4 sierpnia 2008
Nieco o sprawach miejskich w Toruniu
Skrót artykułu z 1871 roku. Język i ortografia oryginalne.
Jest faktem dla każdego, co jakkolwiek z historyą naszej prowincyi obeznany, że miasta pruskie, niegdyś tak wielkie i potężne za Rzplitej, dziś widocznie upadają.
Rzeczą pewną jest, że dawna wielkość miast pruskich zasadzała się na handlu. Gdańsk i Toruń były portami wywozowemi dla płodów surowych całej Polski i na odwrót portami wewozowemi dla płodów kolonialnych i wyrobów fabrycznych Zachodu.
Przemysł, industrya odgrywała drugą rolę i to dopiero w początku bieżącego stulecia; mianowicie prosperował przemysł żelazny, rafinerye cukru i także fabryki sukna. Z zaprowadzeniem Zollvereinu i ten przemysł upadł. Oparty na żelazie szwedzkim, cukrze kolonialnym – uległ konkurrencyi prowincyi nadreńskiej i saskiej. Dodajmy nieporadność obywatelstwa dawnych miast pruskich, które w przestarzałej rutynie trwając, dla nowych stosunków nowych środków do zdobycia pomyślności obmyślać nie umie.
Zauważono, że Gdańsk prześcigniętym został od Szczecina, Toruń od Bydgoszczy; a jeżeli winę tego przypisują rządowi, który urządzeniem komunikacji, lokowaniem dykasteryi rządowych Szczecin i Bydgoszcz przed Gdańskiem i Toruniem forytuje, to może być prawdą, ale jeszcze nie zwalnia od zarzutu nieporadności dawnych municypiów pruskich.
Co do Torunia chcielibyśmy nasunąć uwag parę o środkach, jakie zdaniem naszym, posłużyćby mogły do ożywienia miasta i do rozbudzenia w nim dawnej energii.
Najpowszechniej utrzymują, iż forteca jest powodem zatamowania rozwoju miasta. Nie ulega wątpliwości, że forteca nie przyczynia się do jego wzrostu. Co do Torunia, sądzimy, iż rząd wobec mostu nad Wisłą nie zgodzi się pod żadnym warunkiem, aby go uwolnić od fortecznych okowów. Jeżeli więc Toruń ma pozostać fortecą, potrzebne są dlań forty wysunięte. Że zaś fortecą prawdopodobnie na długo jeszcze pozostania, przeto chcąc myśleć nad wzrostem jego, rachować się musim z tym warunkiem. Zdaniem naszym, jakkolwiek miasto jest małe, może się jeszcze rozszerzyć, nie wszerz to w górę. Na Starym mieście wprawdzie domy są już bardzo wysokie, ale na Nowym po większej części jednopiętrowe, najwyżej dwupiętrowe, mogą się jeszcze o jedno piętro doskonale powiększyć i dać pomieszczenie kilkuset rodzinom. Ale aby się to stało, potrzeba, iżby Nowemiasto wydobyć z odrętwienia, w którym się faktycznie znajduje. Dzisiaj każdy obcy, który zawita do Torunia, sądzi, że z wieżą Paulinową i ciasną uliczką Elżbiety przy końcu Szerokiej miasto Toruń się kończy. Każdemu mieszkańcowi Staregomiasta droga na Nowemiasto wydaje się jakoby jaką ekspedycyą daleką na Mokre lub Podgórz. Te dwa przesmyki dzielące Miasto Stare od Nowego zamiast je tylko łączyć, powinny być rozszerzone i to tak, aby z ulicy Szerokiej i to samo z ulicy Szewskiej otworzył się widok w głąb Nowego Miasta. Skoro te dwa ciasne przesmyki rozszerzone zostaną, frekwencya z Starego Miasta na Nowe i odwrotnie niechybnie się powiększy; z dwóch miasteczek zrobi się miasto.
Już się one łączą przez to że szkoły dwie znaczne i parę pensyonatów pomieszczono na Nowym Mieście. Ale ruch szkolny z natury rzeczy jest cichym, w przecięciu cztery razy tylko na dzień dzieci robią przechadzkę z domu do szkoły i odwrotnie.
Dla tego zdaniem naszym dziś w najpustszych ulicach i uliczkach Nowego Miasta trzeba by pomieścić trzy gmachy publiczne, które tamtę stronę ożywią, podczas gdy dzisiaj na Starym Mieście tylko do pustości się przyczyniają. Gmachami temi są poczta, urząd celny i teatr. Stary Rynek w każdym mieście powinien przedewszystkim służyć skupieniu handlu i przemysłu prywatnego. Cóż się dzieje w Toruniu. Oto w rynku starym właściwie jedna połać wschodnia jest handlową, połać północna ożywioną jest tylko w połowie, połać południowa w jednej trzeciej; od teatru zaś do poczty są pustki: mamy tu bowiem teatr, urząd celny, kommendanturę, kościół i pocztę. Jakżeby inaczej wyglądała ta strona, gdyby tam był sklep przy sklepie, handel przy handlu? Nie cisnąłby się cały handel tak jak dziś na ulicę Szeroką, trochę Maślanej i Chełmińskiej i na jednę połać rynku, szrubując cenę sklepów do niesłychanej wysokości. Na teatr, na pocztę, na urząd celny pójdzie każdy, choćby były na Sukienniczej, Jęczmiennej lub Garbarskiej ulicy; kupować zaś w te strony, teraz przynajmniej, żaden ani obcy, ani tutejszy obywatel nie pójdzie, choćby tam kilka i najświetniejszych handlów powstało. Że teatr nowy jest potrzebny, mianowicie w wolniejszym miejscu, przekonanie to podobno panuje w mieście naszym. Zgodzą się także z nami wszyscy, że i pocztowe biura dzisiejsze nie odpowiadają obecnemu ruchowi pocztowemu; w razie gdyby nowy gmach pocztowy okazał się koniecznym, obowiązkiem miasta być powinno, dołożyć wszelkich starań, aby stanął na Nowym Mieście, podobnie jak i teatr, a Rynek Stary oddany został w całości, ile się da, prywatnemu przedsiębiorstwu handlowemu do dyspozycyi.
Powiedzieliśmy powyżej, że domki małe na Nowym Mieście mogłyby się w górę powiększyć. Brak mieszkań dogodnych już i teraz jest w mieście wielki; czym się dzieje, że tak mało budują na Nowym Mieście? Powód jest jasny. Właścicielom małych domków dla ich prywatnej osobistej potrzeby te domki małe wystarczają, na wybudowanie wielkich kamienic nie mają funduszy. Sprzedawać nie chcą domów swoich innym, bo nie potrzebują. Gdyby się znalazł spekulant budowniczy i chciał domek taki na wzniesienie kamienicy większej nabyć, żądanoby od niego ceny niezmiernej. W dodatku domki te mają front bardzo wąski, aby wybudować kamienicę odpowiednią dzisiejszym wymaganiom co do mieszkania, trzebaby nabyć kilka domków obok siebie, o ile możności całe kwatery przebudować. Tu inicjatywa prywatna jednej osoby nie starczy, tu trzeba assocyacyi, trzeba inicyatywy może gminy samej.
Co do domów na Starym Mieście, są one wysokie już bardzo, a mimo to nie wystarczają dla zadośćuczynienia brakowi dogodnych mieszkań. Skąd to pochodzi? Oto powstały ono w całkiem innych warunkach. Budowane były dla jednej rodziny patrycyuszowskiej. Na dole handel, na pierwszym piętrze salon, na drugim sypialnia, na trzecim, czwartym i piątym spichrze. Z biegiem czasu, z upadkiem handlu i rodzin zamożniejszych, zaczęto się obywać mniejszemi lokalami. Na parterze zrobiono dwa składy, na pierwszym piętrze mieści się właściciel, drugie odnajmuje komornym; spichrze na wyższych piętrach stoją próżno. Fronty są wąskie, więc tylko jeden pokój widny, reszta słabo oświecone sypialne komnaty, schody ciemne, niebezpieczne – wszędzie brak powietrza i światła. Zamożniejsze rodziny przebijają domy obok siebie, łącząc piętra współrzędne kilku domów w jedno mieszkanie. Na Starym Mieście wątpimy, aby się to już zmienić dało; dlatego tym więcej starać się trzeba, aby na Nowym Mieście domy mieszkalne powstały odpowiednie z pokojami mającemi światło i powietrze.
Rozumie się, że kwestya mieszkań jest drugorzędną, poruszyliśmy ją tu jednakże, aby wykazać, że twierdza nawet tak ścieśniona, jak teraz, nie stawia nieprzebytych szrank wzrostowi miasta, byle to znalazło w sobie siłę do wzrostu. Ułatwienie komunikacyi Nowego Miasta ze Starym zaś przez rozszerzenie ulicy Elżbiety i zniesienie wieży Paulinowej uważamy za środek ożywienia miasta całego, zniżenia cen sklepów i mieszkań przez pomnożenie konkurrencyi ulic; skoro zaś koszta handlowe by się zmniejszyły, handel w całości zyskaćby musiał.
Po ułatwieniu kommunikacyi wewnętrznej w mieście, chodziłoby o ułatwienie kommunikacyi zewnętrznej. Toruń posiada obecnie tylko jednę kolej, która nie tyle Toruniowi co Bydgoszczy pomogła. Nowa kolej zrównoważy niedostatki pierwszej; to co pierwsza zanosi do Bydgoszczy, a co dawniej się tutaj zatrzymywało, zrównoważone będzie i wynagrodzone, przez to, że powiaty brodnicki, grudziądzki i chełmiński mocniej niż dotąd ku Toruniowi grawitować będą. Kolej toruńsko-poznańską obniży cenę niektórych towarów z południa sprowadzanych, np. węgla, wapna, żelaza itp. Będzie jeszcze potrzebna kolej ku Chełmnu opierająca się o ile możności na prawym brzegu Wisły.
Do spraw, które się opłacają pośrednio i przynoszą korzyść miastu dopiero w następstwach nie zawsze dotykalnych należy dbałość o zdrowie mieszkańców. W tym względzie oczyszczenie ulic, regulacya ścieków, wodociągi, kontrola najsurowsza kloak. Projekt przyspasabiany, aby miasto przejęło od właścicieli domów obowiązek czyszczenia ulic jest w tej mierze ważny niezmiernie.
Zwróćmy tu uwagę na jednę niedogodność, która już naprawić się nie da, ale niech ona będzie skazówką na przyszłość. Znaną jest rzeczą, że w naszych okolicach najczęstsze wiatry są zachodnie. Dla tego najzdrowsze dzielnica miasta położone są ku zachodowi. Dla tego dbać trzeba, aby fabryki z szkodliwemi wyziewami były zakładane na wschodniej stronie miast. U nas tu założono gazownią właśnie na zachodniej stronie, a wiatr roznosi szkodliwe gazy na miasto i zatruwa kilka ulic
Powiedzieliśmy na wstępie, że handel już nie daje dostatecznego żywiołu życia miastu naszemu, trzeba starać się o to, aby zamieniło się w przemysłowe. Tendencja ta wyjść powinna od gminy, ale nie tak iżby gmina jako taka zabrała się do przedsięwzięć przemysłowych, tylko aby rozbudzała ducha przemysłowego prywatnego. System wznoszenia fabryk na koszt państwa i gmin jest z gruntu fałszywy, i sądzimy, że np. Cegielnia tutejsza gminna lepiejby prosperowała w ręku prywatnym niż miejskim. Ale to nie przeszkadza, iżby gminy przez ułatwianie kredytu popierały rozwój przemysłu w swoim obrębie.
Toruń nie jest siedzibą władz wysokich departamentalnych; chociaż to wielu uważa za jego niedostatek, my mniemamy iż siedziba władz nie stanowi o wielkości miast; tę zawdzięczają miasta przemysłowej energii i inicyatywie swoich obywateli. Niechaj obywatelstwo toruńskie w tę stronę natęży działalność swoją, a Toruń nie upadnie.
Może nadejdzie kiedyś czas, w którym Wisły brzeg prawy, co pod miastem się rysuje, zamieni się od zamku aż do koszar w mur wysoki, do którego na dole tulić się będą statki wiślane; od muru nadbrzeżnego usypie się plac rozległy, podzielony na drogę zajazdową dla wozów frachtowych, i aleję spacerową, a gdzie dziś nadwiślny mur forteczny, stanie od Mostowej do Panieńskiej bramy szereg wspaniałych kamienic z bogatemi sklepami parterowemi, frontem ku południowi na rzekę, mosty i dworce zwróconych, z widokiem najpyszniejszym w świecie. Takie może być kiedyś miasto Kopernika!
Gazeta Toruńska, styczeń 1871 r
Tak myślano prawie 140 lat temu.Ile to jeszcze tych pomysłów jeszcze nie zrealizowano.Napewno i dzisiaj przydała by się taka analiza, zeby Toruń był piękniejszy.Chociażby tak ożywić Wisłę,bo bulwar spacerowy autor wyprorokował.
Prorocy do dzieła !