Estetyka i celowość w układzie Torunia średniowiecznego

Wywody niniejsze są streszczeniem cześciowem i swobodnem odczytu wygłoszonego ostatnio przez inż. Ignacego Tłoczka w toruńskiem Kole Architektów.

Nam ludziom dzisiejszym wydają się mury obronne — jakie w poważnych fragmentach zachowały się w Toruniu — czemś całkowicie przestarzałem, nadającem się tylko do zburzenia. Trzeba jednak pamiętać, że ten ceglany czy kamienny pierścień zakreślał miastu program tak idealny, o stworzeniu jakiego dziś tylko marzyć możemy.

Dały możność stworzenia skończonego, doskonałego, zamkniętego i sprawnie funkcjonującego organizmu, a nie jak dziś tasiemca, wlokącego swój podmiejski tren kilometrami, będącego dla gminy ciężarem, kulą u nogi, z którą niewiadomo, co począć. Koniec końców dla takiego tasiemca trzeba kosztem całego państwa budować tramwaje i metropoliteny, albo zgoła średnicówki.

Podziwu godne są powstałe w średniowieczu świetne przepisy budowlane, oparte w równej mierze na względach bezpieczeństwa i estetyki, podczas gdy przepisy z naszych czasów, mających za sobą wiekowe doświadczenia, oparte są wyłącznie na względach bezpieczeństwa. Średniowieczne prawodawstwo budowlane ujęło zagadnienie rozbudowy w styl, w formę — słowem, w architekturę, kiedy dzisiaj zamiast formy zmuszeni jesteśmy aprobować dowolność, określoną kaprysem lub nieposkromionym indywidualizmem.

W średniowiecznej architekturze widzimy więc celowość idącą o lepsze z estetyką. Umiejętność doboru i sytuacji monumentalnych akcentów jest wzorowa i godna naśladowania. Któż z nas nie zachwyca się zamknięciem ul. Chełmińskiej (z jej przedłużeniem w kierunku południowym) wieżą św. Jana, harmonją sylwety Starego Miasta lub celowością w sytuacji ratusza?

Nie zaniedbywano przytem istotnych spraw życia. Do jakiego stopnia szły koncesje na rzecz egzystencji, niech świadczy fakt, że do ratusza czy sukiennic poprzytulały się stragany i wytrwały na tem stanowisku setki lat,

I pewnego dnia z rynku Starego Miasta w Warszawie wyrzucono stragany — i w tym dniu umarł staromiejski rynek. Wyporządzono krakowskie Sukiennice, więc i kolej przyjść musiała na ratusz toruński. Dziś ratusz wyrasta z chodnika zbyt rażąco: ma nogi a nie posiada stóp.

Toruński Rynek Staromiejski ma jednak dwa dni w tygodniu, w które żyje pełnią życia. W te dni ratusz opasany jest wieńcem kwiatów, jarzyn i owoców.

Jeśli idzie o komunikację w średniowiecznem mieście, to przyznać trzeba, że tylko rzadkie okazy miały tranzyt przeprowadzony w jednej ciągłości na przestrzał. Najczęściej komunikacja się załamuje. Np. przez bramę Mostową droga w prostym kierunku prowadzi tylko do ul. Szerokiej. Wjazd ulicą Kopernika załamuje się w przypadkowem dla komunikacji miejscu obok św. Jana.

Innem! słowy — odnosi się wrażenie, że ulica komunikacyjna szła w prostym kierunku tak długo, póki podróżnika nie wprowadziła do pewnego ośrodka miasta, a potem zostawiała mu swobodę wyboru komunikacji czy decyzji, gdzie ma się. zatrzymać. Bo przecież zasadą było, że podróżnik musi się zatrzymać w mieście, że nie przemknie samochodem w mimojeździe.

Trudno więc dziś wymagać od średniowiecznego miasta, aby służyło sprawnie dzisiejszemu sposobowi komunikacji, a już najmniej mamy prawo narzekania na ciasnotę średniowiecznych ulic. Przecież przekrój tych ulic i dziś jest wystarczający, jeżeli wyjdziemy z założenia, że śródmieście służyć powinno samo sobie. Przedmieścia między sobą komunikować się nie potrzebują poprzez śródmieście, zapchane ludźmi, dla których stare miasto zawsze będzie centralą handlu.

Dziwimy się ciasnocie podwórz staromiejskich i niehigienicznym przekrojom ulic, a zapominamy, że przecież to późniejsze lata zniekształciły podwórza i odebrały im sens, a ulice obudowały domami o nadmiernej wysokości A nawet jeśli tak zniekształconą ulice zestawimy z ulicą na nowojorskiej wyspie drapaczy chmur, to przekonamy się, iż nasz sąd krzywdę wyrządza miastom zbudowanym w średniowieczu.

Ostatecznie byłoby niesłuszne winić owe odlegle wieki za to, że wiek 19-ty, nie biorąc względu na najprostsze zasady estetyki, a także higjeny otwarł szeroko bramę skrajnej eksploatacji terenów śródmiejskich. Spojrzeć tylko z wieży ratuszowej na konglomerat budynków Starego Miasta, by móc rozpoznać, ile to obszernych podwórz średniowiecznych, z pewnością niekiedy bardzo pięknych, zeszpecono i zamieniono na głębokie, ciemne „kominy” w ostatnich 80-u latach…

Dzisiejsza urbanistyka stara się te błędy naprawić i z pewnością w najbliższych latach będzie ku temu sposobność także u nas w Toruniu.

Słowo Pomorskie, lipiec 1932 r.

Komentarz do “Estetyka i celowość w układzie Torunia średniowiecznego

  1. Ciekawy wykład mądrego urbanisty. Szkoda,ze twierdzenie „stare miasto zawsze będzie centralą handlu”nie sprawdza się w Toruniu .Centrum bez handlu to zamieranie tej części miasta i to nie tylko w Toruniu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *