Piorun uderzył w dom

Niszczycielska siła żywiołu – 5 ofiar katastrofy

W czwartek, 5 bm. przeciągnęła nad Toruniem i okolicą silna burza z ulewnym deszczem i piorunami, pierwsza w bieżącym roku.
W czasie kulminacyjnego rozpętania się żywiołów ok. godz. 17 piorun uderzył w dom nr 33 przy ul. Podgórnej, własność p. Millera.
Dom ten, piętrowy, zbudowany z pruskiego muru, położony jest w ogrodzie. Przed wejściem do ogrodu stoi maszt żelazny elektrowni. Od tego masztu piorun rozpoczął swoją brzemienną w tragiczne następstwa wędrówkę. Uderzywszy w maszt żelazny piorun po przewodach od światła elektrycznego pobiegł do domu p. Millera, na I. piętro. Wyrwawszy wielką dziurę w murze piorun wpadł do mieszkania p. Fr. Lewandowskiego, emeryta i tu rozpoczął przedziwne harce. Nieszczęśliwy traf zrządził, że w obu mieszkaniach: p. Lewandowskiego na I piętrze i właściciela domu p. Millera na parterze było zebrane liczniejsze grono osób, odbywały się tam bowiem przyjęcia z okazji przystąpienia dzieci do I. kom. św.
W mieszkaniu p. Lewandowskiego piorun poobijał tynk ze ścian, postrącał z nich obrazy, łamiąc ramy na drobne kawałki, dwie szafy z odzieżą połamał na drzazgi a wielki stojący zegar potrzaskał na tak drobne kawałeczki, że od mechanizmu zegara znaleziono zaledwie kilka małych kółeczek. Piorun uszkodził radjoaparat, który na szczęście był nieczynny i uziemiony, a w momencie wpadania do mieszkania przez wybity przez się obok okna otwór w ścianie — żelazny pręt (karnisz) od firanek nad oknem stopił na bezkształtna bryłę metalu.
Dokonawszy straszliwego dzieła zniszczenia w mieszkaniu p. Lewandowskiego piorun, przebiwszy sufit, z którego deski i tynk opadły na dół, dostał się do mieszkania p. Millera na parterze i tu również postrącał ze ścian obrazy, z wyjątkiem jednego obrazu M. B. Częstochowskiej, przed którym paliła się lampka, porysował lustro, uszkodził licznik elektryczny i wyrwawszy z zawias drzwi wypadł do ogrodu i tu znikł, wchłonięty przez zlaną deszczem ziemię.
Wszystko to było dziełem zaledwo kilku sekund a co jest dziwne, że piorun ten nie wywołał pożaru. Nad miejscem katastrofy unosił się tylko tuman kurzu z opadającego tynku i burzonych ścian. Dostrzegł to pewien urzędnik pocztowy i pobiegł do pobliskiego alarmika, wzywając straż ogniową. Okazało się jednak, że burza uszkodziła linje alarmowe straży, w której centrali poprzepalały się bezpieczniki.
Z osób znajdujących się w tym czasie w domu, kilka odniosło poważne obrażenia i kontuzje. P. Fr. Lewandowski, który siedział w mieszkaniu na I p. w pobliżu ściany, w chwili uderzania piorunu wyrzucony został przez wyrwę w murze do ogrodu i doznał wstrząsu mózgu. Lżej porażeni zostali: p. Katarzyna Lewandowska, 72-letnia staruszka, mąż jej p. Stanisław L., oboje z Chełmna, p. Bron. Ludwikowski z Falęcina, pow. chełm., p. Bernard Szupryczyński, przodownik policji z Torunia. Wezwane pogotowie przewiozło poszwankowanych do lecznicy miejskiej.
Słowo Pomorskie, maj 1932 r.

Komentarze do “Piorun uderzył w dom

  1. Ciekawe czy mieszkania były ubezpieczone od tego typu przypadków. Mniejsza już o dziury w ścianach i podłodze ale dwie szafy połamane w drzazgi (razem z zawartością”, uznałabym za niepowetowaną stratę 😉

  2. Dość łagodny był ten piorun,chociaż nieźle poniszczył.
    Gdyby był bardziej groźny i trafił kilka domów obok to mogłoby nie być mnie na tym świecie.
    Ciekawe czy ranni szybko wrócili do zdrowia.

  3. hmm Podgórna 33 – jutro z rana sprawdzę, który to dom (jeśli jeszcze stoi)

  4. I po co to zamykać okna w czasie burzy? Toć piorun i tak ze ścianą do domu wejdzie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *