Winnice i wina toruńskie

Winnica, Siemoń i Kaszczorek. — Ojciec Kopernika właścicielem winnicy. Jak królowie polscy spijali wina toruńskie,

Wieści o winnicach i winach toruńskich spotykane po dawnych kronikach, można by uważać za wytwór fantazji średniowiecza, gdyby nie liczne dokumenty prawne i czynszowe potwierdzające zapiski kronikarzy. Dokumenty w tym zakresie są tak obfite, że można dziś dość wyraźnie odtworzyć obraz tej od dawna zaginionej gałęzi sadownictwa miejscowego.
Do ziem pruskich wprowadzili hodowlę winogradu Krzyżacy, jako że przybyli w te strony z krain południowych. Winogrady przyjął się w Prusiech krzyżackich, a szczególnie w okolicach Torunia nadspodziewanie. Już w w. XIV była widocznie uprawa latorośli winnej dość rozpowszechniona w naszych stronach, kiedy na r. 1362 (roku głodu i nieurodzaju) znajdujemy w kronikach taką zapiskę:
„…Lecz karząc surowo Pan Bóg nie przepomniał swego miłosierdzia… W innych produktach, jako w winie i miodzie, okazał gniewu swego pobłażanie. Wina w Prusiech, co po inne lata zwykły być prawie li kwaskawe, tejże jesieni były nadzwyczaj łagodne i bardzo cenione…”
O rozmieszczeniu winnic toruńskich mamy wcale dokładne wiadomości. Najstarsze winnice znajdowały się na południowych stokach wzgórz nad Wisłą, między Trzeposzem a Nowem Miastem, tj. mniej więcej na miejscu dzisiejszej Winnicy na Jakóbskiem przedmieściu. W w. XV winnice te sięgały aż po Kaszczorek, co wynika z najstarszego zapisku (z r. 1404).
W r. 1425 nabyła winnicę w Kaszczorku rodzina toruńska Watzenrodów, później spokrewniona z Kopernikami. Po śmierci teścia, Łukasza Watzenrodego, otrzymał winnicę w spadku Mikołaj Kopernik, ojciec naszego astronoma (r. 1464). Miody Kopernik przeżył w winnicy swego ojca niejedną miłą chwilę, pomagając przy winobraniu, przyczem pewnie niejedno grono powędrowało zamiast do kosza — do spragnionych ust przyszłej sławy Torunia…
Lecz nie tylko na słonecznych zboczach brzegów nadwiślańskich hodowano wino. Nawet na równych polach uprawiano winograd na wielką skalę. Było takich winnic w okolicach Torunia 25, a największe mieściły się na gruntach Siemonia, wsi kościelnej, która w średniowieczu, jak i dziś, należała do kościoła św. Jana.
Jeszcze z w. XVI (z lat 1519 i 1520) zachowały się księgi rachunkowe, w których wspomina się o różnych wydatkach na winnice w Siemoniu: ile to płacono „jurgieltu” (płacy rocznej) ogrodnikowi a dzionek robotnikom, ile wyniosły koszty naprawy prasy winnej, ile zapłacono za odwózkę wina itd. W późniejszych latach zanikły winnice siemońskie, pewnie w związku z nowinkami luterskimi, które w drugiej połowie XVI w. nie oszczędziły i świątyni parafjalnej Starego Miasta.
Najświetniejsze czasy win toruńskich przypadają na okres krzyżacki. Nie wahali się wielcy mistrze zakonni popierać starań dyplomatycznych na dalekich dworach królewskich darami w postaci baryłek „samorodnych” win pruskich, i wina te lały się strumieniami podczas uroczystych biesiad, jakiemi krzyżacy podejmowali swych gości.
Tak w r. 1398, podczas swej. bytności w Prusiech, otrzymał w. książę litewski Świdrygiełło od W. Mistrza w darze kilka beczek wina toruńskiego i chełmińskiego. Przypadł widać Świdrygielle do gustu ten dar, bo niebawem zaprzedał swą duszę krzyżakom i przez długie lata wichrzył zdradziecko przeciw Polsce.
Kiedy w r. 1402 bawił Jagiełło na zamku toruńskim, by rokować z krzyżakami, W. Mistrz Konrad von Jungingen raczył królewskiego gościa winem toruńskiem. Może było to wino rocznika 1362, który przez długi czas uchodził za wyjątkowy, a może w ogóle wina toruńskie odpowiadały gustom ludzi ówczesnych, którzy mając do wyboru różne wina, nie wyłączając węgierskich, reńskich i francuskich, nie gardzili jednak wytworami Kaszczorka lub Siemonia… A może krzyżacy posiadali jakieś sekretne sposoby, które czyniły smakowitemi te nasze „na ogól kwaskawe” wina?….
Dość na tem, że królowie polscy spijali wina toruńskie, czyniąc im honor naprawdę królewski. Późniejsze pokolenia widocznie przestały gustować w szlachetnych trunkach proweniencji pruskiej, bo już w w. XVII giną ślady uprawy win w naszych stronach, do czego się przyczyniły walnie wojny szwedzkie i zamieszki domowe.
Ostatnią próbę wznowienia starej, chlubnej tradycji podjął w latach 1886 – 1893 toruński Coppernicus-Verein. Jesienią r. 1886 zasadzono na górze świętojakóbskiej (nad Wisłą) m.in. 150 latorośli winnych; niestety jednak już w następnych latach plantacja rokująca dobre nadzieje zanikła, wskutek braku wody, dozoru i odpowiedniej opieki. Taki był niechlubny koniec słynnych winnic toruńskich.
Civis Thorunensis [Marian Sydow]

Słowo Pomorskie,  styczeń 1930 r.

Komentarze do “Winnice i wina toruńskie

  1. „Taki był niechlubny koniec słynnych winnic toruńskich”.
    W wielu ogródkach jeszcze hoduje się niezłe winogrona chociaż już do bezposredniej raczej konsumcji niż do produkcji win.

  2. Ziemie polskie od zawsze bardziej sprzyjały uprawie zboża i ziemniaków niż winogron więc winnice tak czy owak skazane były na porażkę. Klimat u nas jakby nieco chłodniejszy niż u sąsiadów i zawsze niedogrzane krzewy nie dawały plonów tak obfitych i owoców tak słodkich byśmy mogli zostać winną potęgą światową. Przypuszczam, że tzw. małe zlodowacenie temat naszych winnic zamknęło raz na zawsze a wojny i potop szwedzki po prostu przyspieszyły sprawę. Nie zmienia to faktu, że z ziemniaków i zboża również można uzyskać całkiem niezłe trunki przez niektórych cenione dużo bardziej niż wino;)

  3. Rzeczywiście, przy naszym klimacie, to jedynie cienkusz lichutki można uzyskać, przy którym nawet niemieckie rieslingi smakują, niczym owoc znamienitego chateau..
    Za zimno, za mało słońca, za mało cukru w gronach. Przy najlepszej nawet woli i kunszcie winiarskim – szału z przyczyn obiektywnych nie będzie.

    Z pewnością lepsze efekty osiągamy w klasycznych getrunkach, na bazie ziemniaka i żyta oraz – dla mniej procentolubnych konsumentów – słodu jęczmiennego. I tego się trzymajmy.. 😉

  4. W książce „450 lat toruńskiego Podgórza”
    jest informacja dot. winnic w Toruniu /własciwie na Podgórzu/
    Jest zamieszczone zdjęcie winnicy p.Szymańskiego /Poznańska 51
    z lat 30 ub. wieku orazi ulotki reklamującej Jego firmę pt.
    Hodujemy winorośl szlachetną.
    Tradycje winiarskie w Toruniku kontynuowały Centralne Piwnice Win Importowanych a po ich upadku Toruńskie Piwnice Win „Vinpol”,
    które sa obecnie w Polsce największą fimą winiarską /produkują też wódki np Staroyoruńsdką czy… Gorbaczowa/.

  5. Przepraszam za literówkę.
    Miało być wódka Starotoruńska.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *