Dawnej gastronomii czar…

Co ta za lokal gastronomiczny?

Komentarze do “Dawnej gastronomii czar…

  1. Przy zbiegu Bema i wtedy Nowickiego – miejsce „postoju” kibiców Pomorzanina

  2. skrzyżowanie Szosy Chełmińskiej i Bema, dzisiaj został tam tylko pusty plac

  3. Róg Bema i Chełmińskiej.
    Były różne nazwy.
    Prawdziwa nazwa to rest. „Ludowa”.
    Straszna „mordownia”.
    Ale w obiegu używany był Kifer i Dołek.
    „Ludowa” to chyba nikt nie mówił.

  4. Napis nad wejściem był następującej treści: „Bar Ludowy Uniwersalny Kategorii Piątej”.

  5. …specjalnością zakładu było piwo kuflowe z beczki i podbite oko.

  6. Bardzo markowy. Po meczach hokeja na pobliskim Tor-Torze nie można było szpilki wcisnąć taki był tłok. O wypiciu herbaty już nie wspomnę ani o nazwie „Dołek”, Kifer „Ludowa” też nic nie powiem.
    Lokalizacja-Szosa Chełmińska, Bema, Podgórna.

  7. Skrzyżowanie ul. Szosy Chełmińskiej z Podgórną. Patrząc od wsch. to prawy róg skrzyżowania.

  8. Czy to nie jest Chełmińska za skrzyżowaniem ze Zwirki i Wigury.

  9. Nie wiem, jaki to lokal, ale mieścił się przy ul. Chełmińskiej w okolicach ul. Bema.

  10. Szosa Chełmińska 63/65. Zaiste, zacne musiały być trunki u Kifra skoro dostępu do nich strzegą tak masywne drzwi 😉

  11. Ten lokal to „Ludowa”, która to stała przy Szosie Chełmińskiej 63/65.

  12. Ten ‚ekskluzywny’ przybytek mieścił się przy Szosie Chełmińskiej, nieopodal skrzyżowania z Bema.

  13. Coś co wzrusza – fotka z ok. 1972 r. knajpa nazywana Mordownia albo Kufer – ul. Nowickiego – Chełmińska. Po meczu na Tor – Torze palca nie można było wcisnąć. Atmosfera jak w Nadwiślance albo temu podobnych knajpach.

  14. Knajpa oficjalnie nazywała sie „Ludowa”, ale nikt przytomny tak jej nie nazywał. Mówiono „Dołek” (widać dlaczego), lub „u Kifra” upamiętniając w ten sposób przedwojennego właściciela Hermanna Kiefra.
    Róg Bema i Szosy Chełmińskiej.

  15. Wchodząc przez drzwi do knajpy w nos uderzał zapach piwa lanego przez barmankę oraz nieostry na początku odór …moczu…, gdyż pisuary zlokalizowane były po lewej strony lokalu a drzwi do nich właściwie nie zamykały się.
    Być może część klientów piła przy stolikach ale większość na stojąco pod oknami jak i w środku.
    Barmanka , pewnie obsługiwały dwie, nieustannie myła ciężkie kufle w zmywaku po jej prawej stronie. Para wodna mieszała się z gęstym tytoniowym dymem a nad wszystkim unosiła się wrzawa pijących klientów. Zawsze chyba był nadkomplet, szczególnie po zmierzchu. Gdy nastała epoka Gierka budyneczek rozebrano jak też i sąsiedni. Jeśli dobrze pamiętam schodziło się do lokalu po kilku stopniach. Zatem, był to prawdziwy dołek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *