Smutny znak czasu

Ponad innymi miastami większymi Toruń mógł się poszczycić tym, że mimo kryzysu i bezrobocia mieszkańcy jego spożywali tylko mięso bydła i nierogacizny.
Smutnym jednak znakiem czasu jest powstanie w mieście naszym składu mięsa i wyrobów końskich. Przy ul. Przy Rzeźni 33a p. Jan Studziński otworzył tego rodzaju przedsiębiorstwo, które ze względu na nadzwyczaj niskie ceny koniny cieszy się wielkim powodzeniem klienteli.

1937_08_17__cr

Pragniemy zaznaczyć, że konie bije się pod nadzorem sanitarnym w rzeźni miejskiej. Wyroby z mięsa końskiego — jak twierdzą — maja być smaczne, a przede wszystkim są tanie.
Mimo wszystko, powstanie takiego składu jest smutnym znakiem czasu!
Słowo Pomorskie, sierpień 1937 r.

Komentarze do “Smutny znak czasu

  1. „…powstanie takiego składu jest smutnym znakiem czasu!”
    Podobno mięso jest smaczne a wyroby mają co prawda mało liczną ale wierną grupę konsumentów. Pamiętam taki sklep na ul Grudządzkiej i chyba Kopernika a także w Chełmnie gdzie oprócz mięsa były też wędliny.

  2. Konina jest smaczna i zdrowsza niż wieprzowina, ale widać coś takiego było trudne do pomyślenia, w kraju, gdzie wojsko husarią i kawalerią stało a i sam Marszałek miał swoją Kasztankę….

  3. Nie uważam, że sprzedaż końskiego mięsa jest jakimś odzwierciedleniem zubożenia społeczeństwa, końskie mięso jest smaczne i pełnowartościowe. Uważam jednak, że koń jako zwierzę przez całe życie pracujące w służbie człowieka, powinien na starość przejść na emeryturę i w spokoju dożyć swoich dni a nie, gdy już jest niepotrzebny trafić do rzeźni. To jest po prostu niehumanitarne.

  4. Ulica Przy rzeźni.
    Gdzie to jerst /było/?
    W słowniku ulic nie występuje.
    A z okesu dzieciństwa pamiętam „koński sklep” na Chełmińskiej
    w małym domku przed ul. Zwirki, po prawej stroni idąc na Wrzosy.

  5. ul. Przy Rzeźni bardzo „lubiła” zmieniać swoją nazwę. Była jeszcze ul. Lampego, a obecnie Antoniego Antczaka.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Antoni_Antczak
    Osobiście lubię koninę i inne mięsa, i nie wnikam czym się zajmowała świnia, wół czy inny kurczak, którego spożywam. Ale może im też się emerytura należy? 🙂
    Pamiętam „końską jatkę” przy Grudziądzkiej 75, gdzie prócz mięsa sprzedawano znakomitą kiełbasę belgijską, którą moje dzieci namiętnie pożerały, ponieważ była bez kartek, czyli w dowolnych ilościach!

  6. To trochę tak, jak miałbym zjeść swojego kota.

  7. Słyszałem kiedyś,że Chińczycy jedzą wszystko co lata z wyjątkiem samolotów i wszystko co ma cztery nogi z wyjątkiem stołów i taboretów.

  8. Polecam książkę Piotra Jaźwińskiego ,,Oficerowie i konie”, a szczególnie rozdział ,,Wojna”.

  9. Kon to nie jest zwierze rzezne! Przez lata sluzy czlowiekowi a na koniec do rzezni z nim? Niewazne czy smaczne, kon nie jest do jedzenia. To tak jakby starego gluchego psa przerobic na karme dla mlodszego zamiast biegac z nim po weterynarzach i pieniadze tracic na darmo bo i tak zdechnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *