25 marca 2010
Kłopoty pogotowia ratunkowego
Samochód pogotowia ratunkowego, który przez dłuższy czas oddawał cenne usługi, od kilku już dni znajduje się w remoncie. Z konieczności musiano znów powrócić do konnej karetki znajdującej się w straży pożarnej. Niestety gumowe opony na kołach karetki tak się już zniszczyły na brukach toruńskich, że musiano je usunąć, a nie można ich podobno zastąpić innemi, gdyż w kraju opon tej szerokości nie ma. Ale na to chyba znalazłaby się jakaś rada, np. zmiana kół na takie, jakich używają dość jeszcze popularne w b. Kongresówce dorożki „na gumach”. Nie można przecież narażać chorych a zwłaszcza ciężko rannych na to, aby karetka trzęsła ich po naszych doić kiepskich brukach. Samochód zawsze może się zepsuć, więc nie zawadziłoby, aby zapasowa karetka znów zaopatrzona została w gumy.
Słowo Pomorskie, maj 1931 r.
Tak to problermy służby zdrowia trwają do dzisiaj a winnych wtedy i teraz brak.
Czyżby toruński ambulans konny był jedynym w Polsce, że taki deficyt opon na rynku ..? A są może jakieś przesłanki, jaki taka konna karetka miała sygnał dźwiękowy ..? O chyżość nie pytam, wszak to pojazd uprzywilejowany i pewnie gnała przez miasto tak szybko na ile możliwości techniczne pojazdu pozwalały, czyli „co koń wyskoczy” 😉
To był ambulans jeszcze przedwojenny, czyli z czasów pruskich i dlatego koła były nietypowe. A w ogóle w latach 30-tych służby komunalne w Toruniu były już zmotoryzowane, czego nie da sie powiedzieć o dawnej Kongresówce (np, Warszawie).
Co do sygnałów dźwiękowych – muszę poszukać, bo chyba coś o tym czytałem…
Ekhm…ekhm …. W odpowiedzi pozwolę sobie wkleić link i proszę o uważne przeczytanie 😉
http://www.muzeum.warszawa1939.pl/strona.php?kod=98
I jeszcze jeden link – dla bardziej ciekawych i cierpliwych 😉
http://wiadomosci.ngo.pl/wiadomosci/424961.html
Faktycznie! Przyznaję sie do błędu. Brak karetek samochodowych w Warszawie w latach 20-tych był skutkiem strat poniesionych w czasie I wojny światowej, a nie zacofania technicznego…