A to się w Toruniu działo…

W Toruniu zaniepokoiło umysły kilka wypadków niezwykłych, które się w ostatnim czasie wydarzyły.

Donosiliśmy już o ucieczce kupca, który pod przybranem nazwiskiem Jacobie krył starego wyzyskiwacza i przestępcę Bernsteina z Chojnic, którym był sam. Przemyślnego tego człowieczka doścignęli pokrzywdzeni i przystawili do tutejszego więzienia sądowego, w którem znalazł także pomieszczenie drugi także przemyślny i także człowieczek, który nafałszował weksli na 10.000 rubli, choć się tylko zwał Saffian.

Nareszcie zeszłej soboty mieliśmy tu rozbój na publicznej drodze. Pewna panienka, córka urzędnika kasowego, wracała ze szkoły do domu na przedmieście Bydgoskie. W samo południe, w miejscu bardzo ożywionem, na szosie bydgoskiej w bliskości ogrodu botanicznego napada ją żołnierz, wywraca i skradłszy złoty zegarek z łańcuszkiem, ucieka w zarośla forteczne. Dwóch chłopców widziało to, a mimo tego nie udało się jeszcze wyśledzić sprawcy, choć policya i władze wojskowe gorliwe czynią starania. Być łatwo może, że zbrodni dopuścił się ktoś przebrany w drylichowe ubranie wojskowe.

W sobotę też strzelano do przechodzącego człowieka i jest podejrzenie, że się pomylono w osobie, a chciano zranić lub zabić kogo innego, mianowicie pełnomocnika tego przedsiębiorcy z Kolonii, który drugi raz most kolejowy olejną farbą malował teraz.

Dowiadujemy się jeszcze o zbiegowisku, które na starym rynku spowodowali handlarze ryb. Jakaś pani kupiła i nie zapłaciła ryb, nie ma wątpliwości, że tylko przez zapomnienie. Handlarz narobił hałasu, a gawiedź dokonała reszty w obraźliwy dla owej pani sposób. Co do handlarzy ryb, zalecają się oni szczególniejszą rubasznością i grubiaństwem oburzającem. Na każdą uwagę kupujących odpowiadają obelżywemi wybrykami, a że kupującymi są po większej części panie, to też tak już zrażone nieokrzesaniem handlarzy i rybaków, że z drżeniem zbliżają się do tego miejsca. Procesami i policyą nie wiele się zrobi, trzebaby chyba urządzić targowisko dla ryb tak, aby konkurencya i własny interes nauczyły tych ludzi przyzwoitego i grzecznego obchodzenia się z tymi, z których żyją.

Wspominają tu wreszcie i o rzadkiem zjawisku natury. Na Wiśle miała się utworzyć przed kilku dniami trąba wodna 10 stóp wysokości a 6—7 stóp średnicy. My przecież nie zdołaliśmy się nic pewnego o tem dowiedzieć.
Gazeta Toruńska, sierpień 1876 r.

Komentarze do “A to się w Toruniu działo…

  1. Sezon ” ogórkowy”w prasie ma jak widać długą tradycje .
    To teraz juz wiem dlaczego koło LIDLA pobudowali BIEDRONKĘ.

  2. A mówią, że na Bydgoskim niebezpiecznie jest dopiero od niedawna 🙂

  3. ….”Na każdą uwagę kupujących odpowiadają obelżywemi wybrykami, a że kupującymi są po większej części panie, to też tak już zrażone nieokrzesaniem handlarzy i rybaków, że z drżeniem zbliżają się do tego miejsca”.

    Drżenie ze strachu należy przerobić na drżenie ze złości i uświadomić burkowi, że jeśli nie zmieni podejścia do klienta to z głodu umrze on, jego żona i dzieci i dzieci tych dzieci też! 😉
    * Dziś najprościej byłoby nasłać Sanepid 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *