12 maja 2010
Nomen est omen
Obrazy i obrazki
Ulica Chełmińska dlatego tak się nazywa, że leży na drodze z miasta do Chełmna (chociaż równie dobrze można nią dojechać do więzienia lub na cmentarz, dokąd zresztą wszystkie drogi prowadzą); ulica Prosta jest naprawdę prostą, na Wałach można dostać łatwo wały za znakomitą przyczyną panujących tam ciemności. Ulica Ciasna jest istotnie ciasną, ulicą Łazienną łazików zazwyczaj prowadzą do K.O.War. Szczytna szczyci się szczytem zaśmiecenia i brudu. Przy Mostowej jest Brama Mostowa, przy ul. Kopernika była dawniej fabryka wyrobów tytoniowych „Kopernik”, na ul. Warszawskiej w porze wieczornej wesołe córy Ewy całkiem po warszawsku napastują przechodnia. Ulica Odrodzenia każe nam mieć nadzieję, że przecie Toruń kiedyś się odrodzi i wówczas pobudowany zostanie na tej ulicy przynajmniej jeden dom mieszkalny, na Piastowskiej można widzieć na ławeczkach parki, które jak ongiś Piast budował Polskę umawiają się między sobą co do budowy ich szczęścia; pod Grzybem można zgrzybieć oczekując na obelisk lub przynajmniej na uporządkowanie placu, na którym miał on stanąć; w „Parku Miejskim” błądzą parki, na Mokrem jest sucho, na Bankowej w ciemnościach łatwo ukryć się można przed wierzycielami dyrektor plajtnego banku, a na ul. Szewskiej szewska pasja porywa człowieka na zegar, stojący tam stale na 5 do dziewiątej. Przy ul. Moniuszki grają w tennisa. Wszystkie więc nazwy tych miejsc i ulic są mniej lub więcej uzasadnione. Nie rozumiem jedynie, czem uzasadnić nadaną ul. Kr. Jadwigi nazwę „Sadlarskiej”? Wszak niema tam ani jednego rzeźnika. Powiadają, że w wiekach średnich nazywała się ta ulica „Sattlerstrasse”. Powinniby więc być „Siodlarska”. Bo skąd u kaduka od siodła do sadła? Chyba dlatego, że na siodle siaduje i człowiek tłusty „w sadło porosły”. Dlaczegoby w takim razie nie „Chudziarska”, bo wszak i ludzie chudzi jeżdżą konno. A może dlatego, że siodła wyrabiane są przeważnie ze świńskiej skóry; a więc: świnia-sadło-siodło? Nie! I nie dlatego chyba. Powiadają, że ludność ówczesna (średniowieczna) wadliwie wymawiając wyraz obcy spolszczyła „Sattler” na współbrzemięce „Sadlarska”. Czy nie należałoby więc opierając się na zasadzie współdźwięku nazwać ulicy Szerokiej „Brajtowską” lub „Brajtarską”? A może to tylko Rada miejska na złość monarchistom, że to niby „Królowa Jadwiga”? A tymczasem mieszkańcy tej przemocą „Zatłuszczonej” ulicy wystosowali zbiorowy protest przeciwko tej innowacji w przeprowadzeniu której umaczało zlekka paluszki i Szanowne nasze To-Mi-To. I słusznie protestują! Bo ostatecznie można wcale nie mieszkać, co przy dzisiejszych stosunkach mieszkaniowych zdarza się dość często, ale mieszkać przy ul. „Sadlarskiej”? Dziękuję! Wolę wynieść się pod Grzyba i tam zgrzybieć w oczekiwaniu, zanim nasi powołani do tego nauczą się dobrze rzecz rozważyć wpierw nim powezmą decyzję w sprawie tak ważnej, jaką bądź co bądź jest nazwanie czy przezwanie jednej z głównych ulic miasta.
Awu.
Słowo Pomorskie, październik 1925 r.
Nadawanie nazw ulicom jest sztuką trudną.Dlaczego Bliska leży przy Dalekiej?
Dlaczego na Świerkowej nie ma ani jednego świerka ? Tak można by nie krótszy felieton uczynić.
Mechanizm nadawania jest taki jak w pewnej Radzie Narodowej to było.Radni nie mogli wymysleć zadnej nowej nazwy .Po jakimś czasie pewien radny mówi:
„ssie mnie w dołku napiłbym się bulionu”.Na to Prezydent: Brawo mamy od razu trzy nazwy: Ssaca, Dołkowa i Bulionowa.
„Kwiatków” tego typu jest więcej. np. Sanocka krzyżuje się z Płocką, a Gorzowska biegnie od Tarnowskiej do Suwalskiej 🙂
Gorzej, że kiedyś zmieniano historycznie uzasadnione nazwy, chyba tylko dlatego, że nie brzmiały czysto po polsku… (ul. Janitzena – Grunwaldzka)
Istnieje jednak ulica , gdzie do zasadności nazwy nijak nie można się przyczepić. To ulica Graniczna – zawsze z czymś graniczy, nawet jeśli tym czymś jest szczere pole 🙂
Na Granicznej niegdyś wynajmowaliśmy garaż. Garaż – słowo wielkie, ot, drewniana szopa nadająca się do tego, by „malucha” schować w czas najgorszej zimy.
Po garażu śladu nie ma, ulica się zmieniła nie do poznania, a jaką jej nazwa miała upamiętniać granicę, najstarsi Indianie chyba nie wiedzą…
Czuję, że mi broda rośnie…Najstarszy Indianin…ha, ha, ha…ul. Graniczną przebiegała granica między Toruniem, a Mokrem.