Odparcie Szwedów z pod Torunia

Zapomniana rocznica 16 lutego

Ku pokrzepieniu ducha Toruńczyków, warto wspomnieć dawne dzieje. Trzysta lat temu z górą Szwedzi wpadają na Pomorze, a w pośpiesznym marszu dążą do Torunia. Niebezpieczeństwo wielkie, bo na czele hufców sam feldmarszałek Wrangel.
Dziwnemu wypadkowi zawdzięcza wówczas Toruń skuteczny opór przeciwko Szwedom. Otóż 16. lutego 1629, o godzinie 10 z rana, kat wiesza Szweda, skazanego na śmierć za kradzież (miejsce stracenia znajdowało się przy Gerechtes Thor, na końcu Prostej, gdzie straż pożarna). Wtem, z wysokości drabiny szubienicznej, kat spostrzega zastępy szwedzkie w pobliżu Mokrej (rzeczka, zwana dziś: Bacha).
Przerażony, ale przytomny woła co sił: Chroń się, kto może, do miasta! Zaledwie w największym popłochu i pośpiechu zamknięto bramy, Herman Wrangel, na czele 8000 wojska, wpada na szańce, zabiera sześć starych żelaznych dział i żąda na piśmie poddania się miasta, grożąc, w razie odmowy, wysadzeniom w powietrze bramy św. Katarzyny.
Toruńczycy nie ulękli się strasznego feldmarszałka. Bronią się do upadłego. Wrangel przerzuca hufce pod bramę Chełmińską, petardą wysadza ją w powietrze, posuwa się naprzód z takim impetem, że już zastępy jego opanowują barbakan.
Krótki jego triumf. Dzielni Toruńczycy odpierają wojsko Wrangla, kładąc trupem 430 żołnierzy.
W tym czasie obywatele toruńscy podpalają piękne przedmieście i most Chełmiński, aby uratować miasto.
Z pomocą Boża i dzięki nieustającemu ogniowi armatniemu, Szwedów ani znaku pod Toruniem już 18. lutego 1629. Tydzień później, 26. 2., miasto obiera Fryderyka von Rossen jako dowódcę wojennego (Kriegs-Obristen).
Gdańszczanie przysyłają 8. marca 212 żołnierzy, jako pomoc w razie ponownego napadu Szwedów. Nie musiała to być elita wojska, gdyż po trzech tygodniach odesłano wojaków gdańskich z powodu ich niekarności.
Nie próżnuje Toruń, nie spoczywa na laurach po zwycięstwie świetnem. Fryderyk von Rossen przygotowuje do odparcia Szwedów w przyszłości i miasto i ludzi. Sypie się wały i szańce przed brama św. Jakóba, przed bramą Starotoruńską. Obywatele tak oddani wyłącznie przygotowaniom do obrony, że nie kończą nawet budowy kościoła św. Wawrzyńca, oddając się ćwiczeniom wojennym.
Król Zygmunt III daje wówczas dowody wielkiej dbałości o Toruń. Przybywa do stolicy Pomorza z obozu polskiego, 25. sierpnia, mimo że w Toruniu szerzy się w straszny sposób morowa zaraza (Ludzie padają jak muchy. Osób 2363 umarło na dżumę 1629, w mieście samem).
Po sześciu dniach monarcha wraca do Warszawy, a królewicz (późniejszy król polski Władysław IV) zjeżdża do Torunia 1. września Widać zastaje wszystko w porządku, bo już 4 września opuszcza miasto, aby połączyć się ze swoim ojcem.
W roku następnym, 1630, 16. lutego, Rada uchwala dziękczynny obchód uroczysty na pamiątkę Boskiego ratunku i opieki nad Toruniem w czasie najazdu Szwedów w r. 1629, 16. lutego.
Jak podaje w Pamiętniku Henryk Stroband (ówczesny toruński burmistrz) uchwała ta brzmi: Z powodu rocznicy dwukrotnej potrzeby, tj. napadu szwedzkiego i strasznego pożaru Torunia, 16 lutego 1620, z których to imprez Toruń cudownie uratowany, prosimy Boga, aby odbywał się uroczysty obchód co roku, w dniu 16. lutego na podziękowanie za odebrane łaski
Ile razy rocznicę tę święcono, „Toruńska Kronika” o tem nie wspomina.
Zernecke nadmienia tylko o wybiciu pamiątkowego medalu złotego i srebrnego z wyobrażeniem płonącego miasta i z napisom na awersie wokoło: „Fides et Constantia per ignem probata”; na rewersie u góry herb Torunia, a pod nim napis: „Thorunia hostiliter oppugnata et Dei auxilio fortiter a Civibus defensa die 16 Febr. Anno 1629”.
Każdy członek magistratu i Rady Miejskiej otrzymał wówczas taki medal na wieczną rzeczy pamiątkę.
Medal taki przechowuje się w tutejszem muzeum miejskiem.
Słowo Pomorskie, luty 1932 r.

Komentarze do “Odparcie Szwedów z pod Torunia

  1. A zawsze mówili, że wieszali na Wiesiołkach 😐

  2. Tak też i ja myślałem, ale com wyczytał, to podaję… Reklamacje do autora. Szkoda swoją drogą, że się nie podpisał 🙁

  3. Może za drugim podejściem Szwedów ostrzegł ten niedoszły wisielec jak go wieszać chcieli na Bielanach (dzisiejszych)

  4. Ależ my nie wiemy czy wisielec był doszły czy niedoszły bo na temat czy wieszanie odbyło się ze skutkiem czy nie historia milczy. Strasznie tani musiał wtedy sznurek być 😉
    Swoją drogą bardzo waleczni musieli być żołnierze toruńscy skoro w zaledwie 300 osób odparli atak wroga i połowę z nich położyli trupem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *