Nowe organy w kościele św. Jana w Toruniu

Orgarmistrz pan Terlecki z Królewca,  rodak z Warmii, skończył co tylko nowe organy w największym z naszych kościołów katolickich w Toruniu. W przyszły wtorek, gdy zebrane tu będą Towarzystwa św. Cecylii z dyecezyi chełmińskiej i liczni inni przyjaciele oraz uprawiacze muzyki i śpiewu kościelnego, nastąpi urzędowe odebranie ukończonego dzieła, a 1974 piszczele, piszczałki i piszczałeczki najprzeróżniejszego kształtu, rozmiaru, konstrukcyi, głosu, siły i kolorytu tonowego odezwą się pod umiejętną ręką jednego i drugiego artysty.
Toruń, a zapewne ten sam kościół św. Jana, ma pod względem historyi organ swoją osobliwość. Starzy kronikarze zapisali, że dawnemi czasy pobudował tu pewien zakonnik pierwsze organy w ziemiach nadbałtyckich z 23 piszczałek. Szkoda, że czas tak niemiłosiernie się obchodzi nawet z pierwiastkami ludzkich wynalazków i że z owych 23 piszczałeczek nic nam nie zostawił. Odbijałyby one dziwnie od tego lasu piszczałek w teraźniejszem dziele p. Terleckiego.
Ale i stare organy, które w kościele św. Jana dotąd nam służyły, miały swój wiek poważny. Zawieszone gdzieś wysoko pod samem sklepieniem kościelnem na małym chórku, który oryginalnie a śmiało, jak gniazdko jaskółcze, przylepił się tuż pod powałą, lubo miały 32 regestry i głosy 16-sto stopowe, początkiem swojem o kilka set lat w dawniejsze sięgały wieki. Kiedy je pobudowano, o tem nie ma nigdzie śladu i zapiski, ale że się to stało przed 300 laty, z pewnością przypuścić można. Na jednej z piszczeli metalowych znaleziono przy rozbieraniu napis „renofirt 1693”. Jeżeli więc po reparacyi, która widocznie staranniejszą być musiała od ortografii wspomnianego napisu, organy 200 lat blisko się utrzymały, wniosek, iż przed reparacyą przynajmniej 100 lat je zbudowano, zdaje się być wcale słusznym.
Data renowacji przypomina organy w drugim kościele toruńskim. Są to organy u Panny Maryi, odznaczające się szczególniej ornamentyką zewnętrzną, bogatą, wspaniałą i pełną sztuki i polotu myśli robotą snycerską w stylu odrodzenia. Dzieło to powstało właśnie w tym czasie, w którym organy u św. Jana zreparowane zostały, a domyślać się wolno, że jeden i ten sam mistrz wykonał obie prace.
W trzecim katolickim kościele św. Jakóba w Toruniu brak odpowiednich organ; te które są, nigdy się niczem nie zalecały zapewne, a dziś wiek poważny jeszcze poważniejszej nabawił je chrypki. Czyniono prawda propozycje, aby wysłużonego staruszka od św. Jana połączyć z rówieśnikiem u św. Jakóba, ale proboszcz nowomiejski słusznie nadmienił, że z dwóch starych dziadów trudno wydobyć jeden głos świeży.
Z dwóch kościołów ewangelickich w Toruniu ma kościół staromiejski znakomite organy nowe, dzieło orgarmistrza dobrej sławy Sauera z Frankfurtu n. M., co do regestrów większe od naszych u św. Jana, jednakże pod względem mechaniki i siły, wnikliwości, czystości i zlewania się głosów nasze św. Jaskie stoją o wiele wyżej.
Jest coś rzewliwego i z dziwną sympatyą chwytającego za serce w tych wspomnieniach, które się wiążą z organami w kościele, gdy myśl wstecz się unosi i zapadłe pokolenia widzi u stóp ołtarza śpiewające przy odgłosie organu to tryumfujące Te Deum, te błagalne suplikacye, Veni Kreator przedślubne lub żałobne requiem i straszne Dies irae. Radość i boleść serc wielu – to dzieje ludzkości i kraju, dzieje prawdziwszego wyrazu, niż szumne napisy po pomnikach i spiżowych medalach.
Lecz zwróćmy się do nowych organ. I one będą miały swoje czasy i swoje pokolenia, swoje dzieje także. Daj Boże dzieje tryumfu i zmartwychwstania…
Z budową nowych organów w kościele św. Jana połączyło się i przebudowanie chóru. Trzeba go było spuścić niżej o stóp 14, powiększyć i przystępniejszym uczynić przez pobudowanie wschodów murowanych, obwiniętych wkoło głównych filarów, na których wsparta jest wieża. Stało się to, ale czy na lepsze uwydatnienie architektonicznej piękności kościoła, czy obniżenie chóru a szczególniej znaczne rozszerzenie go aż poza najbliższą parą filarów w głównej nawie – to rzecz inna, która tem pewnie będzie się usprawiedliwiała tylko, że potrzeba i wygoda zażądała ofiar od symetryi i estetyki. Chór i wschody zastosowano do stylu całej budowy i w gotyckich trzymano się przytem liniach.
Zewnętrzne ukształtowanie organów samych wykonane również w stylu gotyckim. Śmiało i mknąco w górę wystrzeliły pilastry i wierzchołkowe wieżyczki, ale czy wobec ogromu rozmiarów świątyni nie przedstawiają się zbyt drobno i niknąco, tego dłużej tu roztrząsać nie będziemy, niechcąc budzić po czasie żalu u tych, którzy, względami na skromne fundusze powodowani, przestać musieli na małem, gdzie pyszna okazałość budowy wymagała czegoś wielkiego. Chór i organy malowane w barwie ciemnego drzewa dębowego, która przy stosownem użyciu złota wcale miłe sprawia wrażenie dla oka.
Wymiar głębi największych głosów jest 16-sto stopowy odkrytych piszczeli. Na regestrów 31 mają, one 4 regestry 16-sto stopowe odkryte, 2 zakryte 16-sto stopowe, 15 regestrów 8-mio stopowych, 6 czterostopowych, jeden regestr dwustopowy i trzy mieszane (mixtur). Regestra te są kilkochórowe, tj. mają po kilka rzędów piszczałek należących do jednego klawisza i w jeden głos się zlewających przy wydawaniu tonu. W szczególności z trzech regestrów mixturowych ma jeden siłę 2 2/3 stopy a pięć chórów piszczeli, drugi dwustopowy jest czterochórowym, ostatni (cornet) ośmiostopowy ma 4 chóry czyli rzędy piszczeli.
Manuały czyli klawiatury są trzy jedna nad drugą, objętość ich 4 1/2 oktawy, dokładnie 54 tony od C do f3 do tego pedał z 27 tonów. Manuały urządzone do łączenia ich między sobą a nawet i pedału z dolnym manuałem. Powstają z tego przeróżne kombinacye to mające w skutku, że można dowolnie łączyć głosy jednego manuału z drugim w tych wszystkich stosunkach, które powstają z rozmaitej kombinacyi i przestawiania trzech danych.
Tu podnieść wypada jednę nowość, którą się organy te zalecają. Jest to przyrząd pneumatyczny przeznaczony do tego, aby przy połączeniu manuałów ułatwić grającemu robotę dla palcy pod względem siły nacisku. Dotąd bywało tak, że gdy grać wypadło przy połączonych manuałach na dolnym, trzeba było wywierać palcami taki nacisk na klawisze, który się równał sumie siły potrzebnej do zgniecenia każdego manuału z osobna. W naszych organach ułatwia tę rzecz osobny przyrząd pneumatyczny zasadzający się na tem, że przez naciśnięcie klawisza dolnego manuału, gdy ten połączony z innemi, wpuszcza się zarazem ścieśnione powietrze z miecha zapasowego do małych mieszków pod każdą dźwignią klawiszową urządzonych, a wtedy mieszki te działają jak sprężyna z wielką precyzyą, bez tarcia i szelestu, ułatwiając grającemu robotę co do natężenia siły muskularnej. Poprawa ta jest znacznym postępem i nowym wynalazkiem.
Że właśnie o tem mowa, nadmieniamy zaraz, iż cały mechanizm wprawiający ten potężny instrument muzyczny w ruch i brzmienie, działa szybko, pewno, punktualnie, z wielką czułością na każde poruszenie klawisza, a nade wszystko cicho i bez wszelkiego szelestu, tak iż nic nie zawodzi, a z roboty mechanicznego przyrządu przy wydobywaniu głosów nic zgoła nie słychać i nic też nie psuje, nie uszczupla siły i czystości tonu. Z tą samą akuratnością a spokojem i ciszą działają i wysuwki regestrowe. Wszystko to osiągnięto przez akuratne wykonanie w robocie i wyłożenie suknem lub innemi stosownemi materyami tych miejsc, gdzie twarde ciała stykają się w ruchu z sobą albo o siebie uderzają.
Trzy miechy ścieśniające dostateczny zapas powietrza umieszczone są w wieży poza sklepieniem kościelnem, a więc tak, że roboty kalkowania w kościele nie widać i nie słychać. Powietrze schodzi do zapasowego miecha, tak zwanego magazynu, umieszczonego wśród organ, a miech ten znacznej objętości ma fołdy na zewnątrz i wewnątrz zapadające i cicho a pewno służbę swoją sprawuje.
Czarowny efekt i urok sprawia przyrząd echowym nazwany, a pokonywający trudność długo za nieprzezwyciężoną dla orgarmistrzy uważaną, to jest trudność dynamicznego potęgowania tonu, czyli wzniesienia tonów jednego i tego samego regestru od niknącego gdzieś w oddali pianissimo do najsilniejszego fortissimo. Kresczendowanie tonu i dekresczendowanie go jest więc zupełnie w mocy grającego. A przyrząd to bardzo prosty. Regestry jednej klawiatury (górnej) zamknięte są w osobnej skrzyni, którą można według potrzeby otwierać naciśnięciem nogą żelaznego deptaka zwolna mniej lub więcej i przez wypuszczenie drżeń głosowych mniejsze lub większe, słabszy lub silniejszy głos puszczać do ucha słuchacza.
Powiedzmy, że znawcy chwalą tak staranną we wszystkich częściach robotę, jak i dobór przedniego materyału, czy drzewa czy metalu, że w całem tem dziele widzą zapewnioną trwałość mimo subtelności w przeprowadzeniu mechanizmu, a skończymy to, co o mechanicznej stronie tego muzykalnego przyrządu powiedzieć nam należało.
Pozostaje ton, jego siła, czystość, dźwięk, metal, wyrównanie, koloryt rozmaitych głosów i zlewanie się w pełnią harmonii. Pod tym względem mają nowe organy mieć wielką zaletę i prześcigiwać wszystkie inne w dyecezyi i prowincyi naszej. Itonacya doprowadzona w nich do szczytu życzeń, głosy równe w wszystkich tonach, wyraziste, wierne swemu charakterowi i przecudnego dźwięku. Jako szczególniej zalecające się i chwytające urokiem swego brzmienia za serce, wyliczają głosy fujarkowe czyli salicionalowe i gambowe. Przytem fletowe głosy, z których flauta traversa w oktawę się wznosi, szczególniej miły sprawiają efekt czystością i wewnętrzną rzewliwością tonu. Z drugiej strony głosy o językach metalowych, tak swobodnie drżących jak i uderzających, dodają znowu powagi i jędrności, które do koloryzowania muzykalnego w swoich razach potrzebne.
Mamy więc, na cośmy długie czekali lata. Szczególniejszego starania i usilnej pracy dołożył tu ks. proboszcz Szmeja, który też, sam muzykalny, serdecznie dziełem swych starań się cieszy. Pan orgarmistrz Terlecki zapisał się tu na długie wieki dobrze w pamięci, jak o tem przyszły wtorek i zebrani muzycy kościelni przekonają się na miejscu.
Gazeta Toruńska,  lipiec 1878 r.

Komentarze do “Nowe organy w kościele św. Jana w Toruniu

  1. Piękny artykuł.Laikom takim jak przybliża to jak to organy grają.
    Dla mnie od wykonania Toccaty and Fugi D-mol Jana Sebastiana Bacha na organach kościoła św. Jana (obecnie katedry) zaczęła się fascynacja muzyką organową.
    Szkoda, że zdolności muzycznych nie mam ale chęci by mi nie brakowało do gry na organach.

  2. Ponad 50 lat temu byłem na chórze u św Jana widziałem te organy. Nic szczególnego, po dzisiejszej lekturze nabrałem do nich szacunku. Lubie muzykę organową ale tylko w wykonaniu THE GUN wstęp i ……..warto posłuchać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *