13 lutego 2011
O uzgodnienie zegarów
Na poczcie toruńskiej panuje osobliwy zwyczaj, o którym już nieraz pisaliśmy, zamykania okienek punktualnie o godz. 18 bez względu na to, czy są już załatwieni wszyscy, znajdujący się w lokalu i oczekujący klienci lub nie. Może ktoś pół godziny lub nawet dłużej oczekiwać w kolejce — gdy wybije godz. 18 — zamkną mu okienko przed nosem i kwita. Narzekań na to było już dużo, ale to nic nie pomaga: śmieszna, austriacka formalistyka, nie licząca się z wymaganiami życia i traktująca klientów „per pedes” nadal święci swoje triumfy. Gorzej jednak jest, że niema zgodności czasu tzw. „pocztowego” z ogólnie przyjętym (sprawę tę także już poruszaliśmy i jak dotąd bezskutecznie). Zdarza się, te ktoś mając pilną przesyłkę do nadania, zjawi się przed okienkiem 5 min. przed godz. 18, a urzędnik bez załatwienia zamyka mu okienko przed nosem, bo na zegarze „pocztowym” już „wybiła godzina”.
Anomalie te należałoby jednak jak najprędzej skasować w imię interesu publicznego, do służby któremu powołaną jest poczta.
Słowo Pomorskie, czerwiec 1932 r.
Teraz już POCZTA POLSKA nie będzie nie tylko polska ale nie będzie wypełniać „interesu publicznego, do służby któremu powołaną jest poczta”,bo to się nie opłaca
Z punktu widzenia klienta – zamknięcie okienka przed nosem jest karygodne, z punktu widzenia pracownika – nie ma nic gorszego jak klient na minutę przed zamknięciem bo wiadomo, że czas pracy wtedy się przedłuży. Jeśli zaś chodzi o dokładną godzinę to w Toruniu kilka kościołów by się znalazło, zawsze któryś doniosłym dzwonieniem wiernych na mszę o osiemnastej wzywał 😉
Dzisiaj chyba najgorszą pracą jest kelnerowanie w restauracji czynnej „do ostatniego gościa”. Choćby gość siedział i pół dnia nie można mu powiedzieć „przepraszamy bardzo ale zaraz zamykamy” 😉