Obrazki toruńskie z przed 150 lat.

Gdyby przodkowie nasi mogli powstać z grobu i ujrzeć współczesny Toruń — nie poznaliby go z pewnością, tyle ale zmieniło w ostatniem stuleciu, i ludzie, i budynki, i cały tryb życia. Pozostały jednak pewne cechy; wspólne wszystkim czasom i ludziom; cechy jak gdyby związane z miejscem i dziedziczące się z pokolenia na pokolenie.
Otwórzmy tylko wydany przez Karola Praetoriusa rękopis nieznanego autora — toruńczyka z r. 1786. Znajdziemy tam tyle rzeczy znajomych, że nieraz mogłoby się zdawać, iż autor ustalał jakby niezmierne, uświęcone na wieki normy życia toruńskiego.
Lecz posłuchajmy go, jak opowiada o tern, co się działo w potocznem życiu naszego miasta u schyłku w. XVIII., który był zarazem — niestety — zmierzchem dawnej Rzeczypospolitej i „wolnego, bezpośredniego miasta królewskiego Torunia”:
Większość mieszkańców tego miasta lubi zabawy domowe, choć i tu bywają niektóre wyjątki. Napotka się tu w niedziele i dni świąteczne często po domach zebrane 3 lub 4 rodziny i więcej, przyczem gada się o tem i owem. Kto ma dostęp do takich towarzystw np. u p. P, p. von C, p. P. lub K, spędza czas nieraz bardzo przyjemnie…
Nawet miejsca spacerowe są latem niemal puste, bo wiele rodzin ma własne ogrody, w których przyjmują odwiedziny, a reszta przebywa u siebie w domu. Z rzadka dochodzi zimą do skutku jakiś koncert, na którym możnaby zresztą jednym rzutem oka objąć najwytworniejsze rodziny miasta, i tylko podczas jednej zimy był u inspektora K tzw. klub, który jednakowoż składał się wyłącznie z młodzieży; każdemu z młodzieńców wolno było przyprowadzić damę, i tu miałem honor poznać piękne mieszczanki toruńskie.
Panuje tu niezwykła uprzejmość; przynajmniej o tyle, że trzeba przed każdym, począwszy od burmistrza, a skończywszy na obywatelach, uchylać kapelusza; nawet obcym bierze się za złe, jeżeli przechodząc koło domu, w którego drzwiach stoi właśnie pan lub pani domu lub ktokolwiek inny, nie ukłonią się.
I to miasto dzieli los małych miasteczek, w których „sąsiedzi wiedzą, jak kto siedzi”, tak dalece, że wiedzą, co dziś jeść będę, kto mnie odwiedził itd. Nie wolno też, broń Boże, kilka razy z rzędu chodzić z tą samą kobietą, lub też spotykać się z nią gdzieś w rodzinach, bo zaraz ich ludzie kojarzą, lub co gorsza, biorą na języki.
Ogólnie panuje nadmierna skłonność do strojenia się; trudno nie dziwić się, gdy się widzi, jak córki skromnych obywateli starają się dorównać w strojach, a nawet przewyższyć panny z domów patrycjuszowskich. Nawet służące usiłują dorównać państwu, stąd też niełatwo weźmie ktoś z okolicy służebną toruńską. — Wszystko to razem wziąwszy, stanowi jaskrawy kontrast w oczach tubylców, bo znana wielu, co to w niedzielę chadzają nadzwyczajnie wystrojeni, a w domu żyją o głodzie i chłodzie; niektórzy sprzedają nawet pościel, żeby móc nabyć jakąś chustkę lub nakrycie modne”.

Tak to skargi na życie nad stan, które dziś się rozlegają wszędzie i wówczas były już aktualne. Nic nowego pod słońcem”, możnaby zawołać z Ben Akibą…
Natomiast zewnętrzny wygląd miasta uległ gruntownym zmianom. Obok szablonu, który dziś panuje u nas, następujący obrazek może się wydać prawdziwą sielanką:
„Większa część domostw jest zbudowana w guście gotyckim i bardzo wiele ma przed drzwiami tzw. przedaltanie czyli bejszlagi, tak że trzeba dopiero wejść na schodki, zanim się dostanie do domu; — na tych bejszlagach są umieszczone ławki, a że przed wielu domami stoją drzewa, siedzi się tam jak w ogrodzie i można bardzo wygodnie spożywać śniadanie itp.”.
Kto ciekaw, jak wyglądały niegdyś ulice Torunia z szeregiem domów starożytnych, pięknie malowanych i z bejszlagami przed drzwiami, niech zajrzy do naszego muzeum miejskiego, gdzie zgromadzono dużą ilość widoków kolorowanych z dawnych czasów, — z czasów peruki, harcapa i biedermeieru.
Civis Thorunensis,
Słowo Pomorskie, kwiecień 1931 r.

Komentarze do “Obrazki toruńskie z przed 150 lat.

  1. Ach … Gdyby tak można było z aparatem w ręku przelecieć się po mieście sprzed stu czy dwustu lat …

  2. Dobrze,że gromadzi się „światków” tego co mineło.Dzisaj już chyba trochę łatwiej bo jest fotografia oraz inne sposoby przechowywania obrazów Nie trzeba juz” pięknie malowanych” widoczków chociaż, i te malowane są wartością trudna do przecenienia.

  3. Bejszlag – takie fajne słowo, a nieznane. Do zapamiętania! Do użycia raczej w Gdańsku…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *