Trzepanie dywanów

Istnieje zakaz policyjny trzepania dywanów jak i w ogóle wszelkiego trzepania na balkonach frontowych. Zakaz ten jednak w mieście naszym nie jest należycie respektowany, często widzieć można wytrzepywanie na balkonach dywanów, mebli a nawet pościeli; nad ulica unoszą się tumany kurzu, spadającego następnie na głowy przechodniów. Donoszą nam o pewnym obywatelu przy Rynku Nowomiejskim, który regularnie, codziennie niemal urządza na swym balkonie większe lub mniejsze „trzepania”, mimo przestróg i napomnień ze strony właściciela domu i współlokatorów, a że pan ów jest wojskowym, więc boją się się nim „zadzierać”. Ale czy wojskowych nie obowiązują przepisy?
Słowo Pomorskie, listopad 1931

Komentarze do “Trzepanie dywanów

  1. Gdyby mieszkańcy sprzątali własne mieszkania częściej niż „od wielkiego dzwonu”, to może przechodnie nie dławiliby się tumanami kurzu. Pan wojskowy najwyraźniej lubi porządek, sprząta często i nikomu tym krzywdy nie czyni bo niewiele się kurzu z takiego dwudniowo używanego dywanika wysypie 😉 Bać się go nie ma co, strzelać nie będzie bo mógłby sobie niechcący ów dywanik przestrzelić 😉

  2. Chyba, że do pana wojskowego przychodzą koledzy po fachu i w dywan wycierają poligonowe błoto 🙂

  3. Mógł kolegom po fachu laczki w progu dawać 🙂 Może pan wojskowy był ordynansem wyższego rangą pana wojskowego i on te dywaniki … no, po prostu musiał! 🙂 Ordnung muss sein!

  4. Zakaz zakazem a porządek porządkiem.Odwazny ten pan redaktor,ze nawet wojskowego się nie bał.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *