PLEMIĘ SMOCZE W TORUNIU

Są w Toruniu zakątki wysoce tajemnicze, o tradycjach niesamowitych i niepokojących. Tu widziano duchy, pokutujące tam znowu słyszano jakieś podejrzane hałasy i łoskoty. A temu lat blisko 200 ujrzano nawet… smoki; nie węże morskie, jak ów słynny już na cały świat potwór z jeziora Loch Ness w Szkocji, ale wierutne smoki latające.
Posłuchajmy dziwnej opowieści o tem plemieniu smoczem w Toruniu, jak ono się pojawiło nagle i tak samo znikło. Spisano o tem całkiem formalny protokół w kancelarji Senatu Rzeczypospolitej Toruńskiej, 13-go sierpnia roku Pańskiego 1746. Protokół ten ciekawym ku pamięci przepisujemy z dokumentu, przechowywanego w Archiwum miejskm.
Pojawił się, — opiewa ów dokument, — przed nami Jan Jerzy Hieronim, tutejszy obywatel i cieśla, by zeznać, że było to 23 czerwca, kiedy przypadły właśnie najgorętsze dni.
W ów dzień świadek otwarł rano o 4-ej okno, stanął przy niem i zauważył, iż z boku ponad babińcem* leci tuż koło okien smok – latawiec. Zwierzę było długości 3,5 łokcia (ok. 2,10 m), spiczaste ku ogonowi i z takąż spiczastą głową; cztery nogi były kształtu nóg jaszczurczych, lecz zrośnięte jak u nietoperza. Tułów, grubości 3,5 cala, był zupełnie czarny. Ciałem poruszało nieco w czasie lotu. Nogi były jasno brunatne.
Ze strachu świadek nie obserwował dokładnie pyska ani oczu i uszu. Zwierzę poleciało na szopę sikawek, na rynnę przy murze, gdzie jest wejście do prochowni. Jak strzała poleciało na miejsce gdzie usiadło, gdy przedtem leciało tylko powoli. Świadek już przedtem coś podobnego zauważył na placu budowlanym. Z obawy nie kazał świadek czynić poszukiwań na miejscu, gdzie zwierzę usiadło, lecz są tam w murze ciemne dziury i otwory, gdzie ono może się z łatwością ukrywać.
Pojawiła się też Katarzyna Storchowa, żona żołnierza miejskiego, zeznając, że było to w niedzielę przed 5-6 tygodniami, kiedy u siebie w domu stała przy oknie, a przydarzyło się to między 10-tą a 11-tą w południe. Przeleciało owo zwierzę tuż przy jej oknach ok. 3 łokci ponad ziemią od strony bramy Kotlarskiej**; przy głowie było śpiczaste, tułów nieco grubszy a ogon wedle proporcji długi ale przytępiony; długość zwierzęcia była ponad dwa łokcie.
Przy głowie było czarno-szare, takoż tułów, przy ogonie jasno brunatne. A tamże było błyszczące. Świadek nie zauważyła u zwierzęcia żadnych nóg ani skrzydeł; widziała tylko, że unosiło się w powietrzu. Świadek nie wyszła z. domu, bojąc się smoka; nie widziała więc, gdzie się podział.
Świadek przypomina sobie, że przed 80-tu laty widziała podobne zwierzę, tejże długości, grubości i koloru, w ogrodzie, teraz własności JMCi Pana Burmistrza Schwerdtmanna, jak biegało po ziemi i skoczyło do wody tam się znajdującej (sadzawki?); jak sobie przypomina, miało zwierzę małe łapki jak u żaby. —
Tyle protokół, na mocy którego sporządzono równocześnie rysunek akwarelowy dość drobiazgowy i dokładny.

 

Tak oto wyglądały smoki toruńskie grasujące przy murach między starem a Nowem Miastem w pierwszej połowie 18-go stulecia! Gdzie się podziały i skąd się wzięły czy nie były czasem wytworem rozgorączkowanej wyobraźni – któż to dzisiaj dociecze?…

*) Babiniec był to zakład dobroczynny miejski, w owe czasy stojący na Przedzamczu w pobliżu wejścia na zamek krzyżacki.
**) Brama Kotlarska zamykała niegdyś ul. Szeroką przy ul. Podmurnej, tworząc część murów miejskich ku Nowemu Miastu;

Civis Thorunensis [Marian Sydow]
Słowo Pomorskie, luty 1934 r.

Komentarze do “PLEMIĘ SMOCZE W TORUNIU

  1. Coś mi tu nie pasuje.
    Zona zołnierza ma powiedzmy 25 lat.
    80 lat temu widziała… a więc to już 105 lat.
    I żeby zapamiętała ten „przelot smoka” to musiała
    mieć przynajmniekj 10-15 lat.
    A więc ma taeraz /wtedy/ ponad 115 lat.
    Czyżby mieszczanie w naszym Mieście zyli tak długo?

  2. No cóż! To jest cytat z XVIII-wiecznego protokółu… Racja, że tak długo chyba toruńskie mieszczki nie żyły… Liczyć toruńscy mieszczanie potrafili, wszak było to kupieckie miasto, czyli należy to potraktować jako drobny przykład mitomaństwa 🙂

  3. Jak kto bardzo bojaźliwy to w zwykłym nietoperku i w zwykłej jaszczurce smoka zobaczy 😉 Strach ma wielkie oczy 😉

  4. Jak ktoś wierzy to i cuda zobaczy .
    A jak grzeszy to usprawiedliwienia szuka – popił i na kacu potwora zobaczył .

  5. Są takie zwierzęta które jeszcze ludzkie oko nie widziało.
    Mogą tez być takie które widzi się nadzwyczaj rzadko (np. yeti).
    Także jest nieraz fantazja tak wielka, że można nazwać ją chorobą.
    Każdy więc może wybrać jakąś „opcje”.

  6. a najlepszy z tego wszystkiego jest portret pamieciowy smoka haha wyglada jak rysunek naskalny z p.n.e

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *