DWIE „KOCIE” BASTEJE

Prawie wszyscy toruńczycy znają basteję Koci Łeb znajdującą się przy ul. Podmurnej. Mniej znana, bo tylko z fotografii, jest basteja Koci Ogon, która stała niegdyś blisko „Okrąglaka”. Skąd jednak wzięły się te „kocie” nazwy i co stało się z resztą tego „kota”,  skoro był łeb i ogon?
6-go lipca 1626 roku Gustaw Adolf – król Szwecji wraz ze swoją armią wylądował w Piławie i ruszył w głąb Prus Królewskich. Bez większego oporu zdobywał kolejne miasta i obsadzał je swoimi załogami. 18-go lipca zdobył Malbork, stwarzając tym samym bezpośrednie zagrożenie dla Torunia. Jednak walki o opanowanie ujścia Wisły zajęły mu aż trzy lata (1626-1629). Obecność Szwedów na Pomorzu powodowała bezustanne ruchy wojsk polskich. Ich przemarsze szczególnie dały się we znaki Toruniowi, którego spichlerze rychło zaczęły świecić pustkami. W dodatku miasto nawiedziła plaga myszy. Miejscowe koty nie dawały sobie rady z wyłapywaniem żarłocznych gryzoni. Burmistrz Jan Preuss polecił więc sprowadzić do Torunia „kocie posiłki”. Mieszczanie sumiennie wypełnili nakaz burmistrza i ze swoich podmiejskich posiadłości masowo zaczęli zwozić czworonogi. Wśród nich znajdował się jeden wyjątkowo leniwy. Nie uganiał się za myszami, a czas spędzał na przymilaniu się do miejskich strażników, którzy go bardzo polubili i często oddawali mu swoje jedzenie. Brzuch kota robił się coraz bardziej okrągły, gdyż po jedzeniu zamiast polować udawał się na sjestę. Szczególnie upodobał sobie północny odcinek miejskich obwarowań, gdzie układał się w koronie murów, na prawym boku z głową zwróconą na wschód i ucinał sobie drzemkę. Tak mijały mu dni, aż nadszedł dzień 16 lutego 1629 roku. Pod bramami Torunia stanęło wojsko szwedzkie dowodzone przez feldmarszałka Hermana Wrangla. Obrońcy z trudem odpierali ataki jego żołnierzy. Bardzo często na przedpolu murów dochodziło do walki wręcz, której z góry przyglądał się leniwy kot. W czasie jednego z takich starć, po wybuchu miny w powietrze wyleciała brama Barbakanu Chełmińskiego i 30 szwedzkich piechurów wdarło się do środka. W „szyi” (był to most łączący barbakan z Bramą Chełmińską) doszło ponownie do walki wręcz. 20 obrońców miasta pod dowództwem sierżanta Adama Güntera dzielnie stawiło im opór. W wirze walki został ranny kapral Michał Steffel, którego kot szczególnie lubił. Właśnie wtedy w leniwego kocura coś wstąpiło. Zeskoczył z muru i swoimi ostrymi pazurami wbił się w twarz jednego ze Szwedów. Jak się później okazało żołnierz ten miał dać sygnał do rozpoczęcia głównego szturmu. Dzięki kociej „interwencji” atak na barbakan nie nastąpił, a brama nie została zdobyta. Przez dwa dni (16-17.02.1629) bohaterski kocur walczył na murach Torunia i dzielnie zastępował swojego rannego przyjaciela, a swoimi, ostrymi pazurami naznaczył niejedno lico wroga. Doszło do tego, że Szwedzi widząc go na murach, nawet nie próbowali wspinać się na nie. Po kolejnych nieudanych szturmach i próbach zdobycia miasta, napastnicy zarządzili odwrót. Toruń został niezdobyty. Burmistrz, który wiedział o wyczynach kota, postanowił upamiętnić dzielne zwierzę i nakazał by murom, na których walczył, nadano nazwy z nim związane. Tak oto w północnym odcinku murów obronnych Torunia pojawiły się basteje Koci Łeb i Koci Ogon. Między nimi stały cztery baszty, które zostały nazwane Kocimi Łapami. Ten, kto zapamiętał ułożenie kota na murach w czasie sjesty, z łatwością domyśli się jak zaczęto zwać Barbakan Chełmiński. Okrągłą budowlę przypominającą tłuste brzuszysko kocura nazwano Kocim Brzuchem. Była też i szyja, który łączyła barbakan przez Bramę Chełmińską z Kocim Łbem. Tyle legenda.
Do dziś „z kota” niewiele pozostało. Tylko na ulicy Podmurnej zachowały się fragmenty oryginalnego Kociego Łba. Najpierw między 1249 a 1262 wybudowano tu basztę, jednak rozwój broni palnej spowodował, że w XVI w. przebudowano ją na basteję (podobnie jak Koci Ogon). Były to okrągłe elementy obronne, wysunięte przed lico murów, umożliwiające ostrzał z flanki. Obie basteje uległy zniszczeniu w 1703 r. Ruiny Kociego Ogona rozebrano całkowicie w 1887 roku, a resztki Kociego Łba w 1900 roku nadbudowano w stylu neogotyckim. Dzięki zachowanym rycinom i fotografiom możemy przybliżyć toruńczykom ich wygląd. Rycina Meriana przedstawia wygląd całej północnej linii obronnej Torunia. Zachowały się też fotografie z 1880 roku Kociego Ogona i niektórych Kocich Łap. Koci Brzuch wyleciał w powietrze w 1703 roku. Została po nim jednak szyja, którą rozebrano dopiero w 1887 roku. Wiemy też jak wyglądała, bowiem zachowało się jej zdjęcie z 1880 roku.
Historia ta powinna tłumaczyć osobom spoza Torunia dlaczego tak dziwną i wielką miłością darzą swych czworonożnych przyjaciół współcześni mieszkańcy miasta.

Krzysztof Kalinowski

 

„Kocie” umocnienia na planie Meriana

 

 

Kocie łapy

 

Koci ogon

Komentarze do “DWIE „KOCIE” BASTEJE

  1. 8000 szwedzkich żołnierzy a wśród nich ani jednego dobrego strzelca coby kocisko odstrzelić!
    Gdyby nie ten kot to byśmy dzisiaj w Polsce Szwecję mieli! 😉

  2. Oj tam, nie znasz się Kobieto! To był kot, którego nie imały się kule 😀

  3. Kule się go nie imały bo za nisko się im kłaniał! :)) To nie był kot tylko kotka, unikał kulek i walczył zębami i paznokciami! Ten kot był kobietą! :))

  4. A tak w ogóle to postuluję o postawienie pomnika złodziejaszka Szwedki z kotem na ramieniu i dołączenie doń stosownej tabliczki z legendą jak to Szwedke wespół z kotem Toruń przed Szwedami uratowali! 🙂

  5. Miłość do kotów u niektórych mieszkańców Torunia trwa do dziś.
    Chyba zazdrościmy kotom ich niezależnosci,chadzania własnymi drogami.
    Legendy niech trwają.

  6. Wraz z moimi kotami jesteśmy za pomysłem Izy. Co to będzie jak A.Szmak się dowie – Kot u Szwedka na głowie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *