Toruń jako miejsce kuracyjne

Sława lekarska Torunia.  Pobyty kuracyjne książąt i królowych. Miodowe miesiące w. ks. Aleksego

Był czas, kiedy Toruń był czemś w rodzaju miejsca kuracyjnego. Mniej może dla warunków klimatycznych, które, jak wiemy, nie są idealne, ile ze względu na szeroko znane, a niegdyś tylko wyjątkowo spotykane porządki miejskie.
Prześwietna Rada m. Torunia od dawna już dbała o porządne bruki, o przepisy sanitarne, o apteki i szpitale a zasłużoną sławą w całej Polsce, a nawet poza jej granicami, cieszyli się lekarze toruńscy z fizykiem miejskim na czele. Starannie dobieranemu personelowi lekarskiemu zawdzięczało też pewnie miasto nasze swą reputację jako miejsce kuracyjne, choć w rzeczywistości pustoszące Europę zarazy i Torunia nie omijały.
Bądź jak bądź zdarzało się często, o czem mówią źródła historyczne, że w czasie epidemij ściągali do Torunia z dalekich stron ludzie mienni, a nawet osoby rodu książęcego, by tutaj przeczekać najgorsze natężenie zarazy i po ocaleniu życia wrócić w strony rodzinne.
I tak, spowodowany epidemją zaraźliwych chorób, zawleczonych podczas wojny trzydziestoletniej na Śląsk, przybył w r. 1633 do Torunia książę Jan Krystjan na Brzegu i Legnicy wraz z całą rodziną i świtą dworską. W jego otoczeniu znajdował się znany z historji literatury poeta śląski Opitz, a później zdaje się także znakomity malarz Bartłomiej Strobel, który w Toruniu i okolicy tyle zostawił po sobie pięknych dzieł malarskich.
Lecz, jak powiada przysłowie, „śmierć i żona od Boga przeznaczona”, więc i bojaźliwego księcia brzesko-legnickiego los nie ominął, i to właśnie w tym Toruniu, w którym spodziewał się znaleźć bezpieczne schronienie przed obmierzłą babą — kostuchą. Już w następnym roku (1634) oddał Bogu ducha, i tylko martwe ciało jego powróciło do pięknej ziemi śląskiej.
Także w późniejszych latach nie stracił Toruń swej siły atrakcyjnej, goszcząc w swych murach szukające zdrowia i wypoczynku dostojne osobistości. Królowa polska Eleonora Marja, wdowa po Michale Korybucie Wiśniowieckim, całe 8 miesięcy (od 29 lipca 1674 do 28 marca 1675 r.) przemieszkiwała w Toruniu, w towarzystwie hrabiny Schaffgotsch i to w domu Wachschlagerów, jedynym do dziś istniejącym przy ul. Chełmińskiej domu gotyckim. Na pamiątkę pobytu w Toruniu otrzymała przy uroczystem pożegnaniu od Rady Miejskiej kosztowny dar, w postaci misternie rzeźbionego krucyfiksu z bursztynu.
Za przykładem Eleonory Marji poszła królowa Marysieńka, wdowa po Sobieskim, przybywając na dłuższy pobyt do Torunia w r. 1697. Zamieszkała w gospodzie (dzisiejszym hotelu) „Pod trzema koronami”, wraz z dwoma synami swymi, Konstantym i Aleksandrem. Królowej pobyt w Toruniu wyszedł na zdrowie; nie obyło się jednak zaraz na wstępie bez ciężkiej emocji, gdyż podczas przemowy powitalnej padł rażony apopleksją burmistrz Salomon Ludtke. Królowa kazała bezwładnego burmistrza odwieźć własną swą karocą do jego mieszkania, gdzie trzeciego dnia wyzionął ducha.
Kroniki notują inne jeszcze pobyty wybitnych osobistości w Toruniu, które można zaliczyć do bytności wypoczynkowo – kuracyjnych. Szczególnie upodobał sobie miasto nasze Piotr Wielki przebywając tu kilkakrotnie przez dłuższy czas w latach 1709 i 1711 (również „Pod trzema koronami”). Co więcej, nakłonił syna swego, w. ks. Aleksego, by tu spędził „miodowe miesiące”.
Aleksemu i młodej małżonce jego widać przypadło do gustu słodkie „miasto pierniczane”, gdyż przebył tu całą zimę z r. 1711 na 1712 i pożegnał mury Torunia dopiero na wiosnę (w maju).
Dziś Toruń oficjalnie nie jest zaliczany w poczet miejsc kuracyjnych. Dla wielu zamiejscowych stanowi miłe i pożądane letnisko, szczególnie dodatnio działające w latach, gdy nasza kochana Wisła zbyt długo na wiosnę i około św. Jana nie zalewa niskich brzegów i kęp.
Civis Thorunensis. (Marian Sydow)
Słowo Pomorskie, sierpień 1932 r.

Komentarze do “Toruń jako miejsce kuracyjne

  1. Wiele znakomitości i w następnych latach Toruń odwiedzało tylko chyba krócej tu przebywając , bo obecne tempo życia nie pozwala na to , no i dochody również.

  2. Zgadzam się 🙂 Toruński klimat znakomicie koi mój system nerwowy a widok Wisły płynącej pod prąd gwarantuje mi dobry humor przynajmniej przez miesiąc 😉

  3. I ja także przemieszkiwałem „Pod Trzema Koronami”.
    Na korzyść tego miejsca przemawiają dogodne położenie przy starym Rynku i sentyment.
    Na niekorzyść – wszystko inne.

    Miejsce o tak pięknej historii, które mogłoby stać się jedną z perełek Torunia, jest w istocie podrzędnym hotelem standardem przypominającym raczej zajazd dla tirowców niż miejsce godne szacunku.

    Do tego nie mizna pominąc roli jaką „Trzy Korony” pełnią w kwitnącym przemysle erotycznym Starego Miasta.

    Ogólnie – podrzedna dziupla.

    Ale poranny widok z oknana stary rynek jest barzo miły.

  4. „Dziś Toruń oficjalnie nie jest zaliczany w poczet miejsc kuracyjnych”, ale może serial „Lekarze” to zmieni. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *