Dawne kołatki toruńskie.

Piękną kartę w dziejach rękodzieła artystycznego przeszłych wieków stanowią wyroby kowalskie i ślusarskie wykonane w żelazie i w bronzie. Rozwijało się to rzemiosło wzorem innych miast Europy i w Toruniu, który, podobnie jak Norymberga, lub sąsiadujący Gdańsk, okazywał wiele zamiłowania do zdobnictwa w przedmiotach nawet codziennego użytku. Świadczą o tem dawne misterne wywieszki, czyli godła cechowe, chorągiewki wiatrowe, okucia na dawnych bramach, drzwiach i furtach.

Dumą zamożnego patrycjusza był piękny wygląd zewnętrzny jego domostwa, więc nie szczędził on monety na opłacenie artystów — rzemieślników, pokrywających frontową ścianę jego kamienicy malowidłem sagrafitty, czy też barokowem bogactwem rzeźby kamiennej lub stiukowej, od szczytnicy (Giebel) począwszy do bramy, najpiękniej zdobnej, opatrzonej herbem czy gmerkiem właściciela i datą zbudowania domu. Sama brama od strony zewnętrznej była zdobna w całości wypukłą rzeźbą, bądź to ornamentalną lub też bogatszą przedstawiającą sceny z Pisma świętego czy mitologji, już to emblematami, personifikacjami np. Wiosna, Lato, Jesień, Zima itp.

Na środku bramy zwisała potężna żelazna kołatka, kolista lub elipsowata przytwierdzona do tarczy również metalowej. Domy mieszczańskie w dawnych wiekach były przez dzień i noc zamykane, niby twierdze. Zwyczaj ten można jeszcze po dziś dzień zaobserwować na Pomorzu. Kołatka spełniała swoje użyteczne zadanie, zamiast dzisiejszego dzwonka elektrycznego, oznajmiającego stukiem przybycie gościa czy interesanta. Dawny zwyczaj umieszczania kołatek przy drzwiach wchodowych utrzymał się jeszcze dziś w Anglji.

Gdy burzono stare kamienice, lub zastępowano zniszczone wiekiem bramy, nowym materjałem, padały ofiarą odrzucone między niepotrzebne żelaziwo, lub w śmiecie dawne piękne kołatki, z artystycznem zamiłowaniem i mozołem wykute majstersztyki kowalskie.

Kołatka (Thürklopfer), tak zwano antaby u drzwi kościołów, kamienic, czy klasztornych bram i furt połączone z wiszącym młotkiem służącym do kołatania, a zastępującym późniejszy dzwonek, lub z uchem czyli właściwą antabą, przeznaczoną do ujęcia ręką.

Jak w architekturze, rzeźbie, tak samo i w wyrobach rzemiosła artystycznego widać w Toruniu wpływ sztuki gdańskiej. Toruńskie kołatki posiadają niemal pierwowzory na bramach gdańskich w znikomej co prawda ilości, wykonane tak samo w okresie rozkwitu patrycjatu kupieckiego od 16 do 17 wieku. Kołatki odszukane w innych miastach okolicznych, np. w Brodnicy są typem zbliżone również do toruńskich i gdańskich. Wyjątkowo oryginalna kołatka wisi przy bramie piekarni w Chojnicach, ul. Gdańska nr 24, gdzie na tle tarczy w kształcie dwugłowego orła (ślad podobnego orła widoczny w Toruniu na bramie piekarni: Rynek Starego Miasta nr 9) – motyw często spotykany na starych świecznikach mosiężnych w kościołach – zwisa antaba w formie precla.

Na szeregu kołatek można zaobserwować rozwój tych wyrobów od najprymitywniejszych, najuboższych formą, do najbardziej zdobnych i najmisterniejszych. Wielkości ich różne, jednak rozmiary antaby podobne, to znaczy w środek kolisty można włożyć cztery palce ręki celem uchwycenia jej do wydania odgłosu przy uderzaniu. Wielkość i forma szyldzika różna, bądź to kolista, bądź też podłużna w formacie stojącym.

Oto inwentarz zebranych i przerysowanych przeze mnie kołatek toruńskich:

1. U bramy wchodowej Ratusza naprzeciw Dworu Artusa, najskromniejsza i bodaj czy nie najstarsza, może sięgać formą roku 1600. Interesującym jest faktem, że ta jedyna kołatka jest wewnątrz pusta, gdy wszystkie inne są masywne.

 

2. U drzwi w Ratuszu na parterze, z malowanym wizerunkiem Justicji, drzwi wiodących do sionki przy dawnej sali sądowej. Mimo, że malowidło wedle A. Semraua pochodzi z końca 18 wieku, kołatka wygląda na wyrób wcześniejszy. Ornamentyka jest bogatsza. Wiek XVII.

 

3. Przy ul. Szewskiej nr 5 (obecnie Szewska 1) w narożnej kamienicy, u drzwi z ulicy Podmurnej jest kołatka o tarczy formy krzyżowej. Antaba złączona z nią bębenkiem ma kształt zbliżony do poprzednich, robota gruba. Wiek XVIII.

 

 

 

4. U bramy przy ul. Chełmińskiej nr 5 (obecnie Chełmińska 7). Wiek XVII.

 

 

 

 

5. U bramy przy ul. Piekary nr 41. Antaba zbliżona formą do liny. Wiek XVII.

 

 

6. Piękna kołatka z szyldzikiem w kształcie gryfa pomorskiego, używanego również często na wywieszkach cechowych czy godłach, kutych z blachy żelaznej, na szczytnicach domów. Antaba złożona z dwóch jednakowych połówek przypominających częste motywy baroku: łby delfinów czy też roślinne motywy. Gryf posrebrzony, niewiadomo kiedy. Kołatka ta wraz z bramą znajduje się obecnie w Muzeum miejskiem w Toruniu, przeniesiona tam z ul. Szczytnej nr 14. Wiek XVII.

 

 

 

7. Również w zbiorach Muzeum miejskiego w Toruniu, dawniej umieszczona u bramy domu przy ul. Mostowej nr 27. Piękna antaba, zbliżona forma, do kołatki 5, jednak bardziej artystycznie wykończona, roślinny motyw wąsaty ujęty ornamentalnie, na spojeniach środkowych obu połówek głowy mieszczan, podobny motyw jak na stallach kościelnych. Szyldzik wydłużonej formy, wielce estetyczny. Druga połowa XVIII-go wieku.

 

 

 

 

 

8. W zbiorach Muzeum miejskiego w Toruniu. Pochodzi z bramy domu przy Rynku Starego miasta Torunia nr 449-50 (?). Jest to piękna praca z rzeźbą, przedstawiającą „Śmierć Kuracjusza”. Antaba kołatki zbliżona rysunkiem do poprzedniej 6, lecz jeszcze lżej i bardziej artystycznie wykończona. Antaba ta lekko uszkodzona, brak prawego wąsa u dołu. Szyldzik płaski, piękny z nałożoną plastyczną ozdobą z wstążek przewijanych. Druga połowa XVII wieku.

 

 

 

9. U drzwi wewnątrz kościoła św. Jakuba wiodących z prezbiterjum do zakrystji. Piękna antaba wykończona wstążkowym motywem oraz głową męską wąsatą i głową wołu (motyw sztuki chrześcijańskiej). Szyldzik podłużny spokojny w rysunku. Koniec XVII wieku.

 

 

 

 

 

10. U bramy domu przy ul. Szewskiej nr 25 (obecnie Szewska 21). Zgrabna lekka w rysunku kołatka odznacza się wydłużonym w dół od antaby szyldzikiem Motyw tej antaby zbliżony do poprzednich. Całość skromna a bardzo estetyczna. Koniec XVII wieku.

 

 

 

 

 

11. U bramy domu przy ul. Wielkie Garbary nr 17 (obecnie Wielkie Garbary 7). Antaba piękna zdobna w długie wąsy. Szyldzik oryginalny, o nieregularnej formie jakby zapożyczonej z japońskich wyrobów. Około r. 1700.

 

 

12. U bramy przy ul. Kopernika nr 8 (obecnie Kopernika 4). Kołatka odznacza się antabą z głową wąsatego rycerza w hełmie oraz szyldzikiem o wybujałej formie zachodzącego baroku. Około r. 1700.

 

U drzwi wejściowych w kamienicy przy ul. Piekary nr 18 przymocowana resztka kołatki: tarcza formy zbliżonej do skrzydeł motyla, lekko wypukła.

Zauważyć można jeszcze, że niektóre z szyldzików kołatek są lekko wypukłe lub zaokrąglone wypukło na brzegach, inne wykute ażurowo w płaskiej grubej blasze. Do płaskich należą numery: 6, 7, 8, 9, 10, 11, do wypukłych: 1, 2, 3, 4, 5, 12. Reminiscencją dawnych kołatek toruńskich jest kołatka u bramy odnowionego Junkerhofu przy ul. Podmurnej nr 2 wykuta zapewne w r. 1912, podczas częściowej rekonstrukcji zamku. Kołatka ta wzorowana zupełnie na dawnych tutejszych posiada dużą tarczę ornamentalną i antabę z głową fantastycznego rycerza.

W zebranych egzemplarzach kołatek widnieje piękna karta rozwoju kowalstwa cechowego, spuścizna artystyczna po bezimiennych mistrzach toruńskich tego kunsztu.

Opracował STANISŁAW DĄBROWSKI

Tygodnik Toruński 1926 r.

 

Komentarze do “Dawne kołatki toruńskie.

  1. Pamiętam takie kołatki na ul. Rabiańskiej i Św.Ducha. W latach 60 i początek 70 XX wieku.

  2. Kiedyś świat był ładniejszy… W przyszłym życiu zajmę się kowalstwem artystycznym 🙂

  3. Piękne rzeczy… 🙂 Świat stety-niestety poszedł do przodu ale i trochę tradycji jakby zostało. Bo dziś mamy dzwonki u drzwi i firmę Nomet 😉

  4. Dobrze, że są muzea. Dzięki zbiorom się tam znajdującym udaje się zachować kawałek tego jak mawiają bracia Czesi „to se ne vrati”.

  5. Wystarczy przejść się po ulicach, jeszcze parę kołatek uda się znaleźć 😉

  6. Owszem jest tych kołatek nawet kilkadziesiąt ale wlasciciel może oddać je na złom a muzea chyba sprywatyzowane nie będą.

  7. Niby racja ale powinni te kołatki do muzeum przenosić razem z drzwiami bo kołatka bez drzwi jest taka …. mniej wyględna, no i przyjemność jakby mniejsza bo frajda nie tylko w patrzeniu przecież ale przede wszystkim w kołataniu (i w uciekaniu) 😉 A w muzeum nie wolno dotykać eksponatów. Poza tym jak coś jest na swoim miejscu to nie widzę, że czas tak strasznie pędzi a jak to samo coś jest w muzeum to znaczy, że to coś jest straaaaasznie stare! Niedawno byłam w Muzeum Techniki i tam były pierwsze telefony komórkowe (w gablotce a jakże, za szkłem niczym cukiernica króla Stasia) i normalnie poczułam się jak Matuzalem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *