W dzielnicy ciszy, spokoju i… wody

O Bielanach toruńskich słów kilka – Intensywny ruch budowlany – Własny dach nad głową — Dzieci
Tak jakoś dziwnie się złożyło, że większość miast nadwiślańskich ma… Bielany.
Ma swoje Bielany Kraków, ma Bielany i Warszawa, słynne z klasztoru kamedułów i jako ulubione miejsce wycieczkowe warszawiaków.
Czy to Toruń ma być gorszym? Nie! Więc i Toruń ma swoje Bielany.
Skąd się to wzięło — takie „zabielanienie” miast nadwiślańskich — nie wiemy. Głos w tej sprawie odstępujemy krajoznawcom.
Toruń ma nawet „dwoje” Bielan: Bielany i Nowe Bielany.
Właściwe Bielany stanowią północną dzielnicę miasta, położoną na wzniesieniu, panującem nad całem miastem.
Jeżeli chodzi o Bielany, rozróżnić należy poszczególne ich „elementy”, których jest kilka. Najbardziej znane są Bielany „wodociągowe”, bo tam właśnie, jako na najwyższem wzniesieniu w mieście, pobudowano główną wieżę ciśnień.
Istnieją następnie Bielany — klasztor oo. redemptorystów z kaplicą i będącym w budowie kościołem, Bielany — ogródki — to spory kawał ziemi, uprawiany, jako ogródki działkowe i wreszcie Bielany, jako dzielnica mieszkalna. Tej ostatniej pragniemy obecnie poświęcić słów kilka. O pozostałych pomówimy przy innej sposobności.
Bielany, ongi odludne przedmieście, kawałek świata „zabitego deskami”, dziś zaczyna coraz bardziej ożywiać się. Ożywienie to znajduje swój wyraz przedewszystkiem we wzmożonem zabudowywaniu się. Pobrzękiwanie kielni murarskiej i stukot siekiery ciesielskiej rozlega się tu coraz częściej, mącąc sielsko-anielską ciszę, jaka tu dawniej panowała. Przy ul. Grunwaldzkiej. Kaszubskiej. Borowiackiej (jak widzimy z nazw ulic, Bielany są jakby mapą do nauki geografii regionalnej) coraz to wyrastają z ziemi ceglaste mury, z czasem pokrywające się bielą tynku.
Cały szereg will prywatnych w stylu nowoczesnym wyrósł przy ul. Kaszubskiej, tuż obok ogrodzenia zakładów wodociągowych . Nie są to tak okazałe budowle, jakie widzimy np przy ul. Słowackiego; przeważnie są to domki skromne i rozmiarami i wyglądem, w zupełności jednak odpowiadają potrzebom swoich właścicieli, którzy są dumni ze zdobycia własnego dachu nad głową. „Mój dom jest moim zamkiem”, jak mówi Anglik.
Przy ul. Grunwaldzkiej wznosi się szereg domków jednakowego typu, przypominających stylem domki holenderskie – o wysokim spiczastym dachu, szczytem zwrócone do ulicy. Nie są to domy nowe. niektóre z nich datują się jeszcze z przed wojny. Domy te należą do „Spółki Osadniczej” a współwłaścicielami ich są robotnicy, drobni rzemieślnicy itp.
Obok nich to wyrasta cała nowa dzielnica domów nowoczesnych, z płaskiemi dachami, o wyglądzie kształtnych sześcianów.
Mimo to zwiększające zaludnienie Bielany nadal pozostają zaciszną dzielnicą i mają przed sobą przyszłość, jako dzielnica willowa, w której chętnie zamieszkają wszyscy ci, co pragną być w godzinach wolnych od pracy jak najdalej od zgiełku i gwaru wielkiego miasta.
Dziś jedynie dzieciarnia, wesoło w wiosennem słońcu, swawoląca na ulicach wnosi nieco ożywienia w te zaciszne zakątki.
Słowo Pomorskie, kwiecień 1934 r.

Komentarz do “W dzielnicy ciszy, spokoju i… wody

  1. Pamiętam jak krótko po II wojnie brat i bratowa mojego taty mając ogródek na ulicy Dekerta mówili ,ze tutaj to jak na wsi.Dzisiaj to prawie centrum miasta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *