wyrok, uznający winnym oskarżonego Wożniaka sfałszowania uchwał kredytowych w 9 wypadkach i sfałszowania weksla i za to zasądził go na łączną karę 8 miesięcy więzienia i 40 zł opłat sadowych. Od innych punktów sąd oskarżonego uniewinnił. Krzyżanowskiego i Dandelskiego sąd uniewinnił, przyczem co do p. T. Dandelskiego sąd orzekł, że nie było żadnych podstaw do wytaczania mu oskarżenia.<br />
Przeciwko wyrokowi Wożniak wnosi apelację.<br />
<em>Słowo Pomorskie, sierpień 1930 r.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://otoruniu.net/naduzycia-w-miejskiej-kasie-oszczednosci-przed-sadem-okregowym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Udaremniona afera oszukańcza</title>
		<link>http://otoruniu.net/udaremniona-afera-oszukancza/</link>
		<comments>http://otoruniu.net/udaremniona-afera-oszukancza/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Jan 2010 07:02:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tryskacz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pitaval toruński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://otoruniu.net/udaremniona-afera-oszukancza/</guid>
		<description><![CDATA[Tajemnicze zamówienie w drukarni 300 kwitów głównej kasy miejskiej oraz pieczątek. W środę 18 bm. drukarnia Buszczyńskiego (ul. Mostowa 13) . . nadesłała zgodnie z praktykowanym zwyczajem do biura prezydialnego magistratu korektę zamówionych w tej drukarni blankietów kwitów na odbiór pieniędzy Głównej Kasy miejskiej. W biurze prezydialnym wywołało to zdziwienie gdyż żaden taki druk zamówiony [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Tajemnicze zamówienie w drukarni 300 kwitów głównej kasy miejskiej oraz pieczątek.</strong></p>
<p>W środę 18 bm. drukarnia Buszczyńskiego (ul. Mostowa 13)<br />
.<br />
<a href='http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2010/01/19361.jpg' title='19361.jpg'><img src='http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2010/01/19361.jpg' alt='19361.jpg' /></a><br />
.<br />
nadesłała zgodnie z praktykowanym zwyczajem do biura prezydialnego magistratu korektę zamówionych w tej drukarni blankietów kwitów na odbiór pieniędzy Głównej Kasy miejskiej. W biurze prezydialnym wywołało to zdziwienie gdyż żaden taki druk zamówiony nie był. P. o. szefa biura p. Klemp zwrócił się do drukarni Buszczyńskiego z prośba o przytrzymanie i oddanie w ręce policji tego, kto się zgłosi po odbiór zamówionych kwitów. Istotnie tegoż dnia zjawił się pewien człowiek, o przybyciu którego zarząd drukami niezwłocznie zawiadomił p. Klempa oraz policję. Zarzytrzymany jegomość tłumaczył się, że jest posłańcem i że z zamówieniem posłał go do drukarni pewien pan, który dał mu za to 20 zł.<br />
Równocześnie zakład rytowniczy Rauscha (ul. Mostowa 16)<br />
.<br />
<a href='http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2010/01/1930_kalendarz_1.jpg' title='1930_kalendarz_1.jpg'><img src='http://otoruniu.net/wp-content/uploads/2010/01/1930_kalendarz_1.jpg' alt='1930_kalendarz_1.jpg' /></a><br />
.<br />
zawiadomił policję, że zamówiona tam została pieczątka kasy głównej magistratu, i że odbiorca, który się po nią zgłosił nie mógł wykazać się upoważnieniem do odbioru. Stało się więc jasnym, że ma się tu do czynienia z planowaną aferą oszukańczą: u Buszczyńskiego zamówiono kwity zaś u Rauscha stemple zapewne w zamiarze posługiwania się niemi oczywiście dla… własnych korzyści.<br />
Chodziło teraz o to, by wykryć tajemniczego „pana”, który posyłał z zamówieniem do drukarni. Ułatwiła to zadanie następująca okoliczność: do policji telefonował ktoś, rzekomo w imieniu prezydenta miasta z zapytaniem, co się dzieje z zatrzymanym „posłańcem”. Stwierdzono natychmiast w centrali telefonów że telefonowano z biura budowniczego p. Szmidta, w którym zostało stwierdzone, że telefonował z tego biura niejaki Bąkowski b. urzędnik magistratu. Na skutek tego Bąkowski został aresztowany. „Posłaniec” do drukarni i do Rauscha przyznał się, że to właśnie Bąkowski posyłał go z zamówieniem do drukarni. Zamówili oni ogółem 300 blankietów kwitów oraz pieczątkę kasy głównej magistratu i tylko dzięki przezorności drukarni Buszczyńskiego planowaną aferę udało się udaremnić. Dalsze śledztwo w toku.</p>
<p><em>czerwiec 1930 r.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://otoruniu.net/udaremniona-afera-oszukancza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tajemnica przeszłości</title>
		<link>http://otoruniu.net/tajemnica-przeszlosci/</link>
		<comments>http://otoruniu.net/tajemnica-przeszlosci/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Dec 2008 11:39:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tryskacz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pitaval toruński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://otoruniu.net/tajemnica-przeszlosci/</guid>
		<description><![CDATA[W dniu 10 bm. pracujący przy budowie nowego mostu robotnicy, kopiąc ziemię (w pobliżu Grzyba) wykopali z ziemi 17 starych monet srebrnych. Wiadomość tę uzupełnić należy tem, że równocześnie w tem samem miejscu odkopano całkowicie niemal spróchniały i rozsypany kościotrup człowieka. Monety leżały tuż przy kościotrupie; skąd przypuszczać należy, iż miał je przy sobie człowiek, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W dniu 10 bm. pracujący przy budowie nowego mostu robotnicy, kopiąc ziemię (w pobliżu Grzyba) wykopali z ziemi 17 starych monet srebrnych. Wiadomość tę uzupełnić należy tem, że równocześnie w tem samem miejscu odkopano całkowicie niemal spróchniały i rozsypany kościotrup człowieka. Monety leżały tuż przy kościotrupie; skąd przypuszczać należy, iż miał je przy sobie człowiek, który w tem miejscu legł na wieczny spoczynek. Dlaczego właśnie tam przy Grzybie, gdzie przecież nie było cmentarza? Niewiadomo, któż bowiem wydrze tajemnicę przeszłości i odgadnie, co za tem kryje się? Przypadkowa śmierć, zabójstwo czy może jakaś krwawa tragedja rozegrała się nad brzegiem Wisły? Jedyni niemi świadkowie tego wydarzenia &#8211; odkopane monety &#8211; nic w tej sprawie „zeznać” nie mogą. Wśród znalezionych monet są dwutalarówki pruskie z podobizną Fryderyka Wielkiego, półtalarowki Fryderyka Wilhelma II, półtalarowki Fryderyka Wilhelma III i moneta polska Królestwa Kongresowego z podobizną cara Aleksandra I i wreszcie b. rzadkie i ciekawa okazy numizmatyczne: dwie złotówki polskie (kongresowe) z datą 1830 r. z napisem „Mikołaj I król polski i cesarz rosyjski” i orłem (połączenie dwugłowego orla rosyjskiego z polskim) po jednej stronie i podobizną Aleksandra I na drugiej. Monetami zajął się konserwator państwowy przy województwie i kustosz Muzeum Miejskiego p. G. Chmarzyński. Znalezione monety powiększą prawdopodobnie zbiory numizmatyczne Muzeum Miejskiego.<br />
<i>Słowo Pomorskie, wrzesień 1929 r.</i></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://otoruniu.net/tajemnica-przeszlosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wielka „panama” mleczna w Toruniu</title>
		<link>http://otoruniu.net/wielka-%e2%80%9epanama%e2%80%9d-mleczna-w-toruniu/</link>
		<comments>http://otoruniu.net/wielka-%e2%80%9epanama%e2%80%9d-mleczna-w-toruniu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Dec 2008 07:52:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tryskacz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pitaval toruński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://otoruniu.net/wielka-%e2%80%9epanama%e2%80%9d-mleczna-w-toruniu/</guid>
		<description><![CDATA[Spółka niemiecka w ciągu kilku lat odżywiała Toruń fałszowanem mlekiem. Stwierdzono, że mleko, sprzedawane w Mleczarni Centralnej w Toruniu, nie posiada odpowiedniej zawartości tłuszczu. Fałszowania dokonywano w ten sposób, że do mleka pełnego dolewano mleka odtłuszczonego, sprzedając tę mieszaninę jako pełnowartościowe mleko. Fałszowania tego dokonywano kilka lat z górą, przyczem zyski z tego procederu szły [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Spółka niemiecka w ciągu kilku lat odżywiała Toruń fałszowanem mlekiem.</em><br />
Stwierdzono, że mleko, sprzedawane w Mleczarni Centralnej w Toruniu, nie posiada odpowiedniej zawartości tłuszczu. Fałszowania dokonywano w ten sposób, że do mleka pełnego dolewano mleka odtłuszczonego, sprzedając tę mieszaninę jako pełnowartościowe mleko.</p>
<p>Fałszowania tego dokonywano kilka lat z górą, przyczem zyski z tego procederu szły w setki złotych dziennie. Dochodzenia w tej sprawie stwierdziły, że fałszowania dokonywano za pełną zgodą, a nawet żądaniem zarządu Mleczarni Centralnej. Dyrektor Waldemar Tlustek, przyznając się do winy zaznaczył, że przestępstwa dokonywał na żądanie prezesa zarządu Mleczarni Centralnej Felhauera z Górska, który mu dał do zrozumienia, że jeżeli nie postąpi w myśl zleceń jego, straci stanowisko. Tlustek, w obawie o posadę stał się powolnem narzędziem Felhauera. Wypada tu jeszcze zaznaczyć, że Felhauer &#8211; hakatysta &#8211; zakazywał swym robotnikom rozmawiać po polsku przy pracy a raz nawet się wyraził, że mleczarnia ta musi być „eine echte deutsche Kulturstätte”.</p>
<p>Mleczarnia Centralna już raz była zamieszana w tego rodzaju sprawę. Mianowicie w styczniu 1926-go roku doniesiono ze szpitala DOK VIII, że mleko dostarczane przez Mleczarnię Centralną jest niezwykle chude. Z procesu, który potem wynikł, Tlustek wyszedł cało, bowiem dwaj robotnicy zeznali pod przysięgą, że nie dokonywano fałszowania mleka. Robotnicy za fałszywo złożone zeznania otrzymali po dwa złote na wódkę.</p>
<p>W aferę tę wmieszany jest również niejaki Zieleziński, urzędnik magistratu toruńskiego, który z ramienia magistratu miał dokonywać prób mleka, i który za fałszywe badanie na korzyść Niemców otrzymywał od nich mleko, do którego dolewano śmietanki.</p>
<p>W związku z tą aferą aresztowani zostali: Otto Fellhauer, Otto Heise, Joachim Krieger ze Starego Torunia, Wilhelm Wegner z Kamionka. Sprawę przekazano prokuratorji.</p>
<p><em>Słowo Pomorskie, listopad 1927.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://otoruniu.net/wielka-%e2%80%9epanama%e2%80%9d-mleczna-w-toruniu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Usiłowanie zabójstwa</title>
		<link>http://otoruniu.net/usilowanie-zabojstwa/</link>
		<comments>http://otoruniu.net/usilowanie-zabojstwa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Dec 2008 08:12:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tryskacz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pitaval toruński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://otoruniu.net/usilowanie-zabojstwa/</guid>
		<description><![CDATA[Dnia 28 maja w wydziale karnym sądu okręgowego w Toruniu na ławie oskarżonych zasiedli małżonkowie Antoni i Bronisława Osińscy po l. 39. oskarżeni o usiłowane zabójstwo na osobach małżonków Krywalskich, wszyscy zamieszkali w Toruniu.(&#8230;) Oskarżeni, którzy są „nerwowi”, do winy się przyznają, ale specjalnie oskarżona uważa swego męża za nienormalnego, gdyż stara się głośno pouczać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dnia 28 maja w wydziale karnym sądu okręgowego w Toruniu na ławie oskarżonych zasiedli małżonkowie Antoni i Bronisława Osińscy po l. 39. oskarżeni o usiłowane zabójstwo na osobach małżonków Krywalskich, wszyscy zamieszkali w Toruniu.(&#8230;)<br />
Oskarżeni, którzy są „nerwowi”, do winy się przyznają, ale specjalnie oskarżona uważa swego męża za nienormalnego, gdyż stara się głośno pouczać go jak ma zeznawać i jak to całe zajście wyglądało, tak że przewodniczący groził kilkakrotnie obydwom nerwowym małżonkom wydaleniem z sali rozpraw.<br />
Oskarżony powiada, że kobiety się biły i kłóciły, a on tylko dla rewanżu dał kilka razy kijem po głowie Krywalskiej, a później dla postrachu strzelił z dziecinnego korkowego pistoletu do Krywalskiego. Pistolet ten oskarżony przedkłada sądowi.<br />
Przesłuchani poszkodowani, a specjalnie jego żona, powtarza dosadne wyrażenia oskarżonej, któremi w kłótni i w bójce Ją obrzucała. Obydwoje Krywalscy twierdzą, że oskarżony strzelał do nich z browninga, to znowu z rewolweru bębenkowego.<br />
Przesłuchani inni świadkowie słyszeli huk i strzały, widzieli dużo ognia i dymu, ale z jakiej broni pochodziły te strzały, tego również określić nie mogą.<br />
Po przesłuchaniu wszystkich świadków, których zeznania wywołują wesołość na sali prokurator cofnął oskarżenie co do usiłowanego zabójstwa natomiast za niebezpieczny uraz wniósł dla oskarżonego o 100 zł grzywny. Sąd skazał Osińskiego na 7 dni więzienia i karę tę na podstawie amnestji mu darował, Osińską zaś uwolnił od oskarżenia.</p>
<p><em>Słowo Pomorskie, czerwiec 1929 r.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://otoruniu.net/usilowanie-zabojstwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

