Zuchwalstwo „wesołych dam”
Należałoby ukrócić im nieco swobody, bo oto, jak donosi nam jeden z czytelników naszych, gdy w ub. czwartek przechodził on nad Wisłą w pobliżu stacji gołębi pocztowych, jedna z tych nimf z „wysokości” swego chwilowego stanowiska, z ogrodu, gdzie dawniej mieścił się szpital „Dobrego Pasterza” a obecnie znajduje się stacja rewizyjna dla „wesołych dam” - obrzuciła stekiem wyzwisk.
Takie wypadki zaczepiania przechodniów zdarzają się częściej. A przed kilku dniami na ul Szerokiej 2 takie damy, ok. godz. 12-ej w nocy, będące w towarzystwie mężczyzny, napadły pewną przechodzącą ulicą niewiastę i pobiły ją. I w ogóle na głównych ulicach miasta późną godziną ten gatunek kobiet zaczyna u nas być całkiem „po warszawsku” natarczywy. Dobrze byłoby przyciągnąć im nieco cugli.
Słowo Pomorskie, maj 1929 r.
zaprenumeruj nowości
Thursday, 2009-01-01, 12:15
…. “całkiem „po warszawsku” natarczywy”…. To pomówienie !
Thursday, 2009-01-01, 14:34
To określenie ściśle techniczne, Izo, dotyczące zawodu. Fasolka po bretońsku, też nie ma nic wspólnego z Bretanią…
Saturday, 2009-01-03, 0:42
A ryba po grecku z Grecją