17 maja 2007
Napad rabunkowy na restaurację Maksa Dickmanna
We wtorek, 25. bm. przyszło około 7—8 godz. wieczorem do restauracji Maksa Dickmanna („Feldschlösschen” – „Polny Zameczek”, ul. Szosa Chełmińska) pięciu ludzi w uniformach żołnierskich z rewolwerami i bagnetami i zażądali jedzenia.
(to było tu)
Otrzymali to, czego żądali, wypili kawę. Później dwóch wyszło z izby a trzech zostało wewnątrz. Zapytali o rachunek. Restaurator policzył im za wszystko około 500 mk. Wtedy zgasili światło i wyciągnąwszy rewolwery krzyknęli: „Pieniądze albo życie!” Napadnięty Dickmann poprowadził ich do kasy i oddał im około 2000 marek, jakie w kasie były. Jeden z opryszków wpadł do kuchni i grożąc rewolwerem żonie, żądał również pieniędzy, lecz po niemiecku: „Geld oder Leben”. (Restaurator mówił z rabusiami po polsku.) Dwaj powlekli Dickmanna do pokoju mieszkalnego, by i tam szukać pieniędzy. Zabrali około 50 000 marek (część w walucie niemieckiej) Tymczasem ci co poprzednio wyszli, pilnowali zewnątrz lokalu, by nikt nie wszedł. Nadchodzącym odpowiadali, że w mieszkaniu Dickmanna odbywa się rewizja policyjna i rozkazywali ludziom oddalić się jak najprędzej. W końcu, gdy opryszkowie wszystkie pieniądze zabrali, uderzył jeden z nich restauratora rewolwerem przez głowę, raniąc go do krwi. Żona rzuciła się na ratunek męża skrwawionego, rabusie zaś zbiegli. Uniformy mieli prawie nowe, kroju angielskiego, zamiast rogatywek miękkie wojskowe czapeczki. W ciemnościach świecili sobie lampkami elektrycznemi. Oprócz pieniędzy zabrali Dickmannowi portfel i legitymacjami i receptą.
Poszkodowani wyznaczyli nagrodę 5000 mk. za wytropienie opryszków. Sprawą tą zajęła się też policja.
Słowo Pomorskie styczeń 1921


Ciekawe jaki dalszy ciąg miała ta historia. Czy wykryto rabusiów i jakiej byli narodowości . Bo wtedy to było propagandowo ważne.
Też jestem ciekaw i szukam….
świetne, oczekuję więcej takich artykułów!!!